porównywarka ubezpieczeń zdrowotnych

Według badań OECD z listopada 2016 r., jesteśmy w ogonie krajów Wspólnoty w kwestii wydatków przeznaczanych na ochronę zdrowia. Na tle świata też wypadamy blado. Na służbę zdrowia wśród krajów OECD, mniej od naszych władz wydają tylko włodarze Łotwy, Turcji, Meksyku i Korei (w relacji do PKB). Polska ma też najniższy odsetek lekarzy na tysiąc mieszkańców.

Więcej pieniędzy w systemie ochrony zdrowia?

Już na początku sierpnia 2016 r. minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zapowiadał w rozmowie z PAP wzrost wydatków na służbę zdrowia.

– Planujemy systematyczny wzrost nakładów na ochronę zdrowia, jako odsetek PKB od 2018 roku do 2025 roku, to jest coś zupełnie unikalnego – mówił wówczas.

Według obietnic Radziwiłła, wydatki na służbę zdrowia w 2018 roku jako odsetek mają wynosić 4,58 proc. PKB, potem wzrastać do 6 proc. w 2025 roku.

Zwiększenie finansowania w ocenie ministra ma pozytywnie przełożyć się na lepszy dostęp do świadczeń dla pacjentów, poprawę kondycji placówek medycznych, a także na wzrost wynagrodzeń pracowników służby zdrowia. Tymczasem, według ministra przez ostatnie lata nakłady na opiekę medyczną względem PKB nie tylko nie rosły, ale były okresy kiedy nawet spadały.

Jednak, jak sprawdzili dziennikarze Oko.Press, minister nie do końca ma rację. W 2007 roku nakłady finansowe na służbę zdrowia wynosiły ok. mld zł. W 2014 finansowanie opieki zdrowotnej w Polsce kształtowało się na poziomie 79 mld zł. Jak wylicza Oko.Press, w latach 2010, 2011 i 2012 wydatki na służbę zdrowia w relacji do PKB spadały w stosunku do lat poprzednich. Jednak w ostatnich latach rządzący przeznaczali kwotowo na służbę zdrowia coraz więcej pieniędzy. Niestety, nie były to wielkie wzrosty. Dla przykładu w 2012 r. finansowanie służby zdrowia pochłonęło 70,8 mld zł. Rok później – 74,9 mld zł.

W ubiegłym roku w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia na koszty związane ze świadczeniem opieki medycznej przeznaczono 69,5 mld zł. Najwięcej pieniędzy Fundusz w tym na leczenie szpitalne (kwota rzędu 29,8 mld zł) oraz na Podstawową Opiekę Zdrowotną (POZ) – 9,5 mld zł.

W tym roku NFZ ma dysponować jeszcze większymi pieniędzmi. Jak informuje Rynek Zdrowia, plan Funduszu na 2017 r. zakłada przychody w wysokości ponad 77 miliardów zł.

Publiczne wydatki na zdrowie – na co idą pieniądze?

Główne wydatki NFZ to pokrycie kosztów związanych z opieką szpitalną. Te mają w tym roku pochłonąć kwotę 31,3 mld zł. Nieznaczny wzrost wydatków w stosunku do roku ubiegłego nastąpi w segmencie Podstawowej Opieki Zdrowotnej. NFZ wyda na ten cel 9,8 mld zł. Ambulatoryjna Opieka Specjalistyczna ma kosztować w tym roku 5,6 mld zł. Fundusz przeznaczy również kwotę 2,9 mld zł na programy terapeutyczne (lekowe) i 1,2 mld zł na chemioterapię.

To jednak nie koniec przewidzianych w planie finansowania NFZ wydatków na ten rok.  Fundusz chce wydać na leczenie psychiatryczne i uzależnień kwotę 2,4 mld zł., a na rehabilitację leczniczą 2,1 mld zł.  W tym roku świadczenia pielęgnacyjne i opiekuńcze (w ramach opieki długoterminowej) mają pochłonąć środki rzędu 1,3 mld zł., natomiast na hospicja i opiekę paliatywną Fundusz przeznaczy 599 mln zł.

Plan NFZ na bieżący rok zakłada również finansowanie leczenia stomatologicznego (1,7 mld zł), lecznictwo uzdrowiskowe (656 mln zł) a także środki na pomoc doraźną oraz transport sanitarny (48 mln zł).

Fundusz zamierza wydać w tym roku 7,8 mld zł na refundację leków i innych środków medycznych dostępnych w aptekach na receptę. Budżet NFZ przewiduje również kwotę 189 mln zł na programy profilaktyki zdrowotnej. Natomiast według szacunkowych kosztów, ratownictwo medyczne ma w tym roku kosztować 1,8 mld zł.

NFZ fundusze na ten rok musi podzielić na swoje oddziały w całej Polsce. Najwięcej pieniędzy bo aż 10,5 mld zł otrzyma Mazowiecki oddział NFZ. Kwotę 8,8 mld zł będzie miał do rozdysponowania Śląski oddział Funduszu. Na kolejnych pozycjach plasuje się oddział Wielkopolski – 6,4 mld zł i Małopolski z kwotą 6,2 mld zł. Kwota w wysokości 5,4 mld zł trafi do Dolnośląskiego Oddziału NFZ, 4,9 mld zł do Łódzkiego, 4,1 mld zł do Pomorskiego, a 4 mld zł do Lubelskiego.

Podkarpackie i kujawsko-pomorskie oddziały NFZ otrzymają 3,8 mld zł. Nieco mniej środków bo 3,1 mld zł dostanie NFZ w woj. zachodniopomorskim. Natomiast oddziały Funduszu w woj. warmińsko-mazurskim, świętokrzyskim, podlaskim, lubuskim i opolskim będą dysponować odpowiednio kwotami: 2,5 mld zł, 2,4 mld zł, 2,1 mld zł, 1,8 mld zł i 1,7 mld zł.

Według ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego służby zdrowia i obejmującego jej funkcjonowanie do końca 2014 r., średni czas oczekiwania na świadczenie zdrowotne wydłużył się w stosunku do roku poprzedniego we wszystkich rodzajach usług medycznych. Według NIK, najdłużej czekamy na wizytę u kardiologa (106 dni), okulisty (88 dni) i neurologa (64 dni). W cierpliwość musimy się także uzbroić, jeśli chcemy wykonać badanie tomografem komputerowym lub potrzebujemy konsultacji w poradni chirurgicznej urazowo-ortopedycznej (60 dni). W ocenie NIK praktycznie cała polska służba zdrowia jest bardzo niedoinwestowana.

Jednak raport przedstawia także wstrząsające wnioski dotyczące braków kadrowych. W niektórych województwach określonych lekarzy specjalistów bardzo brakuje! Dla przykładu, w zakresie immunologii klinicznej brakowało lekarzy w województwach: lubuskim, opolskim, podkarpackim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim. W województwie warmińsko-mazurskim na próżno szukać lekarza geriatry, który będzie udzielał świadczeń w ramach NFZ.  Kontrolerzy NIK wskazali także, że w wielu przypadkach jeden lekarz specjalista ma pod swoimi skrzydłami pacjentów z całego województwa.

Duże kwoty, a pieniędzy w systemie ciągle za mało!

Powyższe kwoty robią wrażenie, jednak w praktyce wiemy, że milionowe wydatki na służbę zdrowia w Polsce to kropla w morzu potrzeb. W wielu badaniach sondażowych, zdecydowana większość Polaków twierdzi, że chciałaby zwiększenia nakładów na służbę zdrowia i polepszenia jakości usług świadczonych przez państwowe placówki medyczne. Jednocześnie, nie chcemy odprowadzać większych składek na ten cel, bo relatywnie płacimy na tyle dużo, że chcielibyśmy unikać przynajmniej wielomiesięcznych kolejek. Jakość usług pozostawia wiele do życzenia. I wcale nie trzeba czekać na pobyt w szpitalu, by się o tym dotkliwie przekonać, choć na to właśnie NFZ wydaje najwięcej.

Według Narodowego Rachunku Zdrowia (GUS ostatnie dostępne dane z 2014 r.) najwięcej pieniędzy pochłania leczenie szpitalne. Co roku, w Polsce hospitalizowanych jest ponad 7 mln osób. Są to pobyty zarówno w zakładach stacjonarnych, czyli szpitalach w charakterze ogólnym, jak i w szpitalach psychiatrycznych. Dane GUS pokazują, że opieka szpitalna jest stosunkowo najdroższa w wydatkach na służbę zdrowia. Warto jednak pamiętać, że nasza intensywność leczenie szpitalnego nie jest wielka. Według statystyk, w 2013 r., 62 w zakładach typu stacjonarnego leczył się co szósty Polak (1650 pacjentów na 10 tys. ludności), równie często jak statystyczny Francuz, Belg, Szwed czy Norweg. Znacznie częściej leczeniu szpitalnemu poddawali się Niemcy, Rumuni, Bułgarzy, Czesi czy Litwini lub Węgrzy – tam korzystał ze szpitala co 5 obywatel.

NFZ – pomoc w nagłych wypadkach i leczeniu szpitalnym

Mimo niedofinansowania leczenia szpitalnego to ciągle najważniejszy benefit ze składek do NFZ. Pobyt szpitalny, gdyby korzystać z niego prywatnie, byłby bardzo kosztowny. Leczenie operacyjne lub ponoć w nagłych wypadkach również. Dlatego, mimo wielu niedogodności, na jakie narzekamy, z NFZ póki co lepiej nie rezygnować. Jednak na co dzień korzystanie z publicznej służby zdrowia wymaga… żelaznego zdrowia. Kolejki do specjalistów zwłaszcza to czasem kilka miesięcy oczekiwania. Perspektywa oczekiwania na numerek, gdy łapie nas grypa, też nie jest dobra. Każdy kontakt ze służbą zdrowia to więcej frustracji niż satysfakcji. Dlatego pewnym rozwiązaniem jest dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. To niewielki koszt, a dobre uzupełnienie tego, co oferuje publiczna opieka zdrowotna.

Dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne – kontrolujesz, jak wydajesz pieniądze na leczenie

Nad pieniędzmi, które wpłacamy za pośrednictwem składek do NFZ nie mamy kontroli. Regularnie co miesiąc uiszczamy spore kwoty, ale gdy przychodzi co do czego i tak jesteśmy jednymi z wielu i musimy pogodzić się z takim a nie lepszym poziomem usług. Wydawać w ten sposób więcej nie bardzo chcemy – tak jak większość Polaków właśnie, którzy nie chcą podniesienia składek. Ale wydawać pieniądze w taki sposób, by móc wymagać określonych usług na odpowiednim poziomie? Jeśli zainwestujemy w dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, tak właśnie będzie –  nie będziemy mieli poczucia, że z naszych pieniędzy leczony jest ktoś obcy lub służą one do łatania dziur w budżetach szpitali, z których akurat nie korzystamy.

Dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne – coraz więcej ofert

W tej chwili na rynku ubezpieczeniowym dostępnych jest bardzo wiele ofert z dodatkowymi ubezpieczeniami zdrowotnymi. Ceny pakietów zaczynają się od kilkudziesięciu złotych miesięcznie wzwyż. Najdroższe pakiety to wydatek rzędu kilkuset złotych co miesiąc. Wszystko zależy od zakresu ubezpieczenia. Im droższy pakiet, tym szerszy zasięg usług otrzymasz. Możesz wybrać nawet takie polisy, które gwarantują dostęp do opieki medycznej zagranicą.

Najtańsze polisy gwarantują podstawową opiekę np. dostęp do lekarza rodzinnego i podstawowe badania medyczne (morfologię). Innego rodzaju opieki medycznej będzie potrzebowała rodzina z dziećmi, innego aktywny singiel, który uprawia sporty ekstremalne, a jeszcze inne potrzeby będzie miał senior. Każda z tych osób powinna dostosować rodzaj pakietu medycznego do własnych potrzeb.

Dlatego, jak wyjaśnia Marcin Tarczyński, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), wybierając ubezpieczenie zdrowotne koniecznie musimy zwrócić uwagę na zakres świadczeń, czyli rodzaje zabiegów oraz dostęp do lekarzy specjalistów, jaki gwarantuje nam ubezpieczenie. Tak, byśmy mieli jak największe poczucie indywidualnej kontroli nad naszym zdrowiem. Nie wystarczy przejrzeć oferty z jednej placówki! Warto dokładnie przeanalizować kilka możliwości u różnych ubezpieczycieli lub w różnych placówkach, by dopasować ofertę do siebie.

Wybierając dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne powinniśmy zwrócić uwagę na kwestię ewentualnych dopłat do wizyt lekarskich czy niektórych badań lub zabiegów – doradza też Tarczyński. Tak jak przy kupnie każdej polisy, trzeba dokładnie zapoznać się z warunkami umowy.

– Jest to cecha przede wszystkim najtańszych pakietów. Im tańsza polisa, tym zakres ubezpieczenia będzie węższy – dodaje.

Wybór ubezpieczenia zdrowotnego – co jeszcze warto wiedzieć?

Skoro cała państwowa służba zdrowia jest niedofinansowana, właściwe każdy z nas powinien wybrać najlepszą dla  siebie opcję ubezpieczenia. Według przytoczonego wcześniej raportu NIK z 2014 r., tylko pacjenci w województwie pomorskim mogli się czuć wybrańcami losu. Z analizowanego przez Izbę dostępu doświadczeń, tylko tam chorzy mogli skorzystać z pomocy kontraktowanych z NFZ świadczeń w lecznictwie szpitalnym. Chorzy z pozostałych regionów Polski, po pomoc specjalistów musieli często przemierzać dziesiątki, a nawet setki kilometrów. Jeśli więc wybieramy dodatkową polisę zdrowotną, a wiemy, że chorujemy na choroby przewlekłe np. na cukrzycę czy tarczycę, to koniecznie sprawdźmy dostępność do lekarzy tych specjalizacji (endokrynolog i diabetolog) w naszym pakiecie.

Kobiety, które planują założenie rodziny lub już spodziewają się potomstwa, powinny natomiast zwrócić uwagę, czy polisa gwarantuje konsultacje ginekologiczno-położnicze, jakie badania wykonamy bezpłatnie (np. prenatalne) i czy polisa gwarantuje poród w prywatnej klinice. Innych pakietów powinni też szukać sportowcy. Takie osoby powinny zwrócić uwagę, czy ubezpieczenie zapewni dostęp do ortopedy czy rehabilitacji. Skoro w wielu województwach brakuje lekarzy specjalistów wato także upewnić się, czy nasza polisa gwarantuje nam dostęp do potrzebnego lekarza w miejscu zamieszkania. A jeśli nie, to jaka jest odległość, którą ewentualnie przyjdzie nam pokonać i ile będziemy musieli czekać na wizytę.