Kalkulator OC i AC - szybki i dokładny
do 76 ofert ubezpieczenia

Porównaj i oszczędź nawet 517 zł na OC
5 minut wypełniania formularza
pełne, wiarygodne porównanie nawet 76 ofert
możliwość zakupu online każdej oferty

  • Proama
  • Link4
  • PZU
  • Gothaer
  • AXA
  • Aviva
  • Benefia

Zaniżone odszkodowania tworzą błędne koło [ANALIZA]

Zaniżone odszkodowania, zawyżone składki - błędne koło
mfind.pl

Odszkodowanie czyni oszusta

Forsal.pl podaje, że próby oszustwa stanowią 20% wszystkich wniosków o odszkodowanie składanych do ubezpieczycieli, a według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń kwoty wyłudzone z tytułu ubezpieczeń osobowych i majątkowych sięgnęły w 2012 roku pułapu 103,3 mln złotych. W jednym worku oszustw mieszczą się oczywiście różnego rodzaju małe kłamstewka, naciągnięcia faktów, wyłudzenia z kilku polis, ale te najbardziej zatrważające i najtrudniejsze do wykrycia to takie, jakimi z powodzeniem operował słynny król oszustów Steven Jay Russel, który wielokrotnie portretowany przez amerykańską telewizję zyskał  rozgłos godny gwiazdy. Za sprawą kinowego hitu I love you Phillip Morris z 2009 roku stał się postacią nieco karykaturalną a przez to nawet sympatyczną. Ale to w końcu USA – tam można z pucybuta zmienić się w milionera, a z nieudacznika i oszusta – w bohatera. Historia naciągacza, który zarabia na życie wyłudzając odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu od firm ubezpieczeniowych nie jest w gruncie rzeczy ani śmieszna ani rozczulająca.

Samookaleczenie dla uzyskania świadczenia to woda na młyn na nieufność ubezpieczycieli, ale także sposób na niemal idealne oszustwo. Grażyna Zawadka w swoim artykule w „Rzeczpospolitej”, żeby pokazać, że Polakom również nie brakuje wyobraźni, opisuje kilku pomysłowych rodaków. Oto jeden z nich: Do PZU zgłoszono nieszczęśliwy wypadek, żądając pieniędzy z ubezpieczenia NW. Pan X namówił kolegę, by w zamian za 10 proc. odszkodowania pomógł mu sfingować wypadek przy pracy. W podziemnym chodniku kopalni rzekomo odpadł ze stropu odłamek skały. „Ofiara” zaaplikowała sobie zastrzyk znieczulający, a potem historia potoczyła się jak z horroru. Pan Y 10-kilogramowym młotem zmiażdżył koledze palce stopy. Wyłudzili 27 tys. zł. Przerażające?

Na stosunki podszyte nieufnością i chęcią zysku rzutuje zarówno działanie ubezpieczycieli, jak i postawa klienta, który nie tylko oszustwem, ale także roszczeniową postawą nadużywa swoich praw. Firma ubezpieczeniowa chce wypłacić możliwie najniższe odszkodowanie, a poszkodowany chce wydoić najwięcej ile się da, nawet jeśli roszczenie nie jest adekwatne do szkody. Stąd liczne pytania na forach internetowych, które specjalizują się w poradach odszkodowawczych, typu: “ucierpiałem w wypadku, ile moge ugrać?” podsycane i zaogniane przez innych użytkowników. Trudno stwierdzić, kiedy zadośćuczynienie naprawdę się należy, a kiedy wynika z wygórowanych wymagań poszkodowanego.

Zaniżone odszkodowania? Poprawki wprowadza sąd

„Gazeta Wyborcza” pokazuje tę stronę medalu, którą roszczeniowy Polak ogląda ze znacznie większą satysfakcją. W artykule zatytułowanym Odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu? Najwyższe będzie z… sądu „Gazeta” przytacza dane Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, który na podstawie 180 orzeczeń sądów wyliczył, że odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu lub śmierć przyznawane przez towarzystwa ubezpieczeniowe są czterokrotnie niższe niż te przyznawane przez sąd.

Artykuł przypomina także dwie głośne sprawy o odszkodowanie. Jedna z nich to kazus 18-letniej Oli poszkodowanej w wypadku samochodowym, której świadczenie zostało obniżone o połowę, ponieważ firma ubezpieczeniowa poddała w wątpliwość fakt, że ofiara nie wiedziała, że wsiada do auta z pijanym kierowcą. Ubezpieczyciel przyznał Oli 75 tys. zł. Sąd, który orzekł na korzyść 18-latki – 1,3 mln zł.

Poczucie niesprawiedliwości i ukłucie żalu, jakie odczuwa przeciętny czytelnik i każdy, kto miał kiedyś do czynienia z podobnymi unikami ubezpieczyciela, wynika nie tylko z faktu odmowy wypłacenia należnego świadczenia lub jego rażącego zaniżenia, ale także ze świadomości jak ogromnego wkładu czasu, pieniędzy i poświęcenia wymaga taka walka w sądzie. Batalia może trwać latami i większość poszkodowanych klientów poddaje się, jeszcze zanim rzuci rękawicę, a na to właśnie liczy ubezpieczyciel. Powszechny hejt podsycają kolejne głośne przypadki, o których można przeczytać w prasie codziennej i na internetowych forach.

Nie da się ukryć, że wzięte z życia historie o próbach zaniżenia odszkodowania na podstawie kruczków w umowie lub wykorzystania niejasności na korzyść ubezpieczyciela wołają o pomstę do nieba i nie przysparzają popularności przedstawicielom branży ubezpieczeniowej. Niemniej w 2013 roku z ubezpieczeń komunikacyjnych zostało wypłaconych 8,8 mld zł, a z pozostałych ubezpieczeń majątkowych i osobowych – 4,9 mld zł (źródło: Polska Izba Ubezpieczeń, Ubezpieczenia w liczbach 2013. Rynek ubezpieczeń w Polsce). Wypłacone świadczenia obciążają budżet ubezpieczycieli, którzy nie zamierzają dokładać do interesu. W konsekwencji rosną składki a wraz z nimi niezadowolenie klientów. Ogromne kwoty, jakimi operują firmy ubezpieczeniowe w Polsce pozwalają wysnuć jeden podstawowy i dość trywialny wniosek: biznes jest biznes. Dotyczy to niestety nie tylko rynku ubezpieczeń, ale także kancelarii odszkodowawczych. Po środku, jak w imadle, utknęli ludzie, ich losy, dramaty i potrzeby.

Biznes jest biznes

Podobno nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Ofierze wypadku, która może cierpieć nie tylko z powodu poniesionych obrażeń fizycznych, ale także na skutek stresu pourazowego, trudno odróżnić nadgorliwość płynącą z chęci zysku od szczerej oferty pomocy. Z jednej strony kancelarie odszkodowawcze odwalają kawał dobrej roboty, pomagając nieświadomym poszkodowanym dochodzić swoich praw do odszkodowania, z drugiej – ich pobudki i modus operandi budzą wątpliwości natury etycznej i prawnej. Przetrwanie takiego rodzaju działalności opiera się przede wszystkim na dostępie do informacji na temat osób poszkodowanych i ich rodzin. Serwis Bankier.pl przeprowadził  wywiad z pracownikiem kancelarii odszkodowawczej, który zdradza między innymi schematy działania informatorów i naganiaczy. Najważniejsze jest, żeby jak najszybciej dotrzeć do pokrzywdzonych w wypadkach drogowych, do najbliższych zmarłej osoby i do ofiar błędów medycznych. Im większy szok przeżywają potencjalni klienci, tym lepiej. Dzięki temu istnieje szansa, że dadzą się namówić na nie do końca korzystne dla nich warunki umowy, jakie zaproponuje kancelaria. Dla kancelarii odszkodowawczej dużą rolę w utrzymaniu się na powierzchni odgrywa wysokość prowizji pobieranej od każdego ugranego odszkodowania. Stąd wygórowane stawki (standardowa prowizja wynosi 20%, ale czasami może sięgać 30-50%). Wątpliwości budzi także fakt, że działalność kancelarii odszkodowawczych nie jest uregulowana prawnie i nie podlega nadzorowi.

Problem zaniżonych odszkodowań tworzy błędne koło, które trudno zatrzymać jedną dyskusją czy też jednym sprawozdaniem Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. Nadużycia ze strony klientów budzą nieufność ubezpieczycieli, nadużycia ze strony ubezpieczycieli napędzają konkurencyjny rynek kancelarii odszkodowawczych i wiodą poszkodowanych do sądu. Kto tak naprawdę stoi po stronie prostego człowieka, poza kilkoma bloggerami  i kilkoma prokonsumenckimi serwisami www?

Moją pracą jest zarządzanie, planowanie i dbanie o kontakt z klientem. W swoich czterech kątach piszę, czytam i gram na konsoli, a w większych przestrzeniach pływam i jeżdżę na łyżwach. Ale ponad wszystko jestem kinomaniakiem.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
wpDiscuz