Kalkulator OC i AC - szybki i dokładny
do 76 ofert ubezpieczenia

Porównaj i oszczędź nawet 517 zł na OC
5 minut wypełniania formularza
pełne, wiarygodne porównanie nawet 76 ofert
możliwość zakupu online każdej oferty

  • Proama
  • Link4
  • PZU
  • Gothaer
  • AXA
  • Aviva
  • Benefia

Prowokowana stłuczka? Nie daj się wyłudzaczom OC

Jak wyłudzają OC?
mfind.pl

Ubezpieczyciele najczęściej w walce z oszustami zmagają się z próbami wyłudzeń wypłaty ubezpieczeń komunikacyjnych. W tej grupie polis łączna wartość wyłudzeń w 2015 r., z którego pochodzą ostatnie dostępne dane, wyniosła aż 140 mln zł. Mimo, że towarzystwa ubezpieczeniowe coraz skuteczniej demaskują krętaczy, to wciąż nie udało się całkowicie wyeliminować prób wyłudzenia OC przez jazdę na prowokowaną stłuczkę.

O wyłudzeniach OC pisaliśmy też w artykule „Jak wyłudzamy odszkodowania komunikacyjne” Przeczytacie w nim, jak się nie dać!

Wyłudzenia OC – drogowi oszuści w natarciu

A pomysłowość osób, które zarabiają na okradaniu i kierowców, i ubezpieczycieli nie zna granic. Bardzo popularnym sposobem wyłudzenia wypłaty z ubezpieczenia jest właśnie „jazda na stłuczkę”. Kierowca, który najczęściej ma stary samochód, prowokuje zderzenie czy drobną kolizję. Może np. gwałtownie zahamować tak, by nasz samochód wjechał oszustowi w tył.

Taki „spryciarz” żąda następnie pokrycia kosztów naprawy z naszej polisy. My, jeśli się zgodzimy, tracimy u ubezpieczyciela zniżki, a do tego pozostajemy z poczuciem winy i urazem psychicznym, że doprowadziliśmy do zderzenia. Może też dojść do sytuacji, że nieuczciwy kierowca zaproponuje nam wprost, że zamiast załatwić sprawę przez ubezpieczyciela, możemy mu po prostu zapłacić określoną sumę pieniędzy i sprawa zostanie zamknięta. Podobno kwoty proponowane przez drogowych oszustów w zamian za milczenie, że do stłuczki doszło, sięgają nawet 1000 tys. zł.

Niestety wielu z nas wychodzi z założenia, że „z terrorystami się nie negocjuje” i ulegamy presji wyłudzaczy, zgadzając się na ich warunki.

Wyłudzenia OC – nie daj się nabrać

Jak więc nie dać się zapędzić w kozi róg, jeśli już zetkniemy się z ubezpieczeniowym wyłudzaczem?

– Przed wszystkim, jeśli znajdziemy się w takiej sytuacji, musimy zachować zimną krew – podpowiada mi Adam, znajomy prawnik. Jego zdaniem, ze wszystkich sił powinniśmy powstrzymać nerwy i emocje na wodzy i chłodnym okiem przyjrzeć się temu, do czego doszło. Podobnie uważa Maciej Samcik, dziennikarz ekonomiczny Gazety Wyborczej, bloger i ekspert ds. finansowych.

– Ludzie, którzy w ten sposób chcą wyłudzić od nas pieniądze, są z reguły agresywni i starają się nam wmówić, to nasza wina. Robią tak właśnie po to, by nas zastraszyć, doradzam więc, by nie ulegać tej presji – zaznacza Samcik.

Zdaniem moich rozmówców, warto także zwrócić uwagę na uszkodzenia obydwu samochodów, do jakich rzekomo doszło z naszej winy. A jak podkreślają eksperci, zwykle kierowca, który stłuczkę wymusił i winę chce zrzucić na nas, miał już wcześniej uszkodzony pojazd. Dlatego na aucie muszą widnieć wyraźne ślady poprzednich skaz.

Zwykle nie jest się wstanie wjechać z taką samą siłą i precyzją w uszkodzone wcześniej miejsce. Mogą się nie zgadzać wgniecenia czy ślady lakieru, które zostają na samochodzie po uderzeniu.

– Warto także wezwać policje, zwłaszcza jeśli mamy przeczucie, że stłuczka była wymuszona – radzi znajomy prawnik.

W jego ocenie, najlepiej mieć zeznania świadków.

– Najlepiej jeśli podróżują w naszym samochodzie, bo będę mogli policji czy też ewentualnie później w sądzie potwierdzić, co się naprawdę wydarzyło – dodaje.

Najważniejsze to mieć świadka

Jeśli jednak nikt z nami nie podróżuje, rozejrzyjmy się dookoła, może ktoś akurat był świadkiem zdarzenia i będzie mógł potwierdzić naszą wersję wydarzeń. Niestety, w polskim prawie nie ma możliwości nakazania osobom postronnym świadczenia na rzecz którejkolwiek ze stron biorących udział w sprawie. Co możemy zrobić, żeby przekonać potencjalnych świadków do zeznawania?

– Niestety nie ma takiego sposobu, żeby zatrzymać świadków, którzy są obserwatorami takiego zdarzenia – podkreśla Maciej Samcik. Jego zdaniem, jedyne, co możemy zrobić, to apelować  do sumienia obserwatorów i do poczucia ich sprawiedliwości społecznej.

W ocenie Samcika, najbardziej przygnębiające w naszym kraju jest to, że jeśli już mimowolnie stajesz się świadkiem jakiegoś zdarzenia i nie uciekniesz z miejsca, w którym do niego doszło, to ponosisz wyłącznie straty.

– Najpierw tracisz swój czas na miejscu, czekając na przyjazd policji, potem składając zeznania. A to jeszcze nie koniec Twojej przygody. Może się bowiem zdarzyć, że jeśli strony wejdą na drogę sądową, zostaniesz wezwany, by przed obliczem Temidy opowiedzieć, co się zdarzyło – dodaje.

Co więcej świadek może zostać wezwany na rozprawę nawet do sądu, który znajduje się na drugim krańcu Polski. Zeznający może na szczęście liczyć na zwrot kosztów podróży i utracony czas pracy.  Jeśli jednak świadek nie pojawi się w sądzie bez podania uzasadnionej przyczyny, może mieć z tego powodu nieprzyjemności.

Jak wyjaśnia znajomy prawnik, jeśli świadek się nie stawi na rozprawie, sąd może nałożyć na niego karę grzywny.

– Jeśli taka osoba nadal uporczywie nie reaguje na wezwania sądu, może zostać przymusowa doprowadzona na rozprawę – dodaje adwokat.

Sądy mają również możliwość nałożenia kary aresztu w stosunku do unikającego zeznań świadka, ale korzystają z tego niezwykle rzadko.

– Świadkowie muszą mieć świadomość, że ich zeznania przyczynią się do odkrycia prawdy. A to bardzo cenne. Co więcej, jeśli nie mogą dotrzeć na rozprawę, która odbywa się w innym mieście, zawsze mogą napisać do sądu (w mieście, gdzie toczy się sprawa) wniosek z prośbą o wysłuchanie w sadzie właściwym według miejsca zamieszkania świadka – zaznacza prawnik.

– Dlatego zdecydowanie polecam próbę przekonania świadków, że warto zapobiegać patologicznym zachowaniom i wyłudzaniu pieniędzy. Tylko tak możemy przekonać kogoś, by zdecydował się zeznawać – zaznacza Maciej Samcik.

Jak wywinąć się z macek drogowych oszustów?

Jak radzą nasi eksperci, jeśli więc nie ma w pobliżu nikogo bezstronnego, w przypadku próby wyłudzenia wypłaty ubezpieczenia wezwijmy policję. Funkcjonariusze, którzy zjawią się na miejscu mogą nie tylko skutecznie odstraszyć wyłudzacza, ale także sporządzić oględziny uszkodzonych pojazdów. Jeśli dojdzie do rozprawy sądowej, będą występować w charakterze świadków, zeznając, czy takie uszkodzenia, do jakich doszło, mogła spowodować ta konkretna stłuczka z naszym udziałem.

– Innym dobrym sposobem jest kamerka samochodowa – podpowiada prawnik. Nagranie zapewni nam niepodważalny dowód, że ktoś np. specjalnie gwałtownie zahamował czy zajechał nam drogę, tak, żebyśmy w niego wjechali.

Można też skorzystać z monitoringu ulicznego, jeśli taki jest w okolicy zdarzenia.

– Znajomy opowiadał mi o przypadku, gdy do takiej wymuszonej stłuczki doszło w centrum miasta. Na szczęście był tam miejski monitoring, więc ów kolega udał się do odpowiednich służb z prośbą o zabezpieczenie nagrania, które może być dowodem w sprawie – opowiada dziennikarz GW.

Nie warto jednak zwlekać ze sprawdzeniem, czy miejsce zdarzenia jest monitorowane. Jeśli tak, od razu udajmy się do zarządcy systemu z prośbą o niekasowanie i zabezpieczenie takiego nagrania. Warto bowiem pamiętać, że bardzo często to, co nagrało się na miejskim monitoringu jest usuwane po np. 48 godzinach.

Możemy też oczywiście zlecić dodatkowe ekspertyzy dotyczące uszkodzeń naszych pojazdów. Choć jest to kolejny wydatek, taka opinia eksperta może nam pomóc w ewentualnym starciu sądowym z wyłudzaczem.

W najgorszej sytuacji znajdują się osoby, które padły ofiarami oszustów,  nie mają świadków i nie zdecydowały się wezwać policji. Jeśli dojdzie do rozprawy, sędzia będzie musiał rozstrzygnąć, która ze stron mówi prawdę, wyłącznie na podstawie zeznań.

– Na szczęście sądy są wyczulone na oszustów drogowych wyłudzających z naszych polis odszkodowania – pociesza adwokat.

I dodaje, że wyłudzanie odszkodowań to ryzykowana gra, bo jeśli sprawca zostanie złapany, będzie odpowiadał za przestępstwo oszustwa (art. 286 kodeksu karnego). A za to może grozić kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy nawet do ośmiu lat.

Podsumowanie

  1. Wyłudzenia OC to nadal duży problem i dla uczciwych kierowców i dla ubezpieczycieli.
  2. Najczęstszym sposobem jest jazda „na stłuczkę”. Jeśli damy się zaszantażować oszustowi, zapłacimy z własnej kieszeni nawet 1000 zł lub stracimy zniżki u ubezpieczyciela.
  3. Gdy dojdzie do takiej sytuacji, trzeba zachować zimną krew i zadbać przede wszystkim o świadków zdarzenia.
  4. Warto też wozić kamerkę w samochodzie lub jak najszybciej po zdarzeniu zgłosić się z prośbą o nagranie z monitoringu, jeśli taki był w okolicy.

Dziennikarka prasowa i radiowa, redaktor, obecnie w Dzienniku Gazecie Prawnej. Pisze o sprawach społecznych i gospodarczych. Zajmuje się również tematyką konsumencką i społeczną. Była dziennikarką Polskiego Radia w Katowicach i Gazety Wyborczej. Przez kilka lat współpracowała również z Polskim Radiem w Warszawie (IAR, Program 1, Trójka). Skończyła filologię rosyjską z językiem angielskim na UwB oraz podyplomowe studia z komunikacji perswazyjnej na Uniwersytecie Śląskim.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
wpDiscuz