Sztuczek i pułapek ubezpieczycieli zastawionych na klientów jest bardzo dużo. Na szczęście znamy je wszystkie, a w tym tekście dowiesz się, jak możesz się na nie przygotować. Akademia mfind pisze też, jak negocjować z ubezpieczycielem oraz jak przygotować się na proces sądowy z ubezpieczycielem. Dowiedz się, co robić, gdy ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania.

Na początek warto pamiętać, że boje o prawo do odszkodowania lub o jego wysokość  będziesz toczyć z firmą, którą wybrał sprawca szkody. Najczęściej więc będzie to zupełnie inny ubezpieczyciel, niż ten, którego wybrałeś. Niekoniecznie dobry ubezpieczyciel. Argument „jestem Państwa klientem” w tym wypadku odpada.

Możesz zgłosić się po odszkodowanie z OC sprawcy do swojego ubezpieczyciela, jeśli ten oferuje bezpośrednią likwidację szkód. Niestety jeszcze nie wszystkie firmy ubezpieczeniowe są w systemie BLS, a także nie każda szkoda może być likwidowana bezpośrednio. W większości przypadków będziesz zatem „skazany” na kontakt z ubezpieczycielem sprawcy.

Czytaj także: Bezpośrednia likwidacja szkód stała się faktem. Ośmiu ubezpieczycieli oferuje BLS

Groźby ze strony ubezpieczyciela

A przedstawiciele takiej firmy mogą zachowywać się różnie. Pan Dariusz, właściciel rozbitego, drogiego BMW odebrał rozmowę z detektywem wynajętym przez ubezpieczyciela jako groźbę pod swoim adresem. Umawiając się na ustalenie okoliczności szkody nie spodziewał się, że przedstawiciel towarzystwa ubezpieczeniowego będzie starał się zniechęcić go do walki o odszkodowanie. Powiedziano mi, żebym się dobrze zastanowił zanim wystąpię do towarzystwa z roszczeniem, ponieważ mogę mieć przez to kłopoty – opisuje rozmowę pan Dariusz, który odebrał ją jako sugestię, że w przypadku zgłoszenia szkody detektyw będzie na niego „szukał haków”. Ostatecznie oddał samochód do autoryzowanej stacji obsługi, cały czas licząc na pokrycie kosztów z OC sprawcy. Miał rację.

To skrajny przypadek. Z reguły o odmowie wypłaty odszkodowania towarzystwo ubezpieczeniowe informuje w bardziej uprzejmy sposób i w oparciu o dokumenty. Ale nie oznacza to, że zgodnie z prawem, czy dobrą praktyką. Możliwość odmowy wypłaty odszkodowania firmy przećwiczyły na tysiącach klientów. Nie oszukujmy się – Ty prawdopodobnie zwracasz się do ubezpieczyciela po wypłatę pieniędzy z polisy pierwszy, być może drugi raz. Prawda, że zawodowiec ma przewagę?

Znajdź rzeczoznawcę

Najczęściej ubezpieczyciel kwestionuje Twoją wersję wypadku, sugerując na przykład, że wgniecenia czy otarcia nie mogły powstać w opisany przez Ciebie sposób. Najlepiej wtedy udać się z aktami sprawy do niezależnego rzeczoznawcy. Ubezpieczyciel może zakwestionować i tę opinię, ale zakładając że sprawa trafi w końcu do sądu, opinia Twojego eksperta może być ważnym dowodem w sprawie.

Rzeczoznawcy specjalizują się też w wycenie samochodu. Taka opinia może się przydać w przypadku, gdyby ubezpieczyciel zaniżył wartość auta. A robi tak często, gdy uzna szkodę za całkowitą, to znaczy gdy koszt naprawy przekracza wartość samochodu, innymi słowy nie opłaca się go naprawiać lub naprawić się go po prostu nie da. Towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaca wtedy pełną wartość pojazdu sprzed wypadku (pomniejszoną o wartość wraku), ale według swojej wyceny, często zaniżonej.

Niezależnych ekspertów znaleźć możesz między innymi poprzez Stowarzyszenie Rzeczoznawców Samochodowych, czy w bazie Polskiego Związku Motorowego.

Jeśli nie zgadzamy się ze stanowiskiem zakładu ubezpieczeń, wówczas powinniśmy żądać powołania rzeczoznawcy lub też samemu go powołać. Gdy działania te nie doprowadzą do satysfakcjonującego nas rozstrzygnięcia, a dysponujemy dokumentami dowodzącymi naszych racji – pozostaje nam droga sądowa – radzi Małgorzata Więcko – Tułowiecka, główny specjalista w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych.

Spróbuj negocjować

Pamiętaj, że kompleksowa ekspertyza to koszt nawet kilkuset złotych. Jeszcze więcej może kosztować  sprawa w sądzie. Dlatego zanim zdecydujesz się na szukanie sprawiedliwości na zewnątrz, spróbuj sprawę załatwić polubownie, zaczynając od najzwyklejszego odwołania pod adresem zakładu ubezpieczeniowego.

Postępowanie firmy ubezpieczeniowe nie musi wynikać ze złej woli. Jej pracownicy są wyczuleni na punkcie prób wyłudzania odszkodowań. Czasami podejrzewają, że zwykła stłuczka była ustawiona, dlatego najmniejsza wątpliwość co do przebiegu wypadku może skutkować odmową wypłaty odszkodowania.

Problem może też leżeć po stronie sprawcy wypadku. Bywa, że ten nagle zmienia zdanie i nie potwierdza wersji zdarzenia, spisanej na miejscu. Ubezpieczyciel natomiast z chęcią przyjmuje, że sprawa jest problematyczna i odwleka wypłatę odszkodowania. Najważniejszym dowodem w takich sprawach okazuje się notatka policyjna. Jeżeli zaraz po wypadku wezwałeś radiowóz, wersja ustalona przez policję powinna być ostatecznym argumentem dla ubezpieczyciela. Dlatego jeśli tylko masz jakiekolwiek wątpliwości na miejscu zdarzenia albo sprawca nie dość jasno przyznaje się do winy, wezwij drogówkę.

Czytaj także: Sprawca kolizji wycofał oświadczenie. Co robić?

Sztuczki w umowach

Ogólne warunki ubezpieczeń dobrowolnych (np. AC) powinny one zawierać cały katalog przypadków, które obejmuje takie ubezpieczenie. Tymczasem zdarza się, że zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela jest określony jedynie z grubsza, a gdy dochodzi do likwidacji szkody, ubezpieczyciel dowolnie interpretuje bardzo ogólne zapisy.

Kilku podejrzanych praktyk zakłady ubezpieczeniowe musiały się oduczyć. UOKiK przyjrzał się na przykład wysyłaniu powiadomień pod nieaktualny adres osoby ubezpieczonej. Kilku ubezpieczycieli uznało swego czasu, że list wysłany pod stary adres, jeżeli ubezpieczony zapomniał poinformować o nowym miejscu pobytu, uważany jest za doręczony. W takim wypadku terminy spraw odszkodowawczych biegły i przedawniały się, a ubezpieczony nie miał o tym pojęcia. Sąd konsumencki wpisał tę sztuczkę na listę postanowień niedozwolonych.

Z pytaniami lub skargami warto zwrócić się do Rzecznika Finansowego (dawniej był to Rzecznik Ubezpieczonych). Ze statystyk wynika, że w ponad połowie przypadków skargi dotyczą obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych OC.

Policyjny protokół z miejsca wypadku, raport niezależnego rzeczoznawcy, a ostatecznie zwrócenie się do sądu lub organizacji konsumenckich, to bardzo mocna broń w walce z zakładami ubezpieczeniowymi. Te ostatnie bowiem zwracają uwagę na najdrobniejsze szczegóły, żeby zminimalizować odszkodowanie lub w ogóle pozbawić do niego prawa.