mfind.pl

W skrócie: Dlaczego ubezpieczenie OC drożeje?

Główne przyczyny wzrostu cen OC to: straty ubezpieczycieli w segmencie OC, coraz wyższe świadczenia za szkody osobowe, wytyczne w sprawie likwidacji szkód i apel KNF o podniesienia składek, podatek bankowy, a w przyszłości również tzw. podatek Religi.

Powód 1: nierentowny segment OC

Warunki obowiązkowego ubezpieczenia komunikacyjnego OC reguluje ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, PBUK i UFG. W związku z tym każdy ubezpieczyciel oferuje taki sam zakres ubezpieczenia. Brak konkurencyjności w tym zakresie spowodował, że ubezpieczyciele musieli znaleźć inny pomysł na to, jak przyciągnąć do siebie klientów. Naturalnym rozwiązaniem wydawała się konkurencja cenowa.

Wejście na rynek firm takich jak Link4, które jako pierwsze w Polsce zaczęło sprzedawać polisy komunikacyjne w kanale direct (przez internet lub telefon), rozpoczęło wojnę cenową ubezpieczycieli. Zaczęli oni kusić coraz niższymi składkami, licząc na powiększenie portfela swoich klientów. Niestety, od kilku lat widać wyraźnie, że składka ubezpieczeniowa za OC niewiele wspólnego ma z faktycznym ryzykiem, jakie ponosi ubezpieczyciel, który obejmuje pojazd ochroną.

Efekt? Segment OC od kilku lat nie przynosi zysków, ale ogromne straty! Za dowód niech posłużą statystyki KNF. Ostatnim rokiem, kiedy ubezpieczyciele nie odnotowali strat z tytułu ubezpieczeń OC był 2006 rok. Wynik techniczny wyniósł wtedy 200 mln złotych. W kolejnych latach systematycznie spadał, znajdując się coraz bardziej pod kreską. Rekordowy był rok 2009 – ubezpieczyciele stracili niemal 1 miliard złotych na tej działalności. Ubiegły rok również nie napawa optymizmem – „tylko po trzech kwartałach 2015 r. rynek OC w Polsce przyniósł stratę 585 mln zł” – komentował na potrzeby naszego ostatniego raportu Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Czytaj także: Wiemy już, kto oferuje najtańsze OC 2016! Ceny OC rosną – sprawdź, u którego ubezpieczyciela zapłacisz najmniej w swoim mieście [RAPORT]

Ceny komunikacyjnego OC musiały pójść w górę. Bieżący rok jest pierwszym od wielu lat, kiedy średnia składka dla kierowców wzrasta o 19% w stosunku do roku 2015.

Powód 2: rosnące kwoty świadczeń za szkody osobowe

Zgodnie z art. 415 kodeksu cywilnego kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Ryzyko wyrządzenia szkody innemu użytkownikowi ruchu (na osobie i w mieniu) jest stosunkowo wysokie podczas jazdy samochodem. Właśnie dlatego ubezpieczenie OC jest obowiązkowe. Dzięki temu ubezpieczyciel bierze na siebie ryzyko pokrycia kosztów szkód wyrządzonych poszkodowanemu w zdarzeniu komunikacyjnym w zamian za regularnie opłacaną składkę.

Ustawowe sumy gwarancyjne w ubezpieczeniu OC są wysokie:  równowartość 1,22 mln euro za szkody w mieniu oraz równowartość 6,07 mln euro za szkody osobowe na jedno zdarzenie drogowe. Taki poziom sum gwarancyjnych zapewnia odszkodowania od firm ubezpieczeniowych nawet za bardzo poważne wypadki.

Ubezpieczyciele, oferując niską składkę za OC, musieli szukać oszczędności. W efekcie wypłacane odszkodowania bardzo często nie były adekwatne do poniesionych szkód. Szczególnie dotyczyło to zadośćuczynień za szkody osobowe – nie można ich precyzyjnie i obiektywnie wyliczyć, a zatem ubezpieczyciel może przyznać mniej niż poszkodowany podaje w roszczeniu. Był to niewątpliwie sposób zakładów ubezpieczeń na zmniejszenie strat w i tak już nierentownym segmencie OC. W związku z tym poszkodowani coraz częściej i chętniej zaczęli korzystać z usług kancelarii odszkodowawczych, a także polskiego wymiaru sprawiedliwości – kierując sprawy na drogę sądową.

Orzecznictwo sądowe oraz działalność kancelarii prawnych specjalizujących się w odszkodowaniach przyczyniły się do znacznego wzrostu wypłacanych świadczeń z tytułu zdarzeń komunikacyjnych. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie zmiany w kodeksie cywilnym.

Ważna w tym kontekście nowelizacja kodeksu cywilnego miała miejsce w 2008 roku. Do ustawy wprowadzono czwarty paragraf art. 446, który umożliwił ubieganie się osób bliskich o zadośćuczynienie za ból i cierpienie doznane w wyniku utraty osoby bliskiej: sąd może także przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Wprowadzenie takiego zapisu spowodowało, że rodziny ofiar wypadków komunikacyjnych zaczęły dochodzić swoich roszczeń na drodze sądowej, nierzadko żądając więcej niż proponowali ubezpieczyciele na etapie likwidacyjnym. Praktyka orzecznicza pokazuje, że kwoty zadośćuczynień zasądzane na rzecz bliskich mogą wynosić od kilkudziesięciu do nawet ponad stu tysięcy złotych. W orzeczeniach sądów zadośćuczynienia są interpretowane jako środki mające chociaż w pewnym stopniu zrekompensować utratę członka rodziny lub partnera, z uznaniem zasad powszechnie panujących w społeczeństwie. Również dla samego poszkodowanego w wypadku komunikacyjnym sąd może przyznać zadośćuczynienie za doznane krzywdy na podstawie art. 448 kodeksu cywilnego.

Mimo że na polskich drogach ginie i zostaje rannych coraz mniej osób, to w związku z rosnącą świadomością swoich praw przez poszkodowanych świadczenia powstałe wskutek zdarzeń drogowych i wypłacane z OC sprawcy są coraz wyższe, bo coraz większą ich część stanowią właśnie zadośćuczynienia za szkody osobowe.

Drugą, ważną zmianą jest interpretacja Sądu Najwyższego z 2010 roku, w której SN stwierdził, że rodziny ofiar wypadków mogą ubiegać się o zadośćuczynienia za zdarzenia, które miały miejsce przed nowelizacją kodeksu cywilnego, czyli przed 2008 rokiem. Zgodnie z art. 4421 § 2 kodeksu cywilnego jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia.

Poważne wypadki drogowe, czyli właśnie takie, w których są ofiary śmiertelne lub ktoś zostaje ciężko ranny, są zazwyczaj kwalifikowane jako występki – a zatem rodziny zmarłych mogą teraz występować o zadośćuczynienia za zdarzenia sprzed kilkunastu lat.

Orzeczenie Sądu Najwyższego wykorzystują kancelarie odszkodowawcze, które oferują pomoc w uzyskaniu „zaległego” roszczenia od ubezpieczyciela.

Jednak działanie prawa wstecz ma też drugą stronę, która nie jest tak korzystna dla obecnych kierowców. Przed nowelizacją kodeksu cywilnego ubezpieczyciele nie uwzględniali w taryfikacji składek takich wydatków – a okazało się, że będą musieli wypłacać zadośćuczynienia, których wcześniej prawo w ogóle nie przewidywało, i to za zdarzenia sprzed nowelizacji. Żeby nie ponosić dodatkowych strat, muszą więc podwyższyć ceny OC obecnym kierowcom.

Poszkodowani coraz częściej wiedzą, o co mogą się ubiegać, a jeszcze lepiej wiedzą to pracownicy firm odszkodowawczych, którzy aktywnie poszukują klientów. Według danych UFG w roku 2008 wypłaty za szkody osobowe stanowiły zaledwie 15 proc. wszystkich odszkodowań z ubezpieczeń OC, natomiast w 2014 roku było to już ponad 25 proc. „W całym 2014 roku ubezpieczyciele komunikacyjni wypłacili świadczenia za 155 tysięcy szkód osobowych na łącznie ponad 1,04 mld złotych, to jest o 16 proc. więcej niż rok wcześniej” – podaje UFG.

Powód 3: wytyczne KNF w sprawie likwidacji szkód komunikacyjnych

W marcu ubiegłego roku zaczęły obowiązywać wytyczne, które wydała ubezpieczycielom Komisja Nadzoru Finansowego. Przyczyniły się one do wzrostu kosztów operacyjnych związanych z likwidacją i samych wypłat roszczeń z polis komunikacyjnych, co w konsekwencji odbiło się na wyższych składkach, przede wszystkim za ubezpieczenia OC. Poniżej przypominamy najważniejsze wytyczne, do których ubezpieczyciele muszą stosować się w myśl zasady „zastosuj albo wyjaśnij”:

  • Ubezpieczyciele nie powinni stosować amortyzacji części (a więc pomniejszać ich wartości o czas zużycia);
  • Ubezpieczyciele muszą stosować jednolite standardy kalkulacji w szkodach częściowych i całkowitych z OC;
  • Ubezpieczyciel powinien pomóc poszkodowanemu przy sprzedaży wraku pojazdu w przypadku szkody całkowitej;
  • Zarówno w wariancie serwisowym jak i i kosztorysowym powinny być stosowane jednolite kryteria wyceny;
  • Roszczenia o zwrot kosztów za najem pojazdu zastępczego muszą być rozpatrywane indywidualnie, a ubezpieczyciel nie może odmówić zwrotu powołując się wprost na argument, że poszkodowany miał dostęp do komunikacji miejskiej lub nie wykorzystywał auta w działalności gospodarczej.

Czytaj także: Zmiany w likwidacji szkód. Czy wytyczne KNF poprawiły życie ubezpieczonych?

Jak zatem wygląda wdrożenie powyższych wytycznych w praktyce ubezpieczycieli komunikacyjnych? Okazuje się, że stosowanie takich samych cenników napraw w wariantach kosztorysowym i serwisowym nie spowodowało zmiany nawyków poszkodowanych – Polacy nadal najchętniej wybierają pierwszą opcję czyli wypłatę gotówki. „Wytyczne KNF spowodowały wzrost liczby szkód rozliczanych kosztorysowo, przy jednoczesnym spadku liczby szkód rozliczanych na podstawie faktury z serwisu (naprawy bezgotówkowe). Analiza wypłacanych szkód wskazuje, iż ciągle najpopularniejszą formą rozliczenia szkody wybieraną przez poszkodowanych jest rozliczenie szkody na podstawie kosztorysu sporządzanego przez towarzystwo ubezpieczeń” – wyjaśnia Michał Gajewski, Ekspert ds. Likwidacji Szkód z UNIQA.

Również Radosław Bedyński, Dyrektor Biura Likwidacji Szkód i Świadczeń z PZU potwierdza to stanowisko: „Nie można stwierdzić, że w związku z wejściem w życie wytycznych, więcej szkód z OC jest likwidowanych metodą serwisową niż kosztorysową. W metodzie kosztorysowej nastąpił natomiast zdecydowanie większy wzrost wysokości odszkodowania”. Ekspert dodaje, że największy polski ubezpieczyciel w pełni zastosował się do wszystkich wytycznych KNF.

Duży wpływ na koszty związane z likwidacją szkód ma też obowiązek indywidualnego rozpatrywania zwrotu kosztów najmu pojazdu zastępczego. Tutaj ukłon w stronę poszkodowanych kierowców robi UNIQA: „Istotnym elementem wpływającym obecnie na średnią szkodę są także roszczenia związane z najmem pojazdu zastępczego. Z tego powodu już na etapie zgłoszenia szkody informujemy poszkodowanych o możliwości skorzystania bezpłatnie z pojazdu zastępczego oferowanego przez UNIQA” – wyjaśnia Michał Gajewski.

Ubezpieczyciele wdrażają wytyczne KNF i nie chcą nadepnąć na odcisk nadzorowi, który nie tylko zarekomendował zmiany w postępowaniach likwidacyjnych ale i bacznie przygląda się wdrożeniu ich w życie u poszczególnych ubezpieczycieli: „KNF kontroluje PZU w zakresie wdrażania swoich rekomendacji” – informuje Radosław Bedyński.

Wzrostu wysokości odszkodowań nie należy więc upatrywać jedynie w zwiększeniu kwot za szkody osobowe – wytyczne nadzoru powodują, że również za szkody w pojazdach poszkodowani otrzymują wyższe świadczenia.

Powód 4: apel przewodniczącego KNF o podniesienie składek

Kolejną inicjatywą KNF mającą na celu uzdrowić rynek obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych był list otwarty przewodniczącego KNF Andrzeja Jakubiaka z września zeszłego roku, w którym apelował on do ubezpieczycieli o podniesienie składek z tytułu ubezpieczeń komunikacyjnych. Nadzór zauważa, że ubezpieczyciele zaniżaną ceny poprzez przyznawanie lekką ręką zniżek handlowych ze względu na „ostrą konkurencję rynkową”, czyli po prostu wojnę cenową.

Obawy KNF wzbudził również fakt, że ubezpieczenia komunikacyjne stanowią znaczną część portfela ubezpieczyciel, co przy pogarszającej się rentowności może w znaczący sposób wpłynąć na płynność działalności zakładów ubezpieczeń oraz ich „zdolność do realizacji zobowiązań z zawartych umów ubezpieczenia”.

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na kondycję ubezpieczycieli jest również niski poziom stóp procentowych, co przekłada się na niższe zyski z tytułu działalności inwestycyjnej.

Firmy ubezpieczeniowe powinny w opinii nadzoru m.in. zmienić taryfy składek, tak aby były one adekwatne do warunków rynkowych i prawnych, zrewidować modele matematyczne służące ocenie ryzyka czy skontrolować swoją politykę w zakresie stosowania zniżek lub zwyżek. Oprócz tego ubezpieczyciele powinni dokonać dokładniejszej segmentacji pojazdów, monitorować wskaźniki szkodowości czy efektywnie wykorzystywać dane historyczne np. z UFG czy PBUK.

Apel przewodniczącego kończy się przypomnieniem dla ubezpieczycieli, że KNF może nakładać na firmy ubezpieczeniowe grzywny za stwierdzone nieprawidłowości lub w skrajnych przypadkach może nawet odebrać zezwolenie na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej.

Należy jeszcze wspomnieć, że apel kierowany jest do krajowych zakładów ubezpieczeń oferujących ubezpieczenia komunikacyjne. Nie dotyczy on wobec tego takich firm jak Liberty Ubezpieczenia, AXA Direct czy Proama, które są jedynie krajowymi oddziałami firm mających siedziby poza granicami kraju.

Powód 5: podatek bankowy

Ustawa o podatku od niektórych instytucji finansowych, zwana potocznie ustawą o podatku bankowym, została uchwalona w ekspresowym tempie. 15 stycznia 2016 r. Sejm przyjął senackie poprawki do jej treści i jeszcze tego samego dnia prezydent Andrzej Duda podpisał akt. Ustawa wejdzie w życie już od 1 lutego 2016 roku i już od lutego banki, SKOK-i, instytucje pożyczkowe i firmy ubezpieczeniowe będą musiały ten podatek płacić. Celem regulacji jest pozyskanie dodatkowego źródła finansowania wydatków budżetowych, przede wszystkim tych o charakterze społecznym.

W myśl ustawy, każdy wymieniony w niej podmiot jest zobligowany do przekazania państwu 0,0366% podstawy opodatkowania miesięcznie. Mimo że jego wysokość jest jednakowa wszystkich podmiotów, to inna będzie kwota aktywów, powyżej której należy go odprowadzić. Dla banków kwota wolna od podatku to 4 mld złotych, dla instytucji pożyczkowych 200 mln złotych, natomiast ubezpieczyciele będą musieli zapłacić podatek za nadwyżkę aktywów powyżej 2 mld złotych.

Dla ubezpieczycieli oznacza to kolejne koszty, które ostatecznie odczują zapewne ich klienci. Jako że w większości dużą część portfeli firm ubezpieczeniowych stanowią ubezpieczenia komunikacyjne, to można spodziewać się, że podatek bankowy może odbić się głównie na kierowcach poprzez podwyższenie składek ubezpieczeniowych. Zweryfikować to będzie można jednak najwcześniej za kilka miesięcy.

Powód 6: podatek Religi

Kolejnym czynnikiem, którego ewentualne wprowadzenie mogłoby odbić się na portfelu kierowców, jest zapowiadany powrót do tzw. podatku Religi. Podatek ten został wprowadzony w 2007 r. jako realizacja pomysłu ówczesnego ministra zdrowia Zbigniewa Religi. Polegał na odprowadzaniu 12% składki polisy OC przez zakłady ubezpieczeń do Narodowego Funduszu Zdrowia. Głównym celem podatku było leczenie ofiar wypadków samochodowych. Jego zasadność i konstytucyjność kwestionowała nie tylko ówczesna opozycja, ale również Polska Izba Ubezpieczeń. Ostatecznie podatek ten funkcjonował nieco ponad rok, do końca grudnia 2008 roku.

W zeszłym roku powrót do podatku Religi postulował Marian Zębala, wówczas minister zdrowia w rządzie Ewy Kopacz. Pomysł nie został jednak zrealizowany. Temat wraca jednak jak bumerang. Obecny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zapowiada powrót podatku w 2017 roku. Tym razem odprowadzane ma być nie 12 a 6% składki z każdej umowy OC. Cel ma być taki sam jak w 2007 roku – leczenie ofiar wypadków drogowych.

Jeśli podatek faktycznie zostałby wprowadzony, to rok 2017 może przynieść polskim kierowcom jeszcze większy wzrost ceny ubezpieczenia OC niż ma to miejsce w bieżącym roku. Składki mogłyby wzrosnąć o więcej niż 6% przekazywane do NFZ – doliczyć należy bowiem wszystkie koszty operacyjne związane z przekazaniem środków.

Koniec epoki tanich ubezpieczeń OC

Powyższe czynniki wskazują wyraźnie na to, że ceny ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej będą systematycznie rosły. Może się okazać, że w kolejnych kwartałach 2016 roku składki pójdą w górę o kolejnych kilka-kilkanaście procent. Obwarowania nakładane na ubezpieczycieli, nierentowność segmentu oraz rosnące kwoty odszkodowań powodują, że wysokość składki za umowę OC będzie w końcu zbliżała się do faktycznego poziomu rynkowego odpowiadającego skali ryzyka, które biorą na siebie ubezpieczyciele. Co ciekawe, zdaniem Polskiej Izby Ubezpieczeń wprowadzenie przez kilku ubezpieczycieli bezpośredniej likwidacji szkód nie wpłynęło na wzrost cen. „Model BLS wpływa na możliwość konkurowania jakością usług w ubezpieczeniu OC, a nie na cenę produktu” – mówi Marcin Tarczyński z PIU.

Jednak do tego, jak będą kształtowały się składki ubezpieczeń komunikacyjnych oprócz ubezpieczycieli i obwarowań prawnych możemy przyczynić się również my, kierowcy. Jak? Przede wszystkim jeżdżąc ostrożnie. Mniejsza liczba kolizji i wypadków, a co za tym idzie także mniej rannych i zabitych, może sprawić, że podwyżki będą mniej dotkliwe, bo spadnie ryzyko, jakie ponoszą ubezpieczyciele. Mimo że statystyki z polskich dróg są z roku na rok coraz lepsze, to jednak nadal Polska jest w niechlubnej czołówce państw europejskich o najwyższej śmiertelności w wypadkach.

Czytaj także: Ceny ubezpieczeń OC i AC w Europie: Polska poniżej średniej!

Tanie OC coraz bardziej poszukiwane

Nieuchronne podwyżki cen OC mogą zmienić także nawyki właścicieli pojazdów w zakresie kupowania ubezpieczeń. Dziś jeszcze wielu z nas pozwala na to, aby ubezpieczenie odnowiło się automatycznie na kolejny okres u tego samego ubezpieczyciela i posłusznie płaci wyznaczoną przez niego składkę. Ponieważ jednak ceny rosną a zakres OC się nie zmienia (jest to ubezpieczenie regulowane ustawowo, więc w każdej firmie jest takie samo), klienci w poszukiwaniu oszczędności będą coraz intensywniej sprawdzać oferty wielu towarzystw. Gdy ubezpieczenia drożeją a każdy grosz się liczy, znalezienie najtańszego OC samochodu może stać się ważnym elementem planowania domowych wydatków.

Porównanie cen ubezpieczenia w wielu firmach oferują internetowe porównywarki ubezpieczeń a także stacjonarne multiagencje ubezpieczeniowe.