Pijany kierowca niesie na drodze śmiertelne zagrożenie. Osoby, które zdecydują się wsiąść za kółko po spożyciu alkoholu są bardziej narażone na spowodowanie i uczestniczenie w wypadkach drogowych, niż osoby trzeźwe. A jak wygląda to w przypadku zmęczonych kierowców? Okazuje się, że bardzo podobnie. Niewyspany i zmęczony kierowca niesie na drodze porównywalne niebezpieczeństwo jak nietrzeźwy kierowca. Tymczasem według wyników badania „Europejski barometr bezpiecznej jazdy”, przeprowadzonego przez francuską fundację Vinci Autoroutes, wynika, że 53 proc. Polaków siada za kierownicę mimo zmęczenia, a aż 89 proc. przyznaje, że w dniu podróży śpi mniej niż zwykle. To jednak nie wszystko – aż 79 proc. polskich kierowców rozpoczyna podróż nocą, co także nie jest bez wpływu na nasze bezpieczeństwo za kółkiem.

15-krotnie większe ryzyko spowodowania wypadku

Przyjęło się, że dorosła osoba powinna przesypiać od 7 do 9 godzin na dobę. W praktyce wygląda to jednak nieco inaczej. Często zarywamy noce, a o poranku jesteśmy nieprzytomni. Po wypiciu mocnej kawy, zmęczenie przechodzi jak ręką odjął, a my przekonani o swojej pełnej dyspozycji wsiadamy za kółko. Podobnie wygląda sytuacja po ciężkim dniu, kiedy późnym wieczorem przychodzi nam kierować samochodem. Choć pozornie zmęczenia możemy nie odczuwać, negatywnie wpływa ono na naszą zdolność prowadzenia pojazdu. Według ekspertów, nawet skrócenie snu do 6 godzin może znacząco wydłużyć czas reakcji. Jeśli dorosła osoba w ciągu doby przespała mniej niż 4 godziny, ryzyko spowodowania przez nią wypadku wzrasta aż 15-krotnie! Z kolei liczne badania wykazały, że w przypadku 9,5 proc. kolizji drogowych jednym z czynników był właśnie senny i zmęczony kierowca. Jeśli to niezbyt przemawia do naszej wyobraźni, być może bardziej przemówi fakt, że ryzyko spowodowania wypadku przez osobę, która przespała mniej niż wspomniane 4 godziny jest porównywalne z tym u osoby z 1,2 promila alkoholu we krwi.

Jazda po alkoholu: co grozi kierowcom na podwójnym gazie?

 

Dobowy cykl kierowcy

Z przeprowadzonych badań wysuwa się jeszcze jeden ciekawy wniosek. Nie tylko zmęczenie ma wpływ na ewentualność zaśnięcia za kierownicą. Nie bez znaczenia jest także nasz biologiczny zegar. A co to oznacza w praktyce? Każdy człowiek ma swój własny rytm dobowy i okresy, w których jest bardziej lub mniej efektywny. Jednak pod względem zdolności do prowadzenia pojazdów, u większości osób wygląda to podobnie. Okazało się, że największe prawdopodobieństwo zaśnięcia za kierownicą jest w nocy, między północą a godziną 6 rano, ale co ciekawe – także po południu, między godziną 13 a 17. Niestety wydaje się, że Polacy nie biorą sobie do serca takich danych, a potwierdzeniem tego są wyniki wspomnianych wyżej badań. Z wszystkich krajów europejskich, to Polacy rozpoczynają dłuższe podróże właśnie w nocy.

Mikrosen, czyli niekontrolowana reakcja na zmęczenie

Przeciętnie trwa od 1 do 30 sekund i jest płytki – brzmi niewinnie, ale skutki może mieć tragiczne. Mikrosen to przypadłość, której sprzyja nie tylko zmęczenie organizmu, ale przede wszystkim wykonywanie monotonnych czynności rozciągniętych w czasie. Do nich możemy zaliczyć właśnie prowadzenie samochodu. Jeśli jesteśmy niewyspani, a droga przed nami jest pozornie prosta i niewymagająca nadmiernego skupienia, tym łatwiej możemy zasnąć.

Według światowych badań, kierowca może zapaść w mikrosen średnio na 3 sekundy, ale przy prędkości 110 km/h może w tym czasie nieświadomie przejechać nawet 100 metrów.

Najbardziej niebezpieczny jest jednak fakt, że taka osoba może być nawet tego nieświadoma.

Zmęczony kierowca: sposoby na pozbycie się senności

Lepiej zapobiegać niż leczyć – zasada ta sprawdza się w każdej dziedzinie życia.  Zapobiegając musimy nieustannie monitować swoją zdolność do prowadzenia samochodu. Jeśli czujemy, że nadchodzi moment krytyczny, powinniśmy się zatrzymać i odpocząć. Zaczerpnąć świeżego powietrza, wypić napój z kofeiną, czy jeśli to tylko możliwe – zdrzemnąć się. Pamiętajmy jednak, że wszystko to daje krótkotrwały efekt. Brytyjska organizacja Transport Research Laboratory przeprowadziła badania dotyczące tego, w jaki sposób zmęczony kierowca radzi sobie z sennością za kierownicą i czy jego sposoby rzeczywiście działają. Znacząca większość odpowiedziała, że w celu otrzeźwienia umysłu otwiera okna. Czy jest to jednak skuteczne? Nie bardzo. Taki sposób przynosi jedynie chwilowe – a konkretniej 1-minutowe rozbudzenie. 57 proc. kierowców odpowiedziało, że w celu rozbudzenia się wysiada z auta i wykonuje proste ćwiczenia fizyczne. To z kolei okazuje się być bardziej skuteczne, ponieważ przywraca naszą zdolność do kierowania na średnio 29 minuty. O cztery minuty dłużej „przytrzyma” nas wypicie kawy.

Gdyby jednak do napoju kofeinowego dołożyć małą drzemkę, spokojnie możemy wsiąść z powrotem za kółko i w pełnej dyspozycji przejechać kolejne 60 minut.

A w jaki sposób możemy rozpoznać, że nasza szybkość reakcji i zdolność do kierowania nie jest taka, jak być powinna? Jeśli mamy problem z utrzymaniem otwartych oczu, nie możemy się skupić na drodze, często ziewamy, mrugamy, czy pocieramy oczy – to zły znak. Od chwili pojawienia się takich sygnałów, już bardzo krótka droga do niekontrolowanych manewrów, zjechania ze swojego pasa ruchu, czy zapadnięcia we wspomniany wyżej mikrosen.