Kalkulator OC i AC - szybki i dokładny
do 76 ofert ubezpieczenia

Porównaj i oszczędź nawet 517 zł na OC
5 minut wypełniania formularza
pełne, wiarygodne porównanie nawet 76 ofert
możliwość zakupu online każdej oferty

  • Proama
  • Link4
  • PZU
  • Gothaer
  • AXA
  • Aviva
  • Benefia

Dlaczego w Polsce mamy takie tanie OC?

Dlaczego w Polsce mamy takie tanie OC?
mfind.pl

Cudze chwalicie, swego nie znacie

Ubezpieczenia OC w Polsce należą do najtańszych w Europie! Badanie europejskiej federacji ubezpieczeń CEA przeprowadzone jeszcze w 2008 roku, które objęło statystyki państw należących do tego porozumienia pokazuje ile wynosiły wówczas średnie składki za ubezpieczenie OC w Europie.

składka OC

Źródło: PIU

Średnia składka za OC we Włoszech wynosiła wówczas (w przeliczeniu na podstawie obecnego kursu euro) około 1700 zł. W Polsce OC kosztowało wówczas średnio niespełna 500 zł czyli ponad 3 razy mniej.

Dla porównania z najnowszych danych możemy też dowiedzieć się, że średnia składka w 2014 roku w Wielkiej Brytanii wyniosła 2300 zł (i to przy czternastoprocentowym spadku cen OC w tym kraju), natomiast jak wykazały badania mfind ze stycznia 2015 roku, ubezpieczenie OC w polskich miastach kosztuje przeciętnie 572 zł, czyli 4 razy mniej niż na Wyspach. Nie bez powodu Polacy wyjeżdzający za granicę robią wszystko, aby móc tylko zachować możliwość ubezpieczenia pojazdu w Polsce – w grę wchodzą tysiące złotych zaoszczędzone w skali roku.

Czytaj także: Gdzie kupisz najtańsze OC w 2015 roku? Ubezpieczenie OC w polskich miastach – porównaj ceny ubezpieczycieli [RAPORT]

Nie ma nic za darmo

Każdy musi uświadomić sobie jedną rzecz – ubezpieczyciel to nie instytucja charytatywna, tylko najzwyklejsza firma, która ma na celu wypracowanie zysku, który jest różnicą jego przychodu ze składek i kosztów, jakie ponosi. W dużym skrócie zakłady ubezpieczeń ponoszą między innymi takie koszty jak:

  • wypłaty odszkodowań
  • koszty likwidacji szkód
  • utrzymanie biur/oddziałów
  • reklama i marketing
  • wynagrodzenia pracowników/agentów/partnerów
  • koszty administracyjne
  • wpłaty na UFG, KNF, PIU, CEPiK

Te i inne koszty muszą być zawarte w cenach składek za poszczególne ubezpieczenia, a do tego – aby działanie firmy miało sens – musi być wypracowany zysk. Z tym ostatnim oczywiście firmy ubezpieczeniowe nie mają żadnego problemu, co jednak nie oznacza, że każdy typ ubezpieczenia, które sprzedają, przynosi im ogromne przychody. Takim przykładem są ubezpieczenia obowiązkowe, a zwłaszcza OC pojazdów, które nie tylko nie dają zysków, ale wręcz generują ogromne straty. Towarzystwa ubezpieczeniowe próbują je sobie odrobić na innych produktach. Dlaczego tak się dzieje?

Ubezpieczyciele ponoszą ogromne ryzyko

Zakłady ubezpieczeń w ramach opłacanej przez nas składki na OC w wysokości kilkuset złotych przejmują na siebie ogromne ryzyko. Wszystko za sprawą tego, że obowiązkowe ubezpieczenie OC pojazdów jest regulowane w Ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK. Według jej zapisów zakład ubezpieczeń sprawcy zdarzenia ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez niego w ruchu drogowym. Limity odpowiedzialności ubezpieczycieli przypadające na jedno zdarzenie są wysokie:

  • 5 milionów euro na szkody wyrządzone na osobach,  a w tym m.in. koszty leczenia, rehabilitacji, hospitalizacji, renty w przypadku niezdolności do pracy, renty w przypadku śmierci poszkodowanego i wszystkie koszty związane z oszacowaniem wysokości odszkodowania)
  • 1 milion euro na szkody wyrządzone na mieniu, a w tym przede wszystkim: koszty naprawy pojazdów, holowania, wynajęcia pojazdu zastępczego oraz koszty naprawy mienia publicznego i prywatnego uszkodzonego podczas zdarzenia drogowego

Sumy ubezpieczenia mogą się wydawać abstrakcyjnie wysokie, ale w praktyce takie limity mają zapewnić, że w razie wystąpienia nawet najgroźniejszych wypadków (np. spowodowanie karambolu, śmierci lub kalectwa wielu osób) ubezpieczony nie będzie musiał pokrywać kosztów z własnej kieszeni. Co prawda takie zdarzenia występują na szczęście rzadko, jednak ubezpieczyciel naturalnie musi wliczyć ryzyko wystąpienia takiej szkody w koszty polisy OC.

Polowanie na tanie OC

Ubezpieczenia OC regulowane są ustawą – a to oznacza, że każdy ubezpieczyciel ma do zaoferowania dokładnie takie samo OC. A jeśli każdy ma taki sam produkt, to czym zachęcić klientów do zakupu? Oczywiście niską ceną! Po upływie kilku lat wojny cenowej między ubezpieczycielami można śmiało powiedzieć, że oferowanie „najtańszego OC” wymknęło się spod  kontroli i doprowadziło do tego, że ubezpieczyciele obecnie dopłacają do tego produktu.

Rewolucję cenową rozpoczęli ubezpieczyciele direct, a konkretnie Link4, gdy wszedł na polski rynek w 2003 roku. Nowoczesne podejście do sprzedaży ubezpieczeń, które skupiało się na sprzedaży przez telefon i internet, a co za tym idzie pozwoliło na obniżenie kosztów prowadzenia działalności, sprawiło, że ta firma zaczęła oferować znacznie niższe stawki za OC niż konkurencja. Dodatkowo Polacy, którzy coraz pewniej czuli się w internecie, otrzymali nowy sposób na wygodny i szybki zakup ubezpieczenia. Efektem tego była oczywiście coraz większa migracja klientów do tańszej firmy po obowiązkowe OC, które jest często traktowane jako przykry obowiązek.

W ciągu kilku lat inne zakłady ubezpieczeń dostrzegły potencjał polskiego rynku direct i zaczęły kolejno wkraczać ze swoją ofertą do naszego kraju. Dla tradycyjnych ubezpieczycieli oznaczało to przymus nagłych zmian i dostosowania się do rynku, a więc również oni musieli obniżyć ceny składek OC, a co za tym idzie koszty działalności. Tym sposobem po 11 latach wojny cenowej dziś możemy kupić roczną składkę OC o sumie gwarancyjnej wynoszącej łącznie 6 mln euro średnio za 527 zł, a niektórzy ubezpieczyciele obiecują w reklamach, że OC dostaniemy u nich za nawet mniej niż 300 zł.

Co ciekawe, od dłuższego czasu konkurencja ubezpieczycieli nie występuje jedynie na polu cenowym. Oprócz niskich składek coraz częściej dostajemy w pakiecie usługi dodatkowe typu miniassitsance, gdzie możemy liczyć na holowanie pojazdu do najbliższego warsztatu nawet jeśli to my jesteśmy sprawcami wypadku, lub naprawy pojazdu na miejscu kolizji czy awarii. Uiszczając dodatkową opłatę możemy wykupić bardziej kompleksowe pakiety pozwalające na większe odległości holowania, otrzymanie samochodu zastępczego na czas naprawy, czy nawet zorganizowanie pobytu w hotelu. Oprócz tego ubezpieczyciele proponują nam wykupienie dodatkowych ubezpieczeń szyb lub opon, ochrony zniżek, NNW. Tego typu dosprzedażą próbują poprawić swoje wyniki finansowe.

Czytaj także: Bezpłatne dodatki do OC. Sprawdź, który ubezpieczyciel oferuje najwięcej

Kierowców jednak nie jest tak łatwo przekonać do pomijania ceny przy wyborze OC i nie dotyczy to tylko Polaków – według badania Ernst & Young aż 53% europejskich kierowców za najważniejszy czynnik wyboru ubezpieczenia OC uważa cenę.

Rezultaty wojny cenowej

Efekty ciągłych obniżek cen najlepiej oddadzą wykresy wyników finansowych ubezpieczycieli ze sprzedaży ubezpieczeń obowiązkowych czyli według klasyfikacji ubezpieczeniowej działu II, grupy 10

wynik techniczny OC

Dane: KNF

Od 2007 roku ubezpieczyciele tracą na ubezpieczeniu OC. Rekordowy pod tym względem był rok 2009, gdzie strata wyniosła ponad 950 mln zł, następne lata napawały już większym optymizmem ponieważ straty malały, niestety ubiegły 2014 rok ubezpieczyciele komunikacyjni zamknęli z 800 mln zł pod kreską. Jakie są powody takich strat? Tak jak wcześniej wspominaliśmy, dużą rolę odgrywa wojna cenowa, która powoduje, że ubezpieczyciele sprzedają OC po zbyt niskich cenach w porównaniu do kosztów, a drugim powodem są… coraz większe odszkodowania!

Ubezpieczyciel = dojna krowa?

Kolejny szok? Przecież ubezpieczyciele ciągle je zaniżają, więc jakim cudem są coraz większe? Można by bronić się tym, że jest coraz więcej samochodów, a tym samym więcej wypadków, ale jak się spojrzy na statystyki policyjne, to akurat z roku na rok wypadków jest coraz mniej. Prawdziwym powodem coraz wyższych odszkodowań jest rosnąca świadomość Polaków co do ubezpieczeń i tego, jak walczyć o należne pieniądze. Skutecznie pomagają nam w tym pojawiające się jak grzyby po deszczu kancelarie odszkodowawcze – ich brak litości w stosunku do ubezpieczycieli i wysoka skuteczność zaskarbiają zaufanie poszkodowanych klientów. Największym obciążeniem zakładów ubezpieczeń są szkody osobowe, które ze względu na swoją złożoność i ogromne koszty leczenia i zadośćuczynienia za utratę zdrowia są bardzo kosztowne – tu świadczenia sięgają dziesiątek i setek tysięcy złotych.

„Zawróćcie z tej drogi, bo to się dla Was może źle skończyć”

Tymi słowami apelował do ubezpieczycieli biorących udział w wojnie cenowej Andrzej Klesyk, prezes PZU podczas konferencji prasowej w 2014 roku. Poruszono wówczas temat zgubnej dla płynności finansowej ubezpieczycieli strategii przyciągania klientów za pomocą coraz niższych cen. Warto wspomnieć, że PZU od samego początku bardzo sceptycznie podchodziło do obniżania cen za ubezpieczenia OC pojazdów, jednak mogło sobie na to pozwolić ze względu na rozpoznawalność i pozycję lidera rynku.

PZU twierdzi, że od zawsze stawia na jakość obsługi i dało temu dowód w 2014 roku wprowadzając jako pierwsze na rynku bezpośrednią likwidację szkód, jeszcze zanim system został zatwierdzony przez Polską Izbę Ubezpieczeń. Według wielu ekspertów wprowadzenie BLS ma raz na zawsze zakończyć wojnę cenową i pobudzać klientów do kierowania się przy zakupie obowiązkowego ubezpieczenia bardziej jakością, która może im się przydać, niż ceną. Jak to będzie wyglądać, przekonamy się w ciągu kilku najbliższych lat, kiedy to kolejni ubezpieczyciele będą dołączać do systemu BLS (obecnie jest ich już 8).

Czytaj także: PIU startuje z kampanią informacyjną o bezpośredniej likwidacji szkód

Czy słowa prezesa PZU mogą być prawdą? Jeśli zakłady ubezpieczeń nadal będą tracić tak duże kwoty na ubezpieczeniach OC, może to doprowadzić do dużych zmian na rynku. Już teraz praktycznie każdy skarży się na niskie odszkodowania i kombinowanie ubezpieczycieli, którzy w ten sposób próbują zmniejszać swoje koszty. Takie działania znów napędzają rynek kancelarii odszkodowawczych, którym ciągle przybywa klientów rozjuszonych na zakłady ubezpieczeń.

Patrząc na statystyki rosnących odszkodowań można przypuszczać, że może dojść do takiej sytuacji, że mniejsze towarzystwa staną się niewypłacalne i upadną, co zmniejszy konkurencję na naszym rynku. Większe zakłady ubezpieczeń wchłoną mniejsze, a następnie będą miały większe możliwości dyktowania cen, co może oznaczać szybkie wzrosty składek. Wyższe ceny OC w teorii powinny nam zapewnić odpowiednie, bezproblemowe odszkodowania i idealną obsługę klienta, jednak praktyka – jak dobrze wiemy – może być inna.

Czytaj także: Poznaj 10 tricków firm ubezpieczeniowych na zaniżanie odszkodowań z OC

Podsumowanie

  • Ubezpieczenia OC w Polsce są jednymi z najtańszych w Europie.
  • Ubezpieczyciele ponoszą ogromne ryzyko - sumy gwarancyjne w OC to 5 mln euro za szkody na osobach i 1 mln euro za szkody w mieniu.
  • OC w każdej firmie jest takie samo, ponieważ jego zakres reguluje ustawa. Ubezpieczyciele rywalizują o klienta obniżając ceny.
  • Badania EY pokazują, że większość europejskich kierowców uważa cenę za podstawowe kryterium wyboru polisy komunikacjnej.
  • Od 2007 roku ubezpieczyciele permanentnie tracą na ubezpieczeniach OC.
  • Polacy są coraz bardziej świadomi roszczeń, jakie mogą zgłaszać z OC sprawcy. Rosną kwoty odszkodowań, a kancelarie odszkodowawcze pomagają zdobywać wyższe świadczenia.
  • Powyższe nie przekłada się jednak na zauważalny wzrost cen OC. Ubezpieczyciele prowadzą wojnę cenową.
  • Wprowadzenie bezpośredniej likwidacji szkód i wytyczne KNF dotyczące standardów likwidacyjnych miały spowodować wzrost cen OC. Czy tak będzie - czas pokaże.

Autor artykułu:

Social media, marketing internetowy i ubezpieczenia to moja pasja. Właśnie tym zajmuję się na co dzień w mfind jako Marketing Manager. Lubię dzielić się moją wiedzą, objaśniać działanie produktów ubezpieczeniowych... a przy okazji piętnować spamerów internetowych ;) Gdy tylko mam możliwość – podróżuję.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Dlaczego w Polsce mamy takie tanie OC?"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Jarek
Gość

ZAROBKI!!!!! Ich stać. Oni zarabiają ludzkie pieniądze a polak niewolnicze zapomogi dostaje w postaci wypłtay! Polaka nie stać nawet na te tańsze więc o czym tu w ogóle mowa!

Dariusz
Gość

Panie Łukaszu – z całym szacunkiem do Pana – gadasz Pan bzdury opierając się o raport PIU który tak jak Pana artykuł nadaje się wyłącznie do kosza!!! Porównywanie cen OC bez brania pod uwagę zarobków przeciętnego Kowalskiego (nie mówie o średnim wynagrodzeniu bo to także szwindel) trąci propagandą na kilometr. W ten sam sposób można by powiedzieć że ceny produktów w sklepach są śmiesznie niskie a paliwo na stacjach leją praktycznie za darmo!! To jest jawna manipulacja.

Dariusz
Gość

No i przez tą moją bulwersację zapomnialem o najważniejszym!! W tym przepięknym raporcie nie uwzględniono jeszcze jednej bardzo istotnej sytuacji – niektórych wymienionych krajach posiadanie więcej niż jednego pojazdu nie wiąże się z posiadaniem dodatkowych polis ODPOWIEDZIALNOŚCI CYWILNEJ. Proszę mi wytłumaczyć dlaczego w Polsce posiadacz 3 samochodów jest zobowiązany posiadać polisę ODPOWIEDZIALNOŚCI CYWILNEJ do każdego z posiadanych aut z osobna? Czy któryś kierowca jest w stanie kierować dwoma pojazdami na raz? Znam powiedzenie „Polak potrafi” ale bez przesady.

Urszula Borowiecka
Ekspert

Dzień dobry,
sytuacja o której Pan mówi wynika wprost z polskiego systemu prawnego, tj. kodeksu cywilnego i przepisów ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, które polisę OC przypisują do samochodu a nie do konkretnego kierowcy. Takie uregulowania mają na celu zapewnić ciągłość ochrony ubezpieczeniowej i są one tworzone w interesach zarówno osób trzecich jak i posiadaczy pojazdów. Zakres ochrony w ramach OC jest bardzo szeroki, stąd cena ubezpieczenia.
Pozdrawiam

Ziuta
Gość

To jest artykuł sponsorowany, jest to lobbyng na rzecz rynków finansowych, powinno to być wyraźnie podkreślone, tego wymaga prawo. W Polsce wartość samochodów czyli u szkód jest znacznie niższa niż przeciętna, także wszystkie inne koszty. Podatków rynki finansowe nie płacą. Przeciętna szkoda całkowita w Polsce to ok 3000 zł, w niemczech 10 tys euro

wpDiscuz