Kancelaria pomoże Ci uzyskać odszkodowanie od prywatnego ubezpieczyciela (jeśli byłeś ubezpieczony), ale również z ZUS-u czy od szpitala, w którym popełniono błąd medyczny. Nie musisz więc mieć wykupionej polisy, aby skorzystać z usług kancelarii – jeśli np. straciłeś w wypadku bliską osobę albo członek Twojej rodziny był zawodowym żołnierzem, który zginął na misji w Afganistanie, kancelaria odszkodowawcza pomoże Ci przejść przez wszystkie formalności i uzyskać wypłatę należnych Ci środków z sądu czy też z MON-u.

Tylko że sęk w tym, że te środki Ci się należą, więc pewnie i tak uzyskałbyś je bez pomocy pracownika kancelarii – tylko musiałbyś poświęcić na to dużo własnego czasu i energii. I właśnie dlatego kancelarie odszkodowawcze nazywane są „łowcami nieszczęść” czy „poszukiwaczami ofiar”, ponieważ coraz częściej głośno się mówi, że zwyczajnie wykorzystują ludzi. Postaram się obrazowo Ci wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi.

Jak kancelarie odszkodowawcze pozyskują klientów?

Przedstawiamy dwa najpopularniejsze sposoby na pozyskanie klientów przez kancelarie:

Sytuacja numer jeden: Załóżmy, że uległeś wypadkowi drogowemu i poobijany leżysz w szpitalu, w dodatku ze złamaną nogą. Nagle,w Twojej sali szpitalnej pojawia się „dobra wróżka”, czyli pracownik kancelarii odszkodowawczej (jak już wiesz z pierwszej części, niekoniecznie prawnik), który nie tylko wie wszystko o Twoim wypadku, ale twierdzi też, że pomoże Ci zdobyć od ubezpieczyciela wysokie odszkodowanie. Osoba ta wzbudza zaufanie, a Ty przerażony po całej sytuacji wypadkowej chętnie zrzucisz na czyjeś barki walkę z ubezpieczycielem. Zresztą, masz inne rzeczy na głowie, np. rehabilitację złamanej nogi. I wchodzisz w to, zawierasz umowę, pozwalasz, aby pracownik kancelarii reprezentował Twoje interesy przed towarzystwem ubezpieczeniowym, w którym miałeś wykupioną polisę. Czy popełniłeś głupstwo? To zależy.

Sytuacja numer dwa: Straciłeś w wypadku bliską osobę. To wydarzyło się jakiś czas temu i choć ból nie minął, starasz się żyć dalej. Nagle w drzwiach Twojego domu staje człowiek, który mówi, że należy Ci się odszkodowanie za śmierć członka rodziny. I to niemałe – 100 tys. zł. Na wszelki wypadek sprawdzasz tę informację i okazuje się, że faktycznie, prawo się zmieniło i sądy nakazują wypłacanie odszkodowania w wysokości 100 tys. zł za stratę bliskiej osoby, która zginęła w wypadku przed 2008 r. Nie skorzystasz?

Czytaj także: Obrażenia w wypadku? Zdobądź odszkodowanie z OC sprawcy metodą trzech kroków

Niech Ci się jednak zapali czerwona lampka w głowie. Skąd w ogóle ten człowiek miał informacje na Twój temat? I czy na pewno jest prawnikiem? Wiedzę o Twoim wypadku albo kupił za grosze (od pielęgniarki, woźnej, informatyka, lekarza), jeśli jesteś pierwszym przypadkiem i leżysz ze złamaną nogą w szpitalu, albo… znalazł na cmentarzu (w drugim przypadku). Brzmi makabrycznie, ale to prawda – pracownicy kancelarii odszkodowawczych chodzą po cmentarzach, szukając grobów z napisami „zmarł tragicznie” sprzed konkretnej daty. Ta fatyga im się opłaca, o czym przekonasz się za chwilę.

Kancelarie odszkodowawcze żyją z prowizji

Z tego powodu interesują się głównie sprawami, w których stawka jest wysoka. Nie jest to jednak regułą – teoretycznie, żeby opłacało się takiej firmie zaangażować, wystarczy kwota odszkodowania w wysokości 5 tys. zł. Im jednak o wyższe sumy toczy się gra, tym więcej można zyskać, to oczywiste. A prowizje kancelarii są naprawdę wysokie i zwykle wahają się między kilkunastoma a kilkudziesięcioma procentami wywalczonej kwoty. Wystarczy to sobie przeliczyć, aby wiedzieć o jakich pieniądzach mówię – jeśli pracownik uzyska dla Ciebie odszkodowanie w wysokości 100 tys. zł, a prowizja będzie wynosiła 30 procent (dużo, ale uwierz mi, że takie również się zdarzają), to od razu widzisz ile będziesz musiał zapłacić kancelarii za wywalczone dla Ciebie odszkodowanie.

Kancelarie odszkodowawcze nie pobierają jedynie prowizji od zadośćuczynienia, ale od wszystkich uzyskanych świadczeń, czyli np. od renty również. Jest to jednak praktyka, od której lepsze kancelarie zaczynają już odchodzić, ograniczając swoje wynagrodzenie do procentu od zadośćuczynienia.

Jeśli w czasie prowadzenia sprawy pracownik kancelarii proponował Ci pomoc przy leczeniu i np. oferował dowóz na rehabilitację (bo takie usługi również są na porządku dziennym – wszystko, aby zdobyć i utrzymać klienta), nie robił tego za darmo. W efekcie może się okazać, że zapłacisz firmie nie 40, a 60 tys. zł. Wtedy już ta cała walka o pieniądze przestaje Ci się opłacać. Z przyznanej Ci kwoty 100 tys. zł zostanie Ci jedynie 40 – być może tyle, ile uzyskałbyś bezpośrednio od ubezpieczyciela, bez tego całego zamieszania. I nawet nie będziesz mógł złożyć skargi, bo kancelarie odszkodowawcze nie podlegają Rzecznikowi Finansowemu ani KNF. Jedyną instytucją, do której możesz się poskarżyć, jest UOKiK.

Kiedy więc warto powierzyć swoją sprawę kancelarii?

Kiedy masz naprawdę dużą szansę na odszkodowanie i dokładnie sprawdzisz umowę, którą podpisałeś. Znajdziesz w niej informacje o prowizji oraz o wszystkich innych sumach, które pobierze od Ciebie firma. Na wszelki wypadek poszukaj informacji o niej i zwyczajnie ją sprawdź. Zastanawiasz się nad wyborem – adwokat czy kancelaria odszkodowawcza? Dla pewności skonsultuj się także z niezaangażowanym w sprawę prawnikiem i opowiedz mu o swojej sytuacji. Być może okaże się, że nie ma sensu zawierać umowy z jakąkolwiek kancelarią, ponieważ bez problemu otrzymasz należne Ci środki. Dlaczego masz oddawać komuś kilkadziesiąt procent odszkodowania, które uzyskasz bez większych problemów działając samodzielnie?

Pamiętaj, że nawet najlepsza kancelaria odszkodowawcza nie jest instytucją charytatywną. Sama wyszukuje klientów i żyje z ich prowizji – tak wysokich, że powinieneś dwa razy się zastanowić zanim podpiszesz z nią umowę. Jeśli jednak zdecydujesz się skorzystać z jej usług, dokładnie sprawdź daną firmę i skonsultuj się z prawnikiem. I licz na to, że odszkodowanie będzie naprawdę wysokie – inaczej to Ci się w ogóle nie opłaca.