Dlaczego rodzice rezygnują ze szczepień?

Najczęstszą przyczyną rezygnacji ze szczepień, stanowiącą ponad 50% odpowiedzi, są wcześniejsze negatywne doświadczenia związane z powikłaniami poszczepiennymi dziecka. Najczęściej są to jednak powikłania niegroźne, bo prawdziwe NOPY –  czyli niepożądane odczyny poszczepienne jak przekonują lekarze zdarzają się niezwykle rzadko.

Jak informuje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, w 2016 roku stwierdzono łącznie 2341 NOP, w tym trzy przypadki NOP ciężkich, a 95% NOP łagodnych, w tym połowa to reakcje miejscowe w miejscu wkłucia, które ustąpiły po 2-3 do 7 dniach. W 2017 roku zarejestrowano około 3000 NOP, ale charakterystyka NOP jest w trakcie opracowania. Warto także podkreślić, że w ciągu ostatnich 20 lat w Polsce nie zanotowano zgonu przyczynowo związanego ze szczepieniem. Jeden NOP występuje średnio raz na 10 000 podanych dawek szczepionki. 

Tymczasem na stronie stopnop.com.pl czytamy, że według wyników obywatelskiej ankiety dostępnej 2010 przypadków niepożądanych odczynów poszczepiennych, w tym 20 przypadków śmierci bezpośrednio po szczepieniach, nie figuruje w rządowych statystykach. Najwięcej NOP wystąpiło po szczepionce BCG przeciw gruźlicy podawanej noworodkom, bo aż 515. Na drugim miejscu jes Euvax B (wzw B) z wynikiem 485 NOP, na kolejnych DTP – 403 i Infanrix Hexa – 242 przypadki NOP. Ogółem rodzice wypełnili 2181 ankiet.

Najczęściej zgłaszanym objawem jest nieutulony płacz, który może być objawem powikłań neurologicznych – 699 przypadków, bardzo niebezpieczna dla noworodka utrata apetytu – 653 przypadki. 499 rodziców zaobserwowało po szczepieniach u dzieci m.in. alergię, 467 nawracające infekcje, 450 atopowe zapalenie skóry, 336 biegunkę, 308 zmiany osobowości, 276 brak kontaktu wzrokowego, 224 przypadki bezdechu, 170 autyzm, 132 drgawki, 74 przypadki zapalenia mózgu, 57 zaburzenia wątroby i inne wymienione poniżej.

W Internecie można znaleźć wiele historii dzieci, u których rodzicie zaobserwowali po szczepieniach któreś z tych zachowań, a wnioski z raportu są takie, że rodzice małych dzieci za wiarygodne źródło informacji na temat zdrowia dziecka uznają innych rodziców, fora internetowe i blogi. 79% rodziców korzysta z Internetu, 19% użytkowników Internetu szuka informacji o zdrowiu lub opiece medycznej przynajmniej raz w tygodniu, a 4% przynajmniej raz dziennie. Z roku na rok coraz więcej ludzi uważa informacje pozyskane z Internetu za wiarygodne – tak sądzi ponad 50% badanych rodziców w wieku od 25 do 39 lat.

Warto, by pediatra, do którego rodzice mają zaufanie, rozwiał ich wątpliwości na temat szczepień.

Szczepienia ochronne –  historia

Rozwój medycyny umożliwił stworzenie szczepionek zabezpieczających przed poważnymi chorobami, które niegdyś zbierały śmiertelne żniwo. Gdyby nie szczepionki, błonica (dyfteryt), tężec, krztusiec i odra zabierałyby rocznie 2-3 miliony ludzi, szacuje WHO. Z tymi danymi trudno dyskutować –  większość z nas pamięta zresztą czasy, kiedy choroby dziś nieobecne, a kiedyś powszechne, w bezpośredni sposób wpływały na zdrowie i życie osób nam najbliższych. Warto przypomnieć choćby polio, które widoczne było jeszcze w latach 70-tych i 80-tych.

Czy warto szczepić dzieci?

Niech przemówią dane: ostatni przypadek tężca u noworodka w Polsce odnotowano w 1982 r., ostatni przypadek błonicy (dyfterytu) – choroby, na którą dzieci masowo umierały w latach 30. i 40. XX wieku – w 2001 roku. W 2001 r. WHO ogłosiła, że Europa jest wolna od polio, choroby wywołującej trwałe kalectwo. Szczepienie przeciw polio jest ciągle obowiązkowe, bo choroba występuje w Afryce, a jeśli na świecie spotyka się choćby pojedyncze przypadki, zmniejszenie liczby szczepień grozi nawrotem epidemii. Zwłaszcza że dziś, znacznie częściej niż zwykle podróżujemy, przemieszczamy się i mamy do czynienia z ludźmi z różnych miejsc na świecie.

Co to jest odporność zbiorowiskowa (populacyjna)?

Odporność zbiorowiskowa (inaczej odporność populacyjna, odporność stadna lub odporność grupowa) to ochrona osób nieuodpornionych w wyniku zaszczepienia wysokiego odsetka społeczeństwa. Innymi słowy: im więcej w populacji osób zaszczepionych przeciwko danej chorobie, tym mniejsze ryzyko, że nieszczepieni zachorują. Jeśli w danym społeczeństwie spada ilość zaszczepionych osób, ryzyko zachorowania wzrasta.

Próg odporności zbiorowiskowej jest definiowany jako odsetek osób uodpornionych w populacji i ma różną wartość w zależności od choroby. Np. aby w Polsce nie było odry, musi być na nią zaszczepionych aż 95% Polaków, aby uniknąć krztuśca – 92-94%, w przypadku błonicy i różyczki 83-86%, a świnki 75-86%.

Oznacza to, że dziś jesteśmy w wielu wypadkach na progu odporności populacyjnej i dalsze unikanie szczepień może powodować powrót groźnych i uważanych do tej pory za opanowane chorób.

Czym grozi zaprzestanie szczepień?

W Szwecji gwałtownie wzrosła liczba zachorowań na krztusiec (koklusz), po tym jak w latach 80. zaprzestano powszechnych szczepień. W Rosji w latach 90. rodzice w obawie przed komplikacjami poszczepiennymi odmawiali szczepieniań dzieci przeciw krztuścowi (szczepionka skojarzona zapobiega też błonicy i tężcowi) i odnotowano wtedy tyle zachorowań na krztusiec i błonicę, ile podczas II wojny światowej. W 1998 r. w Wielkiej Brytanii po publikacji londyńskiego lekarza A.J. Wakefielda w czasopiśmie „Lancet” wybuchła panika, że szczepionka MMR wywołuje autyzm. Rodzice masowo zaprzestali szczepień i kilka lat później, w latach 2008–2014 w Stanach Zjednoczonych i Europie zaobserwowano wzrost zachorowań na odrę z zapaleniem mózgu i zgonami. Dziś wiadomo, że teoria Wakefielda była manipulacją, ale teoria o związku szczepionki MMR i autyzmu jest wciąż popularna.

Zalecenia WHO są jasne: trzeba szczepić. Jeśli nie do końca jesteśmy przekonani do szczepionek, porozmawiajmy z pediatrą, do którego mamy zaufanie.

Warto korzystać z rzetelnych źródeł wiedzy, a nie bazować na informacjach znajdowanych np. na forach internetowych. Osoby

Czy grozi nam epidemia odry?

Od stycznia do września 2018 w Europie odnotowano ponad 50 tys. zachorowań na odrę. Od 1 stycznia do 30 października 2018 r. w Polsce zarejestrowano 144 przypadki zachorowań na odrę. W analogicznym okresie roku 2017 zgłoszono ich 59.

Odra to groźna choroba, która może wywoływać powikłania wiele lat po jej przebyciu. W listopadzie 2018 minister edukacji wraz z głównym inspektorem Sanitarnych wystosowali list do rodziców dzieci szkolnych i przedszkolnych:

“W poczuciu odpowiedzialności za zdrowie dzieci i młodzieży zwracamy się do Państwa z gorącym apelem o docenienie wagi problemu, jakim jest zabezpieczenie Państwa Dziecka przed skutkami zachorowań na choroby zakaźne (…) Ważne, aby pamiętali Państwo, że pochopna decyzja odmowy poddania dzieci szczepieniom ochronnym może skutkować poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi związanymi z powikłaniami chorób zakaźnych takich jak odra.”

Trudniejszy dostęp do pediatrów –  problem ze szczepieniami?

W Polsce brakuje pediatrów, a Ci którzy pracują w placówkach państwowej służby zdrowia są często przepracowani, nie mają odpowiedniej ilości czasu do tego, aby zajmować się wątpliwościami rodziców. To także może być powodem tego, że są oni mniej skłonni do zaufania i boją się podejmować decyzje o zaszczepieniu malucha.

–  Kwalifikacja do szczepienia pozostawia wiele do życzenia – zauważa Ania z Warszawy, mama 2 -letniej Poli. Lekarz w państwowej placówce właściwie tylko pobieżnie oglądał dziecko, cała kwalifikacja do szczepienia trwała mniej niż 5 minut. Nie miał także czasu aby odpowiedzieć na moje pytania i rozwiać wątpliwości. Dopiero kiedy zmieniliśmy pediatrę, na szczepienia zaczęłam chodzić z większym spokojem. 

Szczepienia –  czy będzie przełom?

Większa ilość przypadków odry i intensyfikacja przekazów medialnych na temat szkodliwości i zagrożeń związanych z ruchem antyszczepionkowym sprawiła, że do przychodni w całej Polsce zaczęli zgłaszać się rodzice, którzy do tej pory dzieci nie szczepili. Jest szansa, że argumenty, które w tej dyskusji padają, oraz obawy rodziców sprawią, że odsetek nieszczepionych dzieci przestanie rosnąć, oraz że uda się zachować odporność populacyjną.

Przypominamy: nieszczepienie zagraża nie tylko dzieciom rodziców, którzy zdecydowali o tym fakcie, ale także maluchom zbyt małym na to, aby być zaszczepionymi na konkretne choroby, z upośledzoną odpornością, czy takim, u których z ważnych medycznych powodów, szczepienia należało odroczyć.