Kalkulator OC i AC - szybki i dokładny
do 76 ofert ubezpieczenia

Porównaj i oszczędź nawet 517 zł na OC
5 minut wypełniania formularza
pełne, wiarygodne porównanie nawet 76 ofert
możliwość zakupu online każdej oferty

  • Proama
  • Link4
  • PZU
  • Gothaer
  • AXA
  • Aviva
  • Benefia

4 scenariusze walki ze wzrostem cen OC. Oceniamy, czy są realne

4 scenariusze walki ze wzrostem cen OC. Oceniamy, czy są realne
mfind.pl

Podwyżki cen OC – efekt wojny cenowej

W Polsce przez bardzo długi czas trwała intensywna wojna cenowa na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych OC – zgadza się, wiemy o tym już od dekady. Ubezpieczyciele schodzili coraz bardziej z cen, bo chcieli przyciągnąć do siebie jak najwięcej klientów z nadzieją, że ci zostaną na kolejne lata lub będą dokupywać nowe rodzaje ochrony. Prosty mechanizm rynkowy. Nie można mieć za złe klientom, że decydowali i decydują się nadal na najtańsze możliwe ubezpieczenie OC, ponieważ jego zakres jest dokładnie taki sam w każdej firmie ubezpieczeniowej. Ubezpieczyciele się jednak zagalopowali i doprowadzili do sytuacji, w której niezbędne było cięcie kosztów.

Jednym z głównych kosztów jest likwidacja szkód – dlatego zaniżając wyceny próbowano odrabiać straty. To doprowadziło do kolejnej patologii, ponieważ klienci słusznie rozczarowani wysokością odszkodowań zaczęli szukać pomocy w sądach i kancelariach odszkodowawczych, które zwęszyły bardzo lukratywny biznes w dochodzeniu odszkodowań,  zwłaszcza za szkody osobowe.

W ciągu dekady bardzo zwiększyła się świadomość ubezpieczeniowa Polaków. W połączeniu z prężnie rozwijającą się branżą uzyskiwania odszkodowań miało to wpływ na duży wzrost kosztów firm ubezpieczeniowych. Straty ubezpieczycieli liczone są w setkach milionów złotych.

Ubezpieczyciele doszli więc do przysłowiowej ściany. Składki za ubezpieczenia muszą odzwierciedlać rzeczywistość i zapewnić odpowiednie zabezpieczenie i utworzenie rezerw na poczet wypłaty odszkodowań. Gdyby powyższy mechanizm rynkowy był przez towarzystwa wprowadzany w sposób bardziej racjonalny, zapewne dziś składki nie rosłyby tak skokowo. To rzeczywiście jeden z ważniejszych argumentów za podwyżkami, choć z punktu widzenia klientów, najtrudniej go przyjąć, bo płacimy za błędne i krótkowzroczne decyzje firm. Tu widzimy kolejny błąd.

Koszty wojny cenowej ponoszą klienci – podwyżki cen OC w ciągu jednego roku

Zdecydowanym błędem było to, że firmy zareagowały zbyt późno i jednocześnie. Przez kilka lat notowały ogromne straty, ale nie podjęły zdecydowanych działań mających na celu stopniowe podwyższanie cen, tak, by klienci nie odczuli aż takiej różnicy. Dopiero rok 2015 okazał się punktem krytycznym, w którym ceny zaczęły rosnąć, niestety wręcz lawinowo. Jak pokazują statystyki mfind, było to średnio 19% w 2015 i 48% w ciągu trzech kwartałów 2016 r. Zrozumiałe, ale stanowczo zbyt drastyczne! Dla klientów dobrym rozwiązaniem byłby stopniowy, np. 10-procentowy wzrost cen, rozłożony na kilka lat. Dziś coraz więcej kierowców decyduje się na sprzedaż lub złomowanie pojazdu, ponieważ nie przewidzieli w swoim budżecie wydatku niekiedy wyższego nawet o kilka tysięcy złotych niż planowali na początku roku.

Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Po odbudowaniu rezerw, ubezpieczyciele powinni znacznie poprawić jakość usług likwidacji szkód. Tego powinni oczekiwać klienci. To odciąży sądy i de facto również zmniejszy wydatki ubezpieczycieli, którzy w tej chwili ponoszą spore koszty sądowe, koszty dodatkowych wycen i inne związane z administrowaniem likwidacją szkód. Byłby to argument ułatwiający nam zaakceptowanie tak drastycznych podwyżek. Nasi eksperci obserwują rynek pod tym kątem. 

Podwyższenie sum gwarancyjnych dla OC – inne przyczyny wzrostu cen OC  

Wysokość sum gwarancyjnych wynosi obecnie: w przypadku szkody na osobie – 1 mln euro na jednego poszkodowanego i 5 mln euro na jedno zdarzenie drogowe, zaś w przypadku szkody materialnej – 1 mln euro na jedno zdarzenie szkodowe, niezależnie od liczby poszkodowanych. W 2017 r. kwoty te mają wzrosnąć odpowiednio do: 1,22 mln euro za szkody na mieniu, 6,07 mln euro za szkody na osobach oraz 1,22 mln euro przeznaczone na 1 poszkodowaną osobę.

Podwyższenie sum gwarancyjnych to większa odpowiedzialność ubezpieczycieli, a co za tym idzie konieczność większych rezerw. Jest to bez wątpienia kolejny uzasadniony powód do podwyższenia cen OC. Warto bowiem sobie uświadomić, że mimo tak ogromnych sum, obecnie istnieją przypadki, w których kwoty nie są wystarczające, by pokryć szkody. Podwyższenie sum zapobiegnie sytuacjom, w których sprawca, po przekroczeniu sumy gwarancyjnej, musiałby pokryć pozostałą część szkody z własnej kieszeni. To również wiąże się z jakością oferowanych usług. 

Spadek sprzedaży dodatkowej ochrony – negatywne skutki ostrych podwyżek OC

Warto wziąć pod uwagę jeszcze jeden ważny skutek gwałtownych podwyżek OC. Jeśli w krótkim czasie musimy wydać dużo, szukamy oszczędności w innych obszarach. W przypadku ubezpieczeń częściej rezygnujemy z dodatkowej ochrony z innych polis, by wykupić tę obowiązkową. Najczęściej rezygnujemy więc z NNW, assistance i oczywiście autocasco. Z tego ostatniego część kierowców rezygnuje całkowicie, część wybiera ochronę na gorszych warunkach. Klienci ryzykują, ubezpieczyciele tracą. 

A jakie scenariusze rozwiązania problemu, czyli unormowania cen OC, brane są pod uwagę? Sprawdzamy.

Scenariusz 1: Wycena OC na podstawie liczby mandatów i punktów karnych

To jeden z najnowszych pomysłów na regulowanie cen OC, czyli wprowadzenie kryterium wyceny na podstawie liczby mandatów i punktów karnych konkretnego kierowcy. To brytyjskie rozwiązanie, niestety na polskim rynku nie do przyjęcia. Dlaczego?

W Polsce ubezpieczenie OC kupuje się na pojazd, a historia ubezpieczenia każdego z właścicieli wpływa na cenę składki. To zasadnicza przeszkoda. Dodatkowo, nie ma żadnych ograniczeń, by z samochodu korzystali inni kierowcy niż właściciel, co skomplikowałoby sprawę. W razie szkody odszkodowanie za wyrządzone szkody jest wypłacane z polisy OC (oczywiście, o ile kierowca posiadał uprawnienia i nie był pod wpływem alkoholu).

Jeśli składka za OC będzie uzależniona od liczby punktów karnych, to nie uniknie się przypadków rejestracji np. na dziadka, który w ogóle nie jeździ, choć ma prawo jazdy – zwłaszcza wtedy, gdy wnuczek jako młody kierowca lubi brawurową jazdę i jest często karany. Ubezpieczyciel nie będzie w stanie tego zweryfikować, a straty spowodowane takim rozwiązaniem de facto poniesiemy wszyscy.

Brytyjski system w naszych warunkach byłby też niedobry, gdy jeden ze współwłaścicieli samochodu popełnił kilka wykroczeń i ma kilkanaście punktów. Wówczas pozostali właściciele dostaną niesłusznie rykoszetem w postaci sporo wyższej ceny ubezpieczenia za przewinienia kogoś mniej odpowiedzialnego.

Tego typu rozwiązanie byłoby miarodajne i sprawiedliwe jedynie, gdyby zmienić system wystawiania polis na kierowcę, tak jak to jest w Wielkiej Brytanii. Częściowe przenoszenie rozwiązań spowoduje większy chaos w systemie i mnóstwo niesprawiedliwych decyzji.

Scenariusz 2: Czasowe wyrejestrowanie pojazdu – ryzykowny pomysł Kukiz’15

Na początku grudnia 2016 r. poseł Kukiz 15’ Piotr Liroy-Marzec zaproponował powrót do możliwości czasowego wyrejestrowania pojazdu. Dla prywatnych aut to niemożliwe od 1997 roku. To nie jest złe rozwiązanie, ale musi być odpowiednio obwarowane, w przeciwnym wypadku może spowodować wiele nadużyć.

Zalety pomysłu to oczywiście zdjęcie obowiązku opłacania składki ubezpieczenia OC dla samochodów, które stoją nieużywane, są w trakcie remontu lub ich właściciele wyjeżdżają z kraju na dłużej bez auta.

Jednak, jeśli wyrejestrowanie pojazdu nie będzie się wiązało z obowiązkiem zdania na ten czas dokumentów rejestracyjnych i tablic, wówczas może dojść do takich sytuacji, gdzie mniej odpowiedzialni kierowcy zaczną jeździć bez ubezpieczenia OC, licząc na to, że uda im się uniknąć kontroli i nic się nie stanie. Łatwo sobie wyobrazić, że amatorów takiego wykorzystania okazji będzie wielu, a konsekwencje mogą być poważne. Nieuczciwym kierowcom w razie wypadku grożą poważne obciążenia finansowe, które muszą pokryć z własnej kieszeni.

W takich wypadkach szkody likwiduje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który ściąga potem należność od nieuczciwego sprawcy. W przypadku zwiększenia się liczby spraw obsługiwanych przez UFG – co trzeba brać pod uwagę przy zaproponowanym rozwiązaniu – okaże się, że potrzebne są dodatkowe środki na wypłaty. Obecnie Fundusz jest zasilany wpływami z części składek każdego kierowcy. Oznacza to, że każdy kierowca uczciwie wykupujący ubezpieczenie, musiałby więcej dołożyć na szkody spowodowane przez tych nieodpowiedzialnych.

Kolejny problem to pozostawianie nieużywanych samochodów. Czasowa rejestracja pozwoli na bezkosztowe przetrzymywanie samochodu, nawet jeśli nie nadaje się do użytku, na parkingach publicznych. Jak szybko parkingi wypełnią się opuszczonymi autami? 

Scenariusz 3: Monitorowanie stylu jazdy – czarne skrzynki w samochodach

Może to brzmieć nierealnie, ale pomysł, by umieszczać czarne skrzynki w samochodach i monitorować styl jazdy kierowcy, wcale nie jest niemożliwy do zrealizowania. Wiele nowych aut jest już fabrycznie wyposażana w podobne urządzenia. To rozwiązanie rzeczywiście mogłoby obniżyć ceny OC. Ubezpieczyciele mieliby wgląd do zapisów monitoringu jazdy, dzięki temu np. szansę na zbicie ceny OC zyskaliby młodzi kierowcy. Teraz ponoszą koszty za nieodpowiedzialnych równolatków, a przecież nie wszyscy dwudziestolatkowie jeżdżą brawurowo.

Tego typu rozwiązanie nie jest nowością. Z powodzeniem działa od kilku lat za granicą np. w Wielkiej Brytanii, gdzie sporo firm ubezpieczeniowych pozwala odpowiedzialnym kierowcom kupić OC taniej nawet o 1/3.

Scenariusz 4: Wprowadzenie maksymalnych cen OC 

Ustalenie sztywnej stawki jako maksymalnej ceny za ubezpieczenie OC wbrew pozorom nie rozwiązałoby problemu na dłuższą metę. Ten pomysł oceniamy więc negatywnie, bo tego typu rozwiązanie w skrajnej sytuacji mogłoby doprowadzić do monopolu na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych. W jaki sposób? Wyobraźmy sobie, że w danym roku ubezpieczyciel A w gronie swoich klientów ma aż 70% szkodowych kierowców, co wiąże się z dużymi kosztami, ponieważ musi wypłacić należne odszkodowania. Natomiast ubezpieczyciel B posiada w swoim portfelu jedynie 20% szkodowych klientów. Tym sposobem, jedynie ze względu na czynnik losowy ubezpieczyciel B kończy rok z zyskiem, a ubezpieczyciel A może wręcz stanąć na skraju upadłości, ponieważ nie był w stanie dopasować cen do faktycznego ryzyka. Powtarzająca się tego typu sytuacja i brak szczęścia może skończyć się upadłością części firm i przejmowaniem je przez te, do których uśmiechnął się los i ich klienci jeździli bezpiecznie.

Maksymalne stawki za OC to także ukłon w stronę najbardziej szkodowych kierowców, którzy generują największe koszty ubezpieczycieli. Ta grupa przestałaby odczuwać strach przed spowodowaniem kolejnej stłuczki, mając świadomość, że nie zapłacą za ubezpieczenie więcej niż X zł. Ostatecznie mogłoby to negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo i stworzyć idealne warunki do oszustw ubezpieczeniowych.

Czy któryś z tych scenariuszy ostatecznie zostanie zrealizowany? Zobaczymy.

Podsumowanie

  1. Wycena OC na podstawie liczby mandatów i punktów karnych to rozwiązanie trudne do przyjęcia w Polsce.
  2. Przywrócenie czasowego wyrejestrowania pojazdu może oznaczać zapełnienie parkingów opuszczonymi autami oraz spowodować wiele nadużyć.
  3. Monitorowanie stylu jazdy, czyli czarne skrzynki w samochodach, pomogłoby w obniżeniu cen OC, może jednak oznaczać dodatkowe koszty na instalacje takich urządzeń w autach.
  4. Wprowadzenie maksymalnych, sztywnych cen OC może z kolei doprowadzić do monopolu na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych i ograniczenia zdrowej konkurencji.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
wpDiscuz