mfind.pl

Otwarcie obwodnic, koniec remontów lokalnych dróg, lepsze oznakowanie i coraz większa świadomość polskich kierowców – to wszystko sprawia, że raport Akademii mfind, pokazujący bezpieczeństwo ruchu drogowego w miastach wojewódzkich w 2014 roku jest bardziej optymistyczny od publikowanego rok wcześniej. Jednak w dalszym ciągu na ulicach miast takich jak Łódź, Warszawa czy Kraków nie jest bezpiecznie.

Czytaj raport: Wypadki drogowe w polskich miastach w 2014 roku. W Łodzi znowu najniebezpieczniej! [RAPORT]

Warszawscy piraci drogowi

Alvin Gajadhur, rzecznik Głównego Inspektora Transportu Drogowego potwierdza że, opinia o tym, w jaki warszawiacy prowadzą auta, nie jest tylko krzywdzącym stereotypem. Gajadhur wprawdzie na codzień porusza się po Warszawie, tutaj też kręci telewizyjny program „Szkoła przetrwania”, ale dużo jeździ też po Polsce. Bardzo często kierowcy,  którzy łamią przepisy w innych miastach, mają warszawskie rejestracje” zauważa. Do najczęstszych grzechów popełnianych przez nich zalicza: wpychanie się na właściwy pas ruchu w ostatniej chwili, przejeżdżanie na czerwonym świetle i szybką jazdę. „Na ulicy Puławskiej, kiedy już ruch jest mniejszy, potrafią rozpędzić się powyżej setki” – mówi rzecznik GITD. Prędkość odpowiada za najtragiczniejszą statystykę w naszym raporcie. W poprzednim roku w Warszawie zginęły aż 62 osoby, najwięcej w kraju.

Na samochody rozpędzone na warszawskich ulicach zwraca też uwagę ekspert stowarzyszenia SISKOM, Jan Jakiel. „Sam fakt, że na wielu skrzyżowaniach, gdzie pojawiły się radary  liczba zdarzeń drogowych zmalała do zera, świadczy o tym, że prędkość jest tu jednym z głównych czynników”. Jakiel postuluje wprowadzenie w stolicy stref Tempo 30. Całe kwartały, w w których obowiązują ograniczenia prędkości do 30 kilometrów na godzinę, pojawiły się już w Gdańsku czy Katowicach.

Warszawa to miasto, do którego zjeżdżają ludzie z całej Polski. Pracują w urzędach centralnych i dużych korporacjach, do których rano  bardzo się spieszą. Często brakuje im cierpliwości, za to pojawia się agresja. Ale to nie stolica jest miastem z najbardziej niebezpiecznym ruchem drogowym w Polsce. Drugi rok z rzędu to niechlubne miano w raporcie mfind przypadło Łodzi.

Rozkopana, zaniedbana Łódź

W mieście tym w 2014 roku zanotowano 1790 wypadków – o ponad sześćset więcej, niż w Warszawie. I tak jak rok wcześniej pojawiają się te same przyczyny: brak obwodnicy, przez który ruch tranzytowy wielkich ciężarówek koncentruje się w centrum i ciągnące się miesiącami remonty ważnych arterii. Zdarza się, że jeden z pasów ruchu przeznaczony jest dla autobusów, drugi zajmują tiry, a kierowcom samochodów osobowych zostaje ten ostatni. Ale jest też argument historyczny, na który zwraca uwagę asp. Radosław Gwis z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji. „Paradoksalnie to, że Łódź nie została zniszczona w czasie II wojny światowej, sprawia, że kierowcom jest teraz ciężko. Miasta, na które spadły niemieckie bomby, po wojnie odbudowały całe dzielnice w oparciu o prognozy mówiące o przyszłym rozwoju motoryzacyjnym”. Tymczasem Łódź, zdaniem Gwisa, została z XIX-wieczną infrastrukturą. „Po centrum miasta przystosowanym do ruchu dorożek jeżdżą dzisiaj tysiące samochodów osobowych, dostawczych i autobusów”.

Kraków na minus, Opole na plus

Łódź jako miasto, po którym jeździ się źle, wymienia też Alvin Gajadhur. I do prywatnej listy dodaje Kraków. „Po wąskich uliczkach w centrum miasta bardzo źle poprowadzono ruch” – uważa rzecznik GITD. Kraków, w którym doszło do 1137 wypadków, zajmuje drugie miejsce na liście najbardziej wypadkowych polskich miast. Gajadhur ma jednak i słowa pochwały – przede wszystkim dla Opola. To miasto, po którym jeździ się bardzo spokojnie (zaledwie 178 wypadków) i w którym zamontowano sekundniki na skrzyżowaniach. Dzięki nim piesi wiedzą, jak dużo czasu zostało im do przejścia na drugą stronę ulicy, kierowców za to nie zaskakuje żółte czy czerwone światło.

W Gorzowie Wlkp. jeżdżą szybko, ale płynnie

Na szczególne wyróżnienie zasługuje przede wszystkim Gorzów Wielkopolski. W mieście tym doszło do 66 wypadków, w których zginęły 4 osoby. Podobny wynik odnotował Toruń. Ale, o ile w mieście Kopernika stan bezpieczeństwa w 2014 roku gwałtownie się pogorszył, to stolica województwa lubuskiego mocno poprawiła swoje statystyki.

Co sprawia, że na ulicach Gorzowa jest bezpiecznie? Co ciekawe… całkiem szybka jazda. Jak wylicza Wydział Ruchu Drogowego lubuskiej policji, średnia prędkość ruchu na ulicach miasta wynosi prawie 40 kilometrów na godzinę. Ważne jest jednak to, że jest to jazda płynna, dzięki temu że w mieście nie ma korków. Dlatego kierowcy na drodze nie reagują nerwowo. W mieście wybudowano też kilka alternatywnych połączeń, by ci, którzy nie muszą, nie wjeżdżali do centrum. Mieszkańcy kilka lat temu odetchnęli, bo turyści wracający ze Świnoujścia, Międzyzdrojów, czy Rewala stoją w korkach na oddanej kilka lat temu obwodnicy, fragmencie drogi S-3, i nie muszą wjeżdzać do miasta.

Raport porównywarki ubezpieczeń mfind powstał w oparciu o dane wojewódzkich komend policji. Porównaliśmy w nim stan bezpieczeństwa na drogach we wszystkich miastach wojewódzkich w Polsce, a także Torunia i Zielonej Góry, w których znajdują się też siedziby urzędów wojewódzkich.