Media donoszą, że do Sejmu skierowany został projekt kontrowersyjnej ustawy dotyczący „dochodzenia roszczeń odszkodowawczych wynikających z czynu zabronionego”. Przepisy, choć mają regulować zasady działania kancelarii odszkodowawczych reprezentujących klientów w zakresie szkód osobowych spowodowanych wypadkami komunikacyjnymi, mogą doprowadzić nie tylko do ich upadku, ale także odcisnąć piętno na rynku obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych. Odczuć dadzą się w szczególności kierowcom. W jaki sposób? Już wyjaśniamy.

Likwidacja szkody bez wsparcia kancelarii odszkodowawczych

Wprowadzeniu nowych przepisów sprzeciwiają się nie sami kierowcy, ale szczególnie kancelarie odszkodowawcze i warsztaty specjalizujące się w naprawach powypadkowych z OC sprawcy. W ich opinii proponowane zmiany w projekcie ustawy to uderzenie w należne prawa i pieniądze osób ubezpieczających swoje pojazdy. A o jakich zmianach mowa? Chodzi w szczególności o dziewiąty artykuł projektu ustawy, który już po zmianach brzmi:

„Nie można przenieść wierzytelności z tytułu czynów niedozwolonych na doradcę lub osobę trzecią”.

Stwierdzeniem kluczowym jest tutaj „lub osobę trzecią”, które oznacza zakaz cesji wierzytelności przez ubezpieczonych. Co najważniejsze, obejmuje to także warsztaty likwidujące szkody komunikacyjne metodą bezgotówkową. A co to oznacza w praktyce? Liczne kancelarie odszkodowawcze mogą ogłosić upadłość, a klienci będą mieli ograniczone możliwości dochodzenia swoich roszczeń wobec zakładów ubezpieczeniowych.

Ubezpieczyciele kontra kancelarie odszkodowawcze –  źródła sporu

Działalność kancelarii odszkodowawczych faktycznie wymaga pewnych regulacji –  trzeba też jasno powiedzieć –  zdarzają się w tym temacie nadużycia. Na rynku działa wiele podmiotów: niektóre mniej, inne bardziej rzetelne. Każdy z nas widział na słupie, lub przystanku ogłoszenia: wysokie odszkodowanie. Takie kancelarie często bazują na dużej ilości mało świadomych klientów i niekoniecznie reprezentują ich szeroko pojęty najlepszy interes. Dlaczego? Chodzi choćby o prowizje. Bez regulacji, każdy podmiot ustalał je zupełnie dowolnie. Zdarzało się, że kancelaria potrącała nawet 40-50 % kwoty wypłacanego odszkodowania.

Dochodziło również do innego rodzaju nadużyć: przedstawiciele kancelarii nagabywali osoby poszkodowane w szpitalach, na miejscu wypadku.

Nie zawsze także oferowali usługi na najwyższym poziomie. Zdarzało się, że założycielem firmy były osoby bez wykształcenia prawniczego –  bazujące na szczątkowej wiedzy w temacie, oraz wbrew deklaracjom –  dbające głównie o swój (szybki) zysk, a nie o dobro klienta.

Polska Izba Ubezpieczeń przekonuje, że zmiany są absolutnie konieczne, bo bez regulacji na rynku będą pojawiać się nieuczciwe firmy odszkodowawcze, oraz nie będzie narzędzi do walki z tymi, którzy w taki sposób działają.  Dzięki zmianie prawa niemożliwe ma być choćby mamienie klientów ogłoszeniami o gigantycznych odszkodowaniach jakie można rzekomo uzyskać w razie wypadku.

 

Miało być lepiej, a wyszło…

O tym, że zmiany są konieczne mówi wiele podmiotów. Jednak pojawiają się głosy, że w tym wypadku dziecko zostało wylane z kąpielą, a zmiany są zbyt daleko idące.

Nowe prawo regulujące rynek kancelarii odszkodowawczych może doprowadzić do tego, że poszkodowany trudniej otrzyma wsparcie w walce z ubezpieczycielem – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego, w wywiadzie dla prawo.pl

Według Sądu Najwyższego, uregulowanie kancelarii wymaga „starannego wyważenia interesów stron”. Oznacza to, że nie można podejść do tematu wyłącznie na zasadzie ograniczania możliwości działania kancelarii.

Konsekwencje nowych przepisów: czego się spodziewać?

Wygrana pozycja ubezpieczycieli i straty finansowe kierowców to nie jedyne skutki, z jakimi powinniśmy się liczyć po wejściu w życie zmian w ustawie –  alarmują media. Eksperci przewidują, że te będą też miały swoje odzwierciedlenie w poziomie bezpieczeństwie na drogach. Dlaczego? Możemy przewidywać, że w tej sytuacji kierowcy będą raczej chcieli zaoszczędzić podczas naprawy powypadkowych aut, co niekoniecznie przełoży się na ich jakość.

To jednak nie wszystko! Historia pokazuje jak wielkie odszkodowania w imieniu klientów potrafiły wynegocjować kancelarie odszkodowawcze. Znany jest przypadek, kiedy za złamany kręg ubezpieczyciel zaproponował 350 tys. zł, jednak wówczas do gry przystąpiła kancelaria, która na drodze sądowej wygrała dla klienta 1,6 mln zł, co było jednym z najwyższych odszkodowań w Polsce. Teraz, efektem planowanych zmian może być upadek owych kancelarii, a im mniej wywalczą firmy odszkodowawcze, tym więcej zostanie w puli firm ubezpieczeniowych.

Oczywiście to nie zamyka możliwość dochodzenia swoich praw, ale bywa, że dla statystycznego Kowalskiego samodzielne poprowadzanie sprawy, czy udanie się do adwokata który zajmie się przygotowaniem pisma procesowego, uiszczenia opłat sądowych, jest zadaniem ponad siły. Dotychczas w takich sprawach Kowalski mógł liczyć na kancelarię odszkodowawczą, która „założyła” za niego np. koszty opłat sądowych i nie pobierała z góry wynagrodzenia za poprowadzenie sprawy.

Cel uświęca środki, czyli jaka jest alternatywa?

O zapowiadanych zmianach można powiedzieć wiele. Po jednej stronie barykady stoją klienci owych kancelarii i same kancelarie, a po drugiej wszyscy ci, dla których nowych projekt wiązałby się z samymi korzyściami. Sukcesem byłoby znalezienie złotego środka, który uregulowałby kwestie dotyczące dochodzenia roszczeń odszkodowawczych, a jednocześnie dbał właśnie o interesy zarówno jednej, jak i drugiej strony. Zdaniem ekspertów, jednym z logicznych i uczciwych rozwiązań byłoby uregulowanie kwestii kosztów kancelarii. Chodzi o to, by to zakłady ubezpieczeń, które nienależycie wywiązały się ze swoich zobowiązań czy też odmówiły świadczeń, pokrywały 20 proc. kosztów. Co istotne, gdyby owe kancelarie wykazały, że mają niezbędne kwalifikacje zawodowe, w świetle prawa, mogłyby domagać się dodatkowych pieniędzy na pokrycie wydatków poniesionych jeszcze na etapie przedsądowym. W jaki sposób mogliby skorzystać na tym poszkodowani? Można przewidywać, że spora konkurencja dążyłaby do pozyskiwania nowych klientów, a drogą do tego byłoby obniżenie procentu potrącanego z wywalczonego odszkodowania. Idealny schemat zakładałby pokrycie 10 proc. kosztów przez ubezpieczyciela, a 10 proc. z odszkodowania klienta.

Jak dobrze wybrać kancelarię odszkodowawczą?

Kancelarie odszkodowawcze z reguły pomagają… poszkodowanym uzyskać większe odszkodowanie. Znane są z tego, że często nawet nie trzeba prosić ich o pomoc, bo sami znajdują potencjalnych klientów. W różny sposób. Jeśli jednak to my będziemy musieli znaleźć kancelarię odszkodowawczą, która zdejmie z naszych barków wszystkie trudny walki o odszkodowanie, zróbmy to tak, jak należy. Czyli jak?

  1. Zanim zdecydujesz się na współpracę z kancelarią, przemyśl sprawę. Być może okaże się, że pomoc kancelarii w uzyskaniu należnych Ci świadczeń będzie zbędna – do kancelarii warto się zwrócić kiedy istnieją mocne przesłanki za uzyskaniem wyższego odszkodowania.
  2. Przed podjęciem ostatecznej decyzji, zweryfikuj informacje o danej kancelarii. Sprawdź dane rejestrowe oraz zaplecze kadrowe. Kto prowadzi tą firmę? Gdzie znajduje się siedziba? Czy osoby z którymi rozmawiasz budzą zaufanie? Czy posiadają rekomendacje?
  3. Jeśli kancelaria proponuje Ci pomoc, a w zamian oczekuje więcej niż 20 proc. prowizji to pierwszy sygnał, który powinien zapalić czerwoną lampkę w Twojej głowie. Wysokość prowizji warto negocjować. Nie zgadzaj się na 50 % prowizji –  to praktyka, którą można nazwać po imieniu  –  zbójecką.
  4. Podpisując umowę zwróć uwagę na zakres czynności, jakich podejmuje się kancelaria odszkodowawcza. Pamiętaj, że w umowie powinny zostać zawarte wszystkie roszczenia, od których pobranie będzie wynagrodzenie, termin oraz sposób wypłaty odszkodowania.

Kancelaria odszkodowawcza – jak działa? Kiedy skorzystać z jej usług?