Każdego roku na całym świecie dochodzi do różnych klęsk żywiołowych. Mówiąc o nich maluje nam się obraz tragicznych trzęsień ziemi zbierających śmiertelne żniwa poza granicami naszego kraju czy potężnych tsunami zgarniających cały dorobek ludzkiego życia. Podobnych zdarzeń nie brakuje jednak na naszym rodzimym podwórku. Z siłami przyrody i anomaliami pogodowymi ciężko walczyć, ale zawsze na ich wypadek można się ubezpieczyć. Właśnie to ma na celu ubezpieczenie od klęsk żywiołowych.

Świadomość ubezpieczeniowa Polaków wciąż rośnie. Coraz częściej decydujemy się na ubezpieczenie mienia. Chcąc chronić swoje cztery ściany wybieramy ubezpieczenie mieszkania czy domu. Większość polis nieruchomości obejmuje ochronę murów przed skutkami różnych zdarzeń losowych. Zazwyczaj ogranicza się to jednak do ryzyk podstawowych. Ubezpieczenie od klęsk żywiołowych gwarantuje ochronę od skutków powodzi, gradu, zejścia lawiny śnieżnej, pożaru, czy uderzenia pioruna i eksplozji. Obejmuje także skutki huraganu czy obfitego deszczu.

Ubezpieczenie od klęsk żywiołowych: co warto wiedzieć?

Jeśli decydujemy się na ubezpieczenie nieruchomości, a polisa obejmuje także klęski żywiołowe, pamiętajmy aby dokładnie zapoznać się z definicją tego pojęcia zapisaną w OWU. Kluczowe jest także wyjaśnienie pojęć poszczególnych zdarzeń objętych ubezpieczeniem. Może się zdarzyć, że wiatr, który zerwał dach z naszego domu i spustoszył gospodarstwo, wcale nie zostanie zakwalifikowany jako huragan, a wówczas ubezpieczyciel może odmówić nam wypłaty odszkodowania. Ponadto pamiętajmy, że jeśli zależy nam na kompleksowej ochronie, musimy zadbać o to, by nasze ubezpieczenie obejmowało także ruchomości domowe, a nie tylko mury.

Warto także dokładnie przyjrzeć się kwestii zalania i powodzi.  Chcąc ubezpieczyć się przed skutkami tego ostatniego, musimy wiedzieć, że samo zawarcie polisy będzie uzależnione przede wszystkim od lokalizacji nieruchomości. W OWU bardzo często znajdziemy zapis, że dom położony na terenach, na których występuje duże ryzyko powodzi, albo też na terenie, gdzie w przeciągu ostatnich kilku lat doszło do takiego zdarzenia, nie zostanie objęty ubezpieczeniem. Niektóre towarzystwa dopuszczają jednak ubezpieczenie takiej nieruchomości, jednak za odpowiednią dopłatą.

Pamiętajmy, aby ubezpieczenie od klęsk żywiołowych dopasować także do indywidualnych potrzeb. Jeśli nasza nieruchomość zlokalizowana jest dziesiątki kilometrów od rzeki czy jeziora, możemy zrezygnować z ubezpieczenia na wypadek powodzi. Jednak jeśli w naszej okolicy zdarzały się silne wiatry czy huragany, warto zabezpieczyć swój dobytek na taką ewentualność.

Polisa na wypadek klęski żywiołowej: czy warto?

Powódź, huragan czy pożar to zjawiska, z którymi nie wygramy. Stracić natomiast możemy bardzo dużo. I choć doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, ubezpieczenie od klęsk żywiołowych do najpopularniejszych nie należy. Wszystko miało się jednak zmienić już w 2009 roku, kiedy to polisa ta miała stać się obowiązkiem każdego właściciela nieruchomości. Wówczas głośnym echem odbił się projekt wprowadzenia regulacji prawnych dotyczących ubezpieczeń od skutków klęsk żywiołowych. Te miały być obowiązkowe dla wszystkich Polaków. Wzorowano się na innych państwach europejskich, jednak analiza tamtejszego prawa, jednoznacznej odpowiedzi nie przyniosła. Jedne z nich wprowadziły obowiązek ubezpieczenia od żywiołów, w innych nadal jest ono dobrowolne. Wobec tego i polskie plany spaliły na panewce i to, czy nasze domostwa posiadają takową polisę, leży tylko i wyłącznie w gestii samych zainteresowanych. Smutna prawda nie raz wychodziła już jednak na jaw, a wszystko to w sytuacjach, kiedy zagrożenie stawało się nie tyle realne, co zbierało już swoje żniwo. Dlaczego Polacy nie ubezpieczają swoich domów? Zdaniem ekspertów jedną z przesłanek może być fakt, że osoby poszkodowane w klęskach żywiołowych mogą liczyć na finansowe wsparcie od państwa.

Ubezpieczenie rolne: ubezpieczenie od zdarzeń losowych

Zupełnie inaczej wygląda jednak sytuacja w przypadku rolników. Prowadzenie gospodarstwa rolnego w dużej mierze jest zależne właśnie od zdarzeń losowych. Z uwagi na to, ci są zobowiązania zawrzeć umowę obowiązkowego ubezpieczenia gospodarstwa rolnego chroniącego także dom mieszkalny. Ubezpieczenie to może okazać się zbawienne właśnie w obliczu klęsk żywiołowych, takich jak powodzie, susze czy wichury. Każdy właściciel gospodarstwa rolnego ma także obowiązek posiadania polisy OC. Co jednak w sytuacji, kiedy rolnik nie wywiąże się ze swojego obowiązku? Każdy taki przypadek skutkuje karą wpłaconą na rzecz UFG, czyli Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Jak się okazuje, świadomość tego nie jest jednak wystarczająco motywującą przesłanką dla rolników i nadal około 10 proc. gospodarstw pozostaje bez ubezpieczenia. Fakt ten na jaw wychodzi zdecydowanie za późno… Zazwyczaj w obliczu tragicznych skutków różnych zdarzeń.