mfind.pl

*imię zmienione, dane do wiadomości redakcji

„Czytam warunki tej mojej pożyczki i dochodzę do wniosku, że chyba żyjemy na Sycylii” – pisze klientka Profi Credit i dodaje: „Proszę mi wierzyć, że gdybym nie znalazła się w trudnej sytuacji życiowej w tamtym czasie, omijałabym tę firmę z daleka”.

Gdy zapoznawałam się ze sprawą pani Heleny, która w lutym 2014 roku pożyczyła – wydawać by się mogło – niewielką kwotę 4000 zł, kilkakrotnie „zbierałam szczękę z podłogi”. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę w warunkach umowy. Banki nie są święte jeśli chodzi o sprzedaż ubezpieczeń, ale to, co wyczynia firma pożyczkowa Profi Credit do spółki z ubezpieczycielem, woła o pomstę przynajmniej do wymiaru sprawiedliwości.

Szok 1: opłata za ubezpieczenie wyższa od kwoty pożyczki

  • Okres kredytowania – 36 miesięcy
  • Całkowita kwota pożyczki – 4000 zł
  • Koszt ubezpieczenia – 4695 zł
  • Całkowita kwota do zapłaty (zawierająca też opłatę przygotowawczą i oprocentowanie) – 10116 zł

Oczywiście koszt polisy został doliczony do kwoty pożyczki.

Pierwsza myśl: „To chyba jakaś pomyłka. Co to za ubezpieczenie, za które klientka musi zapłacić więcej niż pożycza?” Okazuje się, że jest to „normalne” grupowe ubezpieczenie na życie dla klientów firmy Profi Credit.

Co sprawiło, że akurat dla pani Heleny okazało się ono tak drogie?

Może jest naprawdę „wypasione” i zapewnia szeroki zakres ochrony? Nic podobnego – to jest zupełnie „gołe” ubezpieczenie na wypadek śmierci oraz niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji. Nic więcej.

Może w takim razie suma ubezpieczenia jest bardzo wysoka i w razie śmierci klientki pożyczka zostanie spłacona, a reszta świadczenia trafi do jej spadkobierców? Też nie – suma ubezpieczenia równa jest aktualnemu saldu zadłużenia. To znaczy, że gdyby pani Helena zmarła od razu po wzięciu pożyczki, ubezpieczyciel wypłaciłby Profi Creditowi 10116 zł, przy czym prawie połowę tej kwoty stanowi właśnie składka za to ubezpieczenie. Wraz ze spłatą kolejnych rat suma ubezpieczenia maleje.

A może pani Helena jest bardzo schorowana, a więc ryzyko ubezpieczyciela jest ogromne, i stąd taka wysoka składka? Też pudło! Ubezpieczyciela w ogóle nie obchodził stan zdrowia klientki. We wniosku o przystąpienie do ubezpieczenia nie ma żadnej ankiety medycznej – a to oznacza, że wysokość składki nie jest ustalana indywidualnie dla każdego klienta, tylko zależy Bóg jeden wie, od czego.

Ubezpieczycielem, który zdecydował się na tak podejrzane warunki współpracy z Profi Creditem, jest towarzystwo ubezpieczeń na życie Benefia. Ostatnio ta firma połączyła się z Compensą, więc teraz to Compensa odpowiada za wszystko, co w przeszłości narozrabiała jej siostrzana spółka.

Szok 2: 80% opłaty za ubezpieczenie trafia do firmy pożyczkowej

Okazało się, że ubezpieczenie pani Heleny… wcale nie jest drogie. A właściwie jest drogie, ale tylko dla niej. Z tych 4700 zł, które doliczono kobiecie do pożyczki, najprawdopodobniej tylko około 20% trafiło do Benefii tytułem składki. Całą resztę „przytulił” Profi Credit jako swoją prowizję.

Pani Helena opisała mi historię innego klienta, który wygrał w sądzie z Profi Creditem i w toku postępowania okazało się, że tak właśnie było – ubezpieczenie faktycznie kosztowało tylko jedną piątą kwoty, którą pożyczkobiorca za nie zapłacił. Nieoficjalnie udało mi się potwierdzić tę informację – firma pożyczkowa pobiera kolosalną prowizję za każdego kolejnego klienta, którego ubezpiecza w Benefii.

A wyboru ubezpieczyciela Profi Credit nie daje. Umowa pożyczki jest tak skonstruowana, że zawiera od razu zgodę klienta na objęcie grupowym ubezpieczeniem w Benefii. W formularzu informacyjnym dołączonym do umowy jest wręcz mowa o obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia – choć zgodnie z obowiązującym prawem taki obowiązek nie istnieje, a zabezpieczenia pożyczki mogą być różne i wcale nie musi to być polisa na życie.

Z tego wynika, że Benefia, wchodząc w ten cały interes z Profi Creditem, pomagała firmie pożyczkowej osiągać dodatkowe korzyści poza „normalnym” oprocentowaniem pożyczki i opłatą przygotowawczą – pod płaszczykiem ubezpieczenia.

Szok 3: Spłacasz regularnie? To jeszcze Ci dołożymy!

Pani Helena była przekonana, że zaciągnęła w Profi Credit jedną pożyczkę. Jakież było jej zdziwienie, gdy po dwunastu sumiennie, w terminie spłaconych ratach, otrzymała od pożyczkodawcy kolejny przelew, tym razem na kwotę prawie 3000 zł. Co to za pieniądze, o które klientka wcale nie wnioskowała?

Okazało się, że ten przelew to tzw. kolejna wypłata, zaszyta na sztywno w warunkach umowy pożyczki. Do tego firma doliczyła – a jakże – ubezpieczenie kolejnej wypłaty w wysokości 2856 zł. W efekcie zadłużenie klientki zwiększyło się o kolejne 5800 zł. Automatycznie.

Co mogła zrobić pani Helena, aby uniknąć tego przelewu? Warunki umowy z firmą Profi Credit są napisane tak drobnym drukiem, że większe litery widywałam na opakowaniach lakieru do paznokci. Jest tam napisane, że rezygnacja z kolejnej wypłaty musi być złożona pisemnie przed dniem jej dokonania. W dodatku klient nie może wysłać rezygnacji pocztą, ale musi złożyć ją w siedzibie firmy Profi Credit lub w jej regionalnym biurze.

Klient zrezygnuje z kolejnej wypłaty pod warunkiem że w ogóle będzie o niej wiedział. Problem w tym, że pracownik firmy pożyczkowej przy podpisywaniu umowy z panią Heleną ani słowem nie wspomniał o kolejnej wypłacie. Nazwa pożyczki w żaden sposób nie informuje, że jest ona automatycznie odnawialna. Gdy klientka widzi na umowie warunki spłaty kolejnych wypłat, myśli, że one jej nie dotyczą, ponieważ o nie nie wnioskowała.

Profi Creditowi najwyraźniej nie chodzi o to, aby klient spłacił pożyczkę, ale to to, by ją spłacał – jak najdłużej. W ten sposób nakręca się spirala zadłużenia i tylko patrzeć momentu, w którym klientka popadnie w tarapaty finansowe i przestanie płacić raty. Wtedy pożyczkodawca doliczy odsetki umowne, pójdzie do sądu i uruchomi windykację.

Rzecznik Ubezpieczonych: mogło dojść do nieuczciwej sprzedaży

Cezary Orłowski, prawnik z Biura Rzecznika Ubezpieczonych, informuje, że do Rzecznika wpływają skargi od klientów, którzy znaleźli się w identycznej sytuacji jak pani Helena. „Składka w tym ubezpieczeniu jest bardzo droga, przekracza 50% całości zobowiązania. Ochrona ubezpieczeniowa jest jest nieefektywna i nieadekwatna do potrzeb klienta.” – ocenia Orłowski i dodaje: “Konstrukcja umowy ubezpieczenia, a także jego sprzedaż jako niezbędnego składnika produktu pożyczkowego – na co wskazuje formularz informacyjny – sugeruje, że doszło do nieuczciwej sprzedaży, czyli missellingu”.

Wbrew pozorom tzw. misselling nie oznacza jedynie wprowadzenia w błąd przez konkretnego doradcę firmy pożyczkowej. W przypadku pożyczek w Profi Credit już sama konstrukcja umowy i formularza informacyjnego może być dowodem nieuczciwej sprzedaży.

Zdaniem eksperta z Biura Rzecznika Ubezpieczonych ubezpieczenie tej pożyczki jest w ogóle sprzeczne z naturą ubezpieczenia osobowego – ponieważ suma ubezpieczenia maleje z każdą spłaconą ratą. Cezary Orłowski zwraca uwagę na to, że Benefia nie bierze tutaj pod uwagę czynnika demograficznego w ocenie ryzyka, ani czynnika czasu. Nie dzieli swoich ubezpieczonych nawet na grupy zawodowe. „Takie ubezpieczenie trudno w ogóle nazwać ubezpieczeniem na życie, bo jedynym interesem, jaki ono zabezpiecza, jest interes majątkowy firmy pożyczkowej” – ocenia Orłowski.

Tomasz Borowski, rzecznik prasowy Compensy, nie podaje, z czego konkretnie wynika taka a nie inna wysokość opłaty za ubezpieczenie: „W ubezpieczeniu grupowym stanowiącym zabezpieczenie spłaty pożyczki, w którym firma pożyczkowa występuje jako ubezpieczający, a jej klienci jako ubezpieczeni, składkę wylicza się na podstawie ryzyka dla całej grupy oraz kwotę pożyczki i okres na jaki została zawarta.”

Prokurator dobiera się do firmy pożyczkowej

W marcu 2015 roku Prokuratura Okręgowa w Bielsku Białej wszczęła śledztwo w sprawie wyzyskiwania przez firmy „PROFIREAL” Sp. z o.o. oraz „PROFI CREDIT POLAND” Sp. z o.o. z siedzibą w Bielsku-Białej przymusowego położenia pożyczkobiorców i zawierania z nimi umów pożyczek, na podstawie których pożyczkobiorcy zobowiązani są do zwrotu kwot niewspółmiernych do otrzymanego świadczenia.

Jak podaje serwis bielsko.biala.pl pierwsze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył jeden z sędziów bielskiego sądu, który orzekał w kilku sprawach cywilnych przeciwko Profi Credit i zauważył podejrzanie drogie ubezpieczenia pożyczek. „Obecnie w sprawie występuje około 50 pokrzywdzonych, którzy zgłosili zawiadomienie o przestępstwie. Śledztwo jest na etapie weryfikowania, czy zostały wyczerpane znamiona przestępstwa określonego w art. 304 kk lub art. 286 par. 1 kk. Do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów” – informuje prokurator Katarzyna Kuklis.

„Jak to jest możliwe, że podmiot, który zawiera umowę ubezpieczenia, jest z tego tytułu wynagradzany, i to tak sowicie jak w przypadku Profi Credit? Skoro ubezpieczający, czyli firma pożyczkowa dostaje pieniądze kosztem ubezpieczonego, czyli klienta, który finansuje składkę ubezpieczeniową, to należałoby sprawdzić, czy taki ubezpieczający nie jest bezpodstawnie wzbogacony. Jeżeli przyjmiemy, że ubezpieczający de facto otrzymuje zniżkę w składce, to powinien tę korzyść zwrócić klientowi” – zastanawia się Cezary Orłowski z Biura Rzecznika Ubezpieczonych.

Co dalej ze sprawą pani Heleny?

Klientka już wysłała swoje zawiadomienie do prokuratury i ma nadzieję, że wymiar sprawiedliwości zadziała szybko i skutecznie. Gdy dowiedziała się o tym, że ubezpieczenie pożyczki nie jest obowiązkowe, postanowiła z niego zrezygnować. To akurat da się zrobić.

Tomasz Borowski, rzecznik prasowy Compensy, informuje: „W związku z otrzymaniem w dniu 4 sierpnia deklaracji ubezpieczonej w sprawie rezygnacji z umowy ubezpieczenia, składka za niewykorzystany okres ubezpieczenia zostanie przekazana ubezpieczającemu w wymaganym terminie.” 

To oznacza, że Benefia zwróci część składki za niewykorzystane ubezpieczenie firmie Profi Credit. Nie może oddać pieniędzy bezpośrednio pani Helenie, bo mamy do czynienia z ubezpieczeniem grupowym, w którym klientka nie jest stroną umowy. Ale ten zwrot składki to będzie tylko część z tych około 20%, które trafiły do Benefii. A gdzie reszta? Zadałam firmie Profi Credit szereg pytań, m.in. o to, w jaki sposób oddadzą klientce składkę za niewykorzystane ubezpieczenie. Nie uzyskałam odpowiedzi.

Pani Helena jest zdecydowana walczyć w sądzie. Na pewno będę śledzić tę sprawę i informować o wszystkim Czytelników Akademii ubezpieczeń mfind.