Niedawno zmieniłam samochód i szukałam nowej polisy. Przy tej okazji po raz pierwszy skorzystałam z porównywarki cen ubezpieczeń. Różnica była spora – najtańsza polisa OC + AC, jaką znalazł dla mnie telefoniczny konsultant mfind.pl była ponad 400 złotych tańsza, niż oferta, którą dostałam od dotychczasowej agentki. Co istotne, zakres obu polis był identyczny.

Wysiłek w postaci 15-minutowej rozmowy telefonicznej przyniósł konkretny zysk. Po radości przyszła jednak złość. Dlaczego nie zdecydowałam się na to rozwiązanie wcześniej? Ile pieniędzy straciłam w ten sposób?

Czy Polacy lubią tracić pieniądze?

Generalnie świadomość finansowa Polaków rośnie. Stajemy się coraz bardziej odporni na reklamę, marketingowe chwyty sprzedawców i pułapki pisane w dokumentach drobnym drukiem.

Uczymy się świadomego kupowania (o tzw. smart shoppingu pisaliśmy tutaj), używamy  porównywarek internetowych, coraz lepiej potrafimy przekuć na swoją korzyść konkurencję między bankami czy firmami ubezpieczeniowymi. Korzystamy z serwisów internetowych, blogów i książek poświęconych finansom osobistym, których w ostatnich latach przybywa bardzo dynamicznie.

Wciąż jednak zbyt dużo gotówki przecieka nam przez palce, a problem ten, wbrew pozorom, nie dotyczy wyłącznie starszego pokolenia. Konta bankowe, kredyty, produkty oszczędnościowe czy polisy ubezpieczeniowe – gdzie tracimy najwięcej pieniędzy?

Płacisz za konto bankowe? Nie musisz!

Przede wszystkim – płacimy za produkty, które możemy mieć za darmo. Na rynku dostępnych jest wiele kont – osobistych i firmowych – których prowadzenie nie kosztuje ani grosza, a bank nawet nam dopłaci za ich posiadanie (tak!), bezpłatne są też takie operacje, jak przelewy czy zlecenia stałe. Podobnie jest z wypłatami z bankomatu i wydawaniem kart płatniczych.

Banki dynamicznie walczą o klientów i do konta dorzucają kolejne „gratisy”: premię za otwarcie rachunku, bezpłatne assistance (wizyta hydraulika, lekarza) czy zwroty pieniędzy za zakupy w promocji.

Mimo to, wiele osób, głównie przez zasiedzenie, trwa przy płatnych kontach bankowych. 10 czy 20 złotych miesięcznie za prowadzenie rachunku to pozornie niewiele, ale jeśli doliczymy do tego 1 złotych opłaty za każdy przelew, 10 złotych za wypłatę z bankomatu i 20 za odnowienie karty płatniczej – w skali roku da nam to konkretną sumę. A raczej naszą konkretną stratę, w wysokości kilkuset złotych, które zdecydowanie można było wydać lepiej.

Konto bankowe powinno być dopasowane do naszych potrzeb i aktualnej sytuacji życiowej. Nie warto płacić za kredyty odnawialne, linie debetowe czy karty kredytowe, jeśli naprawdę nie są nam one potrzebne.

Druga sprawa to dodatki do usług, które często oferują nam sprzedawcy. Przykład – ubezpieczenia do kont bankowych lub przelewów, zabezpieczenia typu bank assurance, które często są nam proponowane przy zakładaniu konta bankowego. Godzimy się na nie skuszeni promocją, choć często nie do końca rozumiemy ich działanie. Myślimy, że to tylko 5 złotych miesięcznie, ale z perspektywy roku z 5 złotych robi się 60. Jeśli takich zbędnych dodatków mamy więcej – w skali całego budżetu domowego powstaje naprawdę konkretna kwota.

NASZA RADA: Sprawdzaj raz w miesiącu, lub przynajmniej raz na kwartał jakie koszty wiążą się z używaniem przez Ciebie konta bankowego, kart. Bywa tak, że początkowo jest bezpłatne, a w miarę trwania umowy bank zmienia warunki lub bezpłatne usługi, które dostawaliśmy za 1 zł, zaczynają kosztować kilka razy więcej. Jeśli tak się dzieje, reaguj: z dodatkowych usług można zrezygnować, a w ostateczności warto po prostu przenieść konto.

Czy na pewno potrzebujesz tego ubezpieczenia?

Trzecia kwestia – zbyt mocno poszerzamy zakres produktu, co przekłada się na jego cenę. Przykład?

Moja polisa ubezpieczeniowa na życie jest opłacana tylko do momentu, gdy moje dzieci osiągną pełnoletniość – wyjaśnia Marcin Iwuć, ekonomista, ekspert ds. finansów, autor bloga Finanse Bardzo Osobiste. – Kiedy będą dorosłe, i one, i moja żona poradzą sobie finansowo nawet wtedy, gdyby mnie zabrakło. Dzięki takiemu rozwiązaniu składka mojego ubezpieczenia na życie jest niższa, ponieważ im starszy ubezpieczony, tym wyższe ryzyko ubezpieczeniowe, a tym samym – cena polisy – dodaje Iwuć.

Podobnie jest z ubezpieczeniami komunikacyjnymi i nieruchomości – warto czytać OWU, dopasowywać zakres ubezpieczenia do swoich potrzeb, a przede wszystkim sprawdzać konkurencyjne oferty, np. w porównywarce. Często oferty proponowane przy okazji innych produktów finansowych np. przez banki, są znacznie mniej korzystne niż te, które możemy kupić bezpośrednio. Dzieje się tak np. w przypadku kredytu hipotecznego, który zwykle jest zabezpieczany także polisą na nieruchomości.

Zanim podpiszesz taką umowę w banku, sprawdź, czy nie znajdziesz korzystniejszej oferty.

Porównuj ceny i negocjuj!

Pierwsza zasada, przydatna szczególnie przy zakupie ubezpieczeń: cena może być niższa. – Kiedy dzwoni do nas agent z informacją, że kończy się nasza polisa, bez chwili refleksji decydujemy się na jej przedłużenie i chcemy mieć ten temat jak najszybciej z głowy – mówi Marcin Iwuć. – To ogromny błąd!

Zanim machniemy ręką i wydamy lekką ręką kilkaset złotych, dobrze sprawdzić konkurencyjne oferty w porównywarce: zrobimy to on line przez internet, lub z pomocą konsultanta Mfind. Całość zajmie nie dłużej niż kwadrans, a oszczędności mogą być naprawdę znaczne.

Nie bójmy i nie wstydźmy walczyć o nasze pieniądze – dodaje Iwuć i namawia do śmielszych negocjacji i sprawdzania cen.

Pamiętajmy też by o zmianie ubezpieczyciela myśleć miesiąc, dwa tygodnie przed upłynięciem terminu ważności polisy, wtedy szanse na naprawdę atrakcyjną cenę polisy są większe. Im krótszy czas tym większe nerwy i mniejsze pole manewru. A gdy już wybierzemy polisę – opłaćmy ją jedną wpłatą, za cały okres. Każde rozbicie płatności na 2 lub 4 raty zwiększa ogólny koszt polisy nawet o 20%. Bywa również tak, że najkorzystniejsze oferty nie podlegają rozbiciu na raty. Dlatego warto jednak zdobyć się na wysiłek finansowy i zapłacić od razu.

Nie spiesz się, nie ufaj wszystkim!

Pośpiech, lenistwo i niechęć do zmiany towarzystwa, banku czy agenta i zaufanie do przypadkowych osób to nasze finansowe grzechy główne, które sprawiają, że pieniądze przeciekają nam przez palce. Dotyczy to wszelkich usług finansowych – podobnie jest także z kredytami mieszkaniowymi, wybór najlepszej oferty wymaga czasu i zaangażowania.

W październiku tego roku porównywałem warunki kredytów hipotecznych. Kredyt hipoteczny w kwocie 300 000, na 30 lat w najtańszym banku był o 86 tysięcy złotych tańszy na całym okresie kredytowania w porównaniu z najdroższą z ofert – mówi Marcin Iwuć. – Ale żeby tego się dowiedzieć trzeba włożyć trochę wysiłku, nie ufać pierwszemu doradcy kredytowemu, samodzielnie zagłębić się w problem, porównać kilka ofert, poczytać – dodaje.

Marcin Iwuć ostrzega, by zbyt mocno nie ufać doradcom kredytowym – To w rzeczywistości nie są doradcy, tylko pośrednicy i sprzedawcy. Oni zarabiają na produktach, które nam sprzedają, mają z tego wymierną korzyść i zwykle nie są w pełni obiektywni. Dlatego nie polegajmy na opinii jednej osoby, nie zakładajmy, że skoro jest miła i uśmiechnięta, a do tego dobrze ubrana, na pewno dobrze nam doradzi. Czy nie jest dziwne, że potrafimy poświęcić kilka godzin na wybór płaszcza za tysiąc złotych, a decyzję o tym, gdzie ulokować sto tysięcy podejmujemy po godzinnym spotkaniu z przypadkową osobą?

Edukacja głupcze!

Zamiast polegać na sympatycznych doradcach i uprzejmych konsultantach telefonicznych, weź sprawy w swoje ręce. Bez względu na to, czy szukasz kredytu hipotecznego, konta bankowego czy polisy ubezpieczeniowej – postaraj się zgłębić temat na własną rękę. I rób to wcześniej, żeby presja czasu nie wymuszała na Tobie przypadkowych decyzji.

Korzystaj z serwisów internetowych o tematyce finansowej np. Akademia Mfind , czytaj blogi o zarządzaniu finansami osobistymi (najbardziej znane to „Jak oszczędzać pieniądze” Michała Szafrańskiego  czy „Finanse Bardzo Osobiste” Marcina Iwucia , korzystaj z internetowych kursów i webinarów o interesującej Cię tematyce. Używaj porównywarek internetowych oraz rankingów lokat i kont bankowych.

Doskonałym przykładem tego, że pośpiech jest największym wrogiem mądrych decyzji finansowych są ubezpieczenia podróżne. – Zwykle kupujemy je w ostatniej chwili, tuż przed wyjazdem, albo siedząc w samolocie – mówi Marcin Iwuć. – Wybieramy najtańszą ofertę, pełni nadziei, że nic złego się nie wydarzy, myślami jesteśmy już na urlopie. Potem okazuje się, że polisa nie pokrywa w całości kosztów naszego leczenia i urlop spłacamy przez 3 lata po jego zakończeniu. Albo gdy ginie nam bagaż, okazuje się ubezpieczyciel jednak nie zwróci nam jego wartości, bo auto nie stało na strzeżonym parkingu. Skąd mieliśmy wiedzieć o tym wymogu, skoro zabrakło nam czasu, by przeczytać Ogólne Warunki Ubezpieczenia? – tłumaczy Marcin Iwuć.

Za hajs z oszczędności finansowych baluj!

Jak znaleźć motywację do świadomego zajęcia się swoimi finansami? Niech nagrodą będą poczynione oszczędności! Można je wydać znacznie lepiej niż płacąc instytucjom finansowym za usługi, które bez trudu można kupić taniej. 4-5 tysięcy rocznie wystarczy na rodzinne wakacje, a oszczędności na kredycie hipotecznym można wydać na urządzenie mieszkania.

Podsumowując – bądź zaangażowanym i świadomym konsumentem, to najlepsza strategia na oszczędzanie. Targuj się i negocjuj. Czasy, w których wszystkich obowiązywała jedna, z góry narzucona cena, a ofert było jak na lekarstwo, na szczęście minęły.