Dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne cieszy się coraz większą popularnością. Polska Izba Ubezpieczeń szacuje jednak, że tendencja nadal będzie wzrostowa, ponieważ pakietem zdrowotnym zainteresowanych jest aż 60 proc. pracowników. Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń zauważa, że rynek ubezpieczeń grupowych stabilnie się rozwija, a płacone składki rosną szybciej niż liczba ubezpieczonych: – To może świadczyć o zainteresowaniu szerszymi pakietami zdrowotnymi – mówi Dorota M. Fal. Wniosek jaki nasuwa się z badania przeprowadzonego na zlecenie PIU jest jeden – Polacy chcą prywatnej opieki medycznej i oczekują bogatszej oferty pakietowej.

Prywatne ubezpieczenie zdrowotne konta NFZ

Wciąż rośnie zapotrzebowanie na świadczenia opieki zdrowotnej. To z kolei przekłada się na coraz dłuższy czas oczekiwania na wizytę lekarską, który i tak do tej pory przyprawiał o zawrót głowy. Z badania przeprowadzonego na zlecenie PIU wynika, że Polacy chcieliby maksymalnie  w ciągu jednego dnia umówić wizytę do lekarza pierwszego kontaktu, a 3 dni czekać na wizytę u specjalisty. Około 66 proc. badanych wskazało, że na badania diagnostyczne nie chcieliby oczekiwać dłużej niż 3 dni. Warto zaznaczyć, że wszystkie te terminy dotyczą wizyt w ramach NFZ. Czy jest to możliwe? Bardzo wątpliwe. Dlatego też coraz częściej Polacy decydują się na prywatne ubezpieczenie zdrowotne.

Wyniki raportu PIU pokazują ciekawą, ale smutną prawdą. W większości przypadków miesięczne koszty osób korzystających z prywatnej opieki zdrowotnej przeważają składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Okazuje się, że ponad 60 proc. badanych, którzy korzystają z prywatnej pomocy lekarskiej, wydaje na świadczenia zdrowotne ponad 100 złotych miesięcznie. W przypadku 20 proc. ankietowanych kwota ta sięga nawet 200 złotych miesięcznie. Weźmy jednak pod uwagę, że są to koszty pojedynczych świadczeń, bez badań czy lekarstw.

W związku z tym, że coraz częściej na wizytę do lekarzy musimy czekać całymi miesiącami, decydujemy się na prywatne ubezpieczenie zdrowotne, za które płacimy z własnej kieszeni. Jednak nadal ponad połowa Polaków korzysta zarówno z państwowej, jak i prywatnej służby zdrowia. A jak przez nas oceniania jest ta pierwsza? Jakie podejście do państwowej służby zdrowia mamy? Z jakich usług ambulatoryjnej opieki zdrowotnej korzystamy najczęściej? Odpowiedzi na te pytania szukamy w raporcie GUS „Ambulatoryjna opieka zdrowotna w 2017 roku”.

Ambulatoryjna opieka zdrowotna: co, gdzie, ile?

Z raportu GUS wynika, że w 2017 roku udzielono ponad 320 mln porad w ambulatoryjnej opiece zdrowotnej. W jej ramach działało 21,7 tys. przychodni oraz 5,1 tys. praktyk lekarskich i stomatologicznych świadczących usługi w ramach środków publicznych. Najwięcej przychodni zlokalizowanych było na terenie województwa mazowieckiego (3 028 przychodni), zaś najmniej w województwie opolskim (546). Jeśli chodzi o praktyki lekarskie realizujące świadczenia zdrowotne w ramach NFZ, najwięcej bo aż 663 zarejestrowano w województwie wielkopolskim, a najmniej w łódzkim (176). Na potrzeby badania sprawdzono także, ile osób w poszczególnych województwach przypada na jeden podmiot ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Okazało się, że tendencja jest rosnąca i w końcu 2017 roku na jedną placówkę przypadało ogółem 1436 osób. Najwyższą wartość odnotowano jednak w województwie pomorskim – tam na jedną placówkę przypadało aż 1839 osób.

W ramach badania przeanalizowano także, kto najczęściej i z jakich usług korzysta w zakresie ambulatoryjnej pomocy zdrowotnej. Okazało się, że z porad podstawowej opieki zdrowotnej najczęściej korzystają osoby w wieku od 18 do 64 lat, zaś najrzadziej dzieci i młodzież do 18. roku życia. Podobnie prezentują się statystyki w zakresie specjalistycznych porad lekarskich. Jeśli zaś o nich mowa, najczęściej udzielano porad świadczonych w poradniach chirurgicznych oraz ginekologiczno-położniczych. Najmniejszy odsetek zanotowano wśród osób korzystających z porad lekarzy medycyny sportowej czy poradni geriatrycznej.

Kolejki do lekarza NFZ: ile trzeba czekać?

Mówi się, że aby chorować w Polsce trzeba mieć zdrowie, czas i pieniądze. Mając na uwadze kolejki, w jakich przyjdzie nam czekać na wizytę u specjalisty, trudno się z tym nie zgodzić. Czas oczekiwania na świadczenie z NFZ trwa miesiącami, a w niektórych przypadkach nawet latami. Największe kolejki czekają nas do najbardziej obleganych specjalizacji, takich jak alergolog, endokrynolog czy neurolog. Jeśli pilnie potrzebujemy porady specjalisty, często okazuje się, że nie mamy wyjścia – musimy wybrać wizytę prywatną i zapłacić za nią z własnej kieszeni. Narodowy Fundusz Zdrowia przygotował jednak małe ułatwienie dla wszystkich tych, którzy szukają jednak wizyty u specjalisty w ramach ubezpieczenia NFZ. We wrześniu 2018 roku, Narodowy Fundusz Zdrowia uruchomił nową wyszukiwarkę internetową „Informator o Terminach Leczenia”, która ma pomóc pacjentom w jak najszybszym znalezieniu pomocy lekarza. Okazuje się jednak, że nie zawsze wolne terminy, które możemy znaleźć za pomocą informatora, pokrywają się z tymi w rzeczywistości.

Tak czy inaczej, na pomoc specjalisty w ramach NFZ przyjdzie nam poczekać. Dla przykładu: jeśli potrzebujemy konsultacji alergologa, w Krakowie na taką wizytę poczekamy około 24 miesięcy. Tyle samo przyjdzie nam zaczekać w Warszawie, ale już we Wrocławiu mamy szansę na wizytę za 5 miesięcy. Jednak jak wynika z naszego raportu dotyczącego kolejek do świadczeń medycznych na NFZ, jeśli chcielibyśmy skorzystać z porady endokrynologa w Centrum Medycznym „Dobrzyńska” we Wrocławiu, musielibyśmy poczekać do 2028 roku. A jak wygląda kwestia badań diagnostycznych w ramach NFZ? Załóżmy, że mamy skierowanie na rezonans magnetyczny głowy. W Warszawie na badanie będziemy musieli poczekać 196 dni, ale w Krakowie już 226 dni.

Kolejki do świadczeń medycznych na NFZ – sprawdź ile poczekasz na lekarza