Przywykliśmy do życia z odroczonym terminem płatności. Ponad 15 milionów Polaków ma zaciągnięty kredyt. 8 milionów posiada kredyt gotówkowy, 2 miliony – kredyt hipoteczny a, a ponad 5 milionów na co dzień posługuje się kartą kredytową. Debet na koncie, kredyty odnawialne i zakupy na raty stały się częścią naszej codzienności i czymś całkiem normalnym. Zadłużamy się coraz chętniej. Jeśli porównać rok 2016 z 2015, ogólne zadłużenie Polaków wzrosło o 30 miliardów złotych, a wartość samych kredytów hipotecznych – tylko o 2 miliardy (dane z raportu „InfoKREDYT”, przygotowanego przez Związek Banków Polskich).

Równocześnie, systematycznie rośnie liczba Polaków, którzy mają problem ze spłacaniem swoich należności. Z danych BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej wynika, że ponad 2,5 miliona osób ma problem z terminową spłatą zadłużenia. Zestawienie obejmuje osoby, które mają zaległość wynoszącą minimum 200 złotych, która oczekuje na spłatę od minimum 60 dni. Choć lider tego rankingu jest winien ponad 100 milionów złotych, średnia wysokość zadłużenia wynosi prawie 25 tysięcy złotych.

Jak zadłużają się Polacy?

Dzięki danym Biura Informacji Kredytowej, wiemy nieco więcej na temat kredytobiorców i scenariuszy, według których najczęściej zaciągamy długi. Jeszcze kilkanaście lat temu znacznie częściej zadłużali się mężczyźni, bo to mężczyzna, jako głowa rodziny, decydował o finansach, brał też na siebie wszelkie zobowiązania kredytowe. Dziś podział kredytobiorców według płci jest równy – 50% do mężczyźni, 47% – kobiety. Panowie częściej zaciągają kredyty hipoteczne, panie – kredyty gotówkowe i zakupy na raty.

Zarówno kobiety, jak i mężczyźni są zwykle między 30 a 40 rokiem życia, czyli w  najbardziej konsumpcyjnym i wymagającym nakładów finansowych okresie, w którym kupujemy mieszkanie, samochód, podróżujemy i obrastamy w innego typu dobra.

Jak spłacamy należności? Kobiety robią te zdecydowanie bardziej systematycznie, przelewając raty zaraz po tym, jak na ich konto wpłynie pensja (61% badanych). Kobiety częściej planują wydatki i z ołówkiem w ręku pilnują domowego budżetu. Panowie nie są tak pilni – aż 62% deklaruje, że ratę spłaca najpóźniej, jak to możliwe, czyli pod koniec miesiąca. Zarówno do wzięcia kredytu, jak i do domowego budżetu mężczyźni podchodzą bardziej swobodnie i przez co łatwiej wpadają w spiralę zadłużenia. Panowie łącznie mają oni aż 19 mld zobowiązań, panie zdecydowanie mniej – 5,5 mld.

Co ciekawe – stosunkowo pilnie i regularnie spłacamy kredyty hipoteczne. Najczęściej zalegamy ze spłacaniem kredytów gotówkowych, rat za zakupy i rachunków za usługi telekomunikacyjne. Sporą grupę – aż 25% dłużników – stanowią także mężczyźni zalegający z opłacaniem alimentów.

Dlaczego wpadamy w długi?

Każdy dłużnik ma swoją historię i własne powody, dla których jego sytuacja finansowa wygląda tak, a nie inaczej. Za długami nierzadko stoją życiowe dramaty – nagła utrata pracy, albo uniemożliwiająca pracę choroba, która szybko doprowadza do utraty płynności finansowej, szczególnie, gdy dotyka osób z zaciągniętymi kilkoma kredytami. Brak płynności finansowej często idzie też w parze z nałogami. Najczęściej jednak wpadamy w długi przez niezbyt rozsądną politykę finansową i życie ponad stan. Jakie są największe finansowe grzechy Polaków? Wydajemy więcej niż zarabiamy, zbyt chętnie się zadłużamy, kupujemy towary na raty i używamy karty kredytowej bez potrzeby. Poza tym wiele osób ma problem z terminowym płaceniem rachunków za telefon i inne usługi, choć zwykle opiewają one na niewielkie kwoty. Przypomnienia o terminie zapłaty chowamy na dno szuflady, podobnie robimy z mandatami. Stąd już niedaleko do listu od komornika. Na tym etapie łatwo też wpaść w spiralę zadłużenia, czyli brać kolejne kredyty i pożyczki, by natychmiast przeznaczać je na spłatę kolejnych należności.

Otaczająca rzeczywistość bardzo sprzyja wpadaniu w zadłużenie. Wiele osób, choć nie ma długów, żyje na krawędzi, od pierwszego do pierwszego. Brak jednej, dwóch pensji dzieli je od utraty płynności finansowej. – Żyjemy w czasach najniższych stóp procentowych w historii – mówi Tomasz Jaroszek, autor finansowego bloga Doradca.tv  Oznacza to, że zaciąganie kredytów i zakupy z odroczonym terminem spłaty nigdy nie były tak łatwo i powszechnie dostępne. Do tego zewsząd otacza nas konsumpcyjny tryb życia, trudno przeżyć choć jeden dzień bez wydawania pieniędzy. Jesteśmy bombardowani reklamami, a współczesna popkultura setki razy dziennie mówi nam: musisz, po prostu musisz to mieć. Warto mieć tego świadomość. I pielęgnować w sobie dystans do kupowania, a przynajmniej mieć świadomość, że niczego tu nie musimy.

Jak wyjść z długów krok po kroku?

Z wychodzeniem z długów jest trochę tak, jak z wychodzeniem z uzależnienia, albo z odchudzaniem. Najpierw trzeba przyznać się, że problem istnieje, co często zajmuje nam najwięcej czasu i kosztuje ogromnie dużo. Potem oswoić się z tą myślą, przeżyć falę strachu, wściekłości i żalu. A potem zaplanować działanie i trzymać się planu. W zależności od skali zadłużenia, wychodzenie na finansową prostą może nam zająć kilka miesięcy a nawet kilka lat. Potrzebna będzie też silna wola i konsekwencja.

Przyznaj sam przed sobą, że masz problem

Jeśli jesteś osobą zadłużoną, prawdopodobnie od dłuższego czasu dostajesz różne monity z banków, wezwania do uregulowania rachunków, przedsądowe nakazy zapłaty, a może nawet pisma od komornika. Jeśli dotąd chowałeś je na dno szuflady, albo nie otwierając koperty, wrzucałeś ją prosto do kosza, to ostatni moment, by zapanować nad sytuacją i spróbować wyjść z niej obronną ręką. Nie udawaj, że jest dobrze, nie odkładaj tego tematu na potem – długi same na pewno się nie spłacą. Zacznij działać!

Podsumuj swoje długi

Weź kartkę i zanotuj wszystkie swoje zadłużenia, absolutnie wszystkie – duże, małe, najpilniejsze i mniej pilne, zaciągnięte w instytucjach i u osób prywatnych. Przy każdej należności zapisz kwotę, oprocentowanie i termin płatności. Podsumuj wszystkie długi. Prawdopodobnie ostateczna kwota wyda Ci się kosmicznie wysoka i przerażająca. Bądź na to gotowy, wytrzymaj.

Zaplanuj spłatę

Kiedy już dowiesz się, ile dokładnie pieniędzy masz do oddania, zacznij planować działania. – Ułóż swoje długi w porządku od najmniejszych do największych, ponieważ może okazać się, że kilka najniższych zobowiązań rzędu 50 czy 100 złotych możesz spłacić od razu, a to podziała na ciebie mobilizująco – radzi Tomasz Jaroszek z bloga Doradca.tv.

Długi spłacaj co  miesiąc

Amerykański specjalista od finansów Dave Ramsey, autor książek o edukacji finansowej, a także ciekawego podcastu o wychodzeniu z długów, opracował metodę spłacania zadłużenia, która pomaga zorganizować spłaty i szybciej wyjść z długów.

Kiedy już podsumujemy nasze długi i ustalimy, ile miesięcznie musimy przeznaczać  na spłatę, Dave Ramsey radzi, by jak najszybciej pozbywać się najmniejszego długu, a kwotę, która w ten sposób zaoszczędzimy, nadpłacać inne zobowiązania

– wyjaśnia Tomasz Jaroszek i podaje przykład: spłacamy trzy długi po 200 złotych miesięcznie każdy. Łącznie więc zadłużenie pochłania więc z naszego budżetu domowego 600 złotych miesięcznie. Następnie ustalamy, który dług jest najniższy i staramy się spłacić go jak najszybciej. Następnie zachowane w ten sposób 200 złotych, w kolejnych miesiącach przeznaczamy na nadpłacenie drugiego zadłużenia. Ten sposób pozwala dość sprawnie zorganizować spłatę zadłużenia. Każdy spłacony dług, każda nadpłacona rata działa na nas niezwykle motywująco i jest wyrazistym przykładem, że coraz bliżej do naszego celu.

Znajdź dodatkowe środki na spłatę

Zorganizowałeś plan spłat? To świetnie, ale nie osiadaj na laurach. Nadszedł czas, byś postarał się o dodatkowe źródło dochodu, dzięki któremu szybciej wyjdziesz na finansową prostą. Po pierwsze, pomyśl o zmianie pracy na lepiej płatną lub dodatkowym zajęciu. Mogą to być płatne nadgodziny, dodatkowe zmiany w weekendy lub zlecenia w wolnym czasie. Jeśli będzie to praca poniżej Twoich ambicji lub kwalifikacji – nie unoś się honorem. Potraktuj ją, jako tymczasowe zajęcie i sposób, by szybciej odzyskać finansową równowagę. Zastanów się, jakie zajęcie odpowiada twoim talentom, przejrzyj serwisy ogłoszeniowe, rozpuść wici wśród znajomych.

Wartym uwagi pomysłem jest też sprzedaż rzeczy, których nie potrzebujemy. – To dobry plan na początek roku – dokładne porządki w domu, zebranie rzeczy, których nie używamy i sprzedanie niepotrzebnych sprzętów, ubrań czy książek na aukcjach internetowych – wyjaśnia Tomasz jaroszek. Kwota, którą w ten sposób zgromadzimy, może okazać się niebagatelna.

Rozmawiaj i negocjuj długi

Zanim zaczniesz spłatę, upewnij się, że dług, o którym mowa należy do Ciebie i nie uległ przedawnieniu. Takie sytuacje mogą mieć miejsce szczególnie wtedy, gdy wierzytelność przejęła firma windykacyjna. Tego typu instytucje często bazują na lęku dłużnika, który wystraszony kilkoma wezwaniami, natychmiast uiszcza dług. Tymczasem wiele jest przypadków, w których taka firma nie potrafi udowodnić długu, albo próbuje ściągnąć przedawnioną należność.

Na to, że twoje długi zostaną całkowicie umorzone nie ma zbyt wielkiej szansy. Możesz jednak negocjować termin ich spłaty, prosić o rozbicie na raty. Na pewno tę strategię możesz zastosować wobec banku, firm ściągających długi czy telekomunikacyjnych. Dzwoń, rozmawiaj, proś. Nie masz nic do stracenia, w najgorszym razie usłyszysz odpowiedź odmowną i zostaniesz w tym samym punkcie. Pamiętaj, że komornikowi i innym egzekutorom nie zależy na jednostronnej korespondencji i straszeniu cię, ale na tym, by odzyskać dług. Rozmawiaj i proponuj, zamiast chować głowę w piasek.

Każde kolejne wezwane do zapłaty i monit z banku jest dodatkowo płatne – wyjaśnia Tomasz Jaroszek. – Dlatego nie unikajmy instytucji finansowych, nie bójmy się ich, przecież w najgorszym razie powiedzą, że nie mogą nam pomóc. Czasem w umowie mamy zapisy, z których nie zdajemy sobie sprawy – wakacje kredytowe, opcję rozłożenia spłaty na raty. Bywa, że taka sytuacja pozwoli nam na chwilę opanować problem, nadpłacić inne kredyty – tłumaczy.

Zmień styl życia i przestań tonąć w długach

Możesz robić bardzo dużo, by zyskać dodatkowe środki na spłatę długów, ale dopóki nie zmienisz stylu życia, trudno będzie ci odzyskać prawdziwą stabilizację w zakresie finansów. – Nie dajmy się wpędzić w tzw. pozorne oszczędzanie – ostrzega Tomasz Jaroszek. – Chodzi o sytuację, w których jedną ręką zaciskamy pasa i oszczędzamy, a drugą wydajemy niepotrzebnie niemałe kwoty. Przykład?– Jedziemy na drugi koniec miasta do taniego marketu, oszczędzamy na zakupach 50 złotych, ale potem, pod wpływem złego humoru albo zaproszenia znajomych, spontanicznie wychodzimy do restauracji i kina i 300 znika z naszego portfela bez kontroli.

Wyjście z długów pod wieloma względami jest podobne do wyjścia z nałogu albo nadwagi. Wymaga cierpliwości i zmiany wielu nawyków. Zrywy niewiele dadzą. Przede wszystkim, powinniśmy więc odrzucić wstyd i przestać trzymać nasze długi w tajemnicy. Musimy powiadomić o nich domowników – prawdziwe oszczędzanie wymaga zaangażowania całej rodziny. – Wiele osób oszukuje swoje dzieci, twierdząc, że najmłodszym się nie odmawia, że rodzice zawsze powinni mieć środki na ich zachcianki. To błąd. Oszczędzanie, szczególnie, gdy mamy długi, to zadanie dla całej rodziny – mówi Tomasz Jaroszek.

Mów: nie stać mnie, oszczędzam

Podobnie jest ze znajomymi – trudno powiedzieć im, że nie stać nas na kolacje w drogich restauracjach czy wyjazdy. Niezbyt chętnie przyznajemy się do biedy, finansowych niepowodzeń, porażki. Ale warto, bo bez tego wychodzenie na prostą będzie zdecydowanie trudniejsze. Przestańmy trzymać to w tajemnicy – znajomi czy dalsza rodzina nie tylko powinna wiedzieć i rozumieć, dlaczego oszczędzamy, ale też może nam pomóc, na przykład oferując dodatkową pracę.

W końcu – jeśli sytuacja zmusza nas do oszczędzania, uczyńmy z tego główny temat naszego życia, przynajmniej na jakiś czas. Zadbajmy o to, by motywować się do wytrwania w finansowym rygorze. – Z wychodzeniem z długów jest jak z odchudzaniem – tłumaczy Tomasz Jaroszek z bloga Doradca.tv. – Jeśli chcę schudnąć 30 kg, tak naprawdę muszę schudnąć 30 razy po kilogramie. Każdy kilogram ma znaczenie, każdy przybliża nas do celu. Tak samo jest z pieniędzmi, każde 100 złotych jest warte wysiłku. Nie myślmy wielkimi kwotami – skoro mam 20 tysięcy długu, to co mi da oszczędność 50 złotych? To bardzo zgubne. Dla własnego bezpieczeństwa psychicznego dzielmy długi na części, odhaczajmy, skreślajmy – to dobrze wpłynie na naszą motywację.

Powodzenia!