Widziałeś je nie raz. Stare i zdezelowane. Porzucone, zakurzone, nadszarpnięte zębem czasu. Zdarzają się też takie, które w złym stanie wcale nie są. Może nieco zaniedbane. Wydają się być nieodłącznym elementem krajobrazu. Niekiedy sprawiają wrażenie jakby już wrosły w ziemię. Właściciela mają, ale ten często się do nich nie przyznaje. Dlaczego? Być może chce uniknąć płacenia ubezpieczenia OC. Tylko czy to na pewno jedyne rozwiązanie?

Porzucone samochody vs. prawo

Kiedy patrzymy na wszystkie porzucone samochody, będące mniejszymi albo większymi wrakami, możemy odnieść wrażenie, że to auta zapomniane przez wszystkich, nie mające swoich właścicieli, nie dostrzegane przez służby i… w ogóle wyjęte spod prawa. A jednak prawo o nich nie zapomina! Służby dokładnie je widzą, ale czasem nawet jeśli chciałyby z nimi coś zrobić, żeby te nie zaburzyły miejskiego ładu i składu, nie mogą. Aby usunięcie porzuconego samochodu było możliwe, muszą zostać spełnione pewne warunki. Jakie? Te precyzuje polskie prawo, a dokładniej Artykuł 50a prawa o ruchu drogowym. Ten stanowi, że:

„Pojazd pozostawiony bez tablic rejestracyjnych lub pojazd, którego stan wskazuje na to, że nie jest on używany, może zostać usunięty z drogi przez straż gminną lub policję na koszt właściciela lub posiadacza”.

Wszystko jasne? Niby tak. Ale jaką mamy pewność, że owy właściciel lub posiadacz auta zgłosi się po odbiór zapomnianego pojazdu? O tym za chwilę…

Prawo o ruchu drogowym: kiedy pojazd zostanie usunięty?

Wróćmy jednak do przytoczonego wyżej artykułu. Zwróciliśmy się do Referatu ds. Pojazdów Straży Miejskiej w Warszawie z pytaniem o przesłanki, które warunkują spełnienie powyższego zapisu. W jaki sposób straż może rozpoznać pojazd, który nie jest używany? Tona liści i gruba warstwa kurzu zalegające na aucie to nie wszystko…  Dowiedzieliśmy się, że aby możliwe było przeprowadzenie czynności w związku z art. 50a, pojazd musi spełniać dwa kryteria:

  • Pojazd jest nieużytkowany lub pozostawiony bez tablic rejestracyjnych,
  • Pojazd znajduje się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu.

A co jednak w sytuacji, gdy pojazd zlokalizowany jest poza drogą publiczną, strefą zamieszkania lub strefą ruchu? Wówczas, aby możliwe było jego usunięcie musi on stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa osób.

Wszystko to nie jest jednak takie proste, ponieważ polskie prawo nie określa dokładnie ile czasu musi minąć, aby pojazd mógł zostać odholowany z ulicy. Nieco konkretniej w tym temacie wypowiada się właśnie wspomniany wyżej Referat ds. Pojazdów. Proces usunięcia porzuconego samochodu musi zostać poprzedzony ustaleniem jego właściciela. W tym celu należy sprawdzić numery nadwozia i przeprowadzić wywiad wśród mieszkańców dzielnicy, na terenie której zalega „zguba”. – Strażnicy wszczynając czynności, starają się dotrzeć do właściciela lub użytkownika pojazdu. Obowiązek usunięcia i wyrejestrowania pojazdu lub przywrócenia go do stanu używalności spoczywa właśnie na właścicielu. W tym  miejscu pojawia się jednak pytanie: co dzieje się z porzuconym samochodem w sytuacji, kiedy nikt się po niego nie zgłosi? – Jeśli mimo przeprowadzonej procedury nie uda się ustalić i dotrzeć do właściciela, wówczas po upływie 6 miesięcy pojazd przechodzi na własność gminy, która decyduje o jego dalszym losie, np. utylizuje go. Co najważniejsze, wówczas wszelkie koszty związane z przechowaniem samochodu czy jego późniejszym zezłomowaniem, ponosi właśnie gmina.

Od wspomnianej wyżej zasady dotyczącej usunięcia pojazdu,  jest jednak jeden wyjątek: – W przypadku, kiedy pojazd stwarza realne zagrożenie dla mieszkańców i środowiska naturalnego, np. niezabezpieczony dostęp do zbiornika paliwa, wyciek płynów eksploatacyjnych, wystające ostre krawędzie, zbite szyby czy zdemontowane podzespoły, wówczas strażnicy bezzwłocznie wydają dyspozycję usunięcia pojazdu na parking depozytowy – informuje nas Referat Prasowy Straży Miejskiej w Warszawie.

Wraki pojazdów w Warszawie: raport 2018

O porzuconych samochodach można powiedzieć sporo, ale o jak powszechnym zjawisku jest w ogóle mowa? Z raportu Straży Miejskiej w Warszawie podsumowującego działania w 2018 roku wynika, że strażnicy doprowadzili do usunięcia z terenów miasta dokładnie 2959 pojazdów. Czynności podejmowano między innymi wobec aut zdewastowanych, spalonych, pokolizyjnych, ale także wobec tych nieużytkowanych. Spośród nich 1544 pojazdy trafiły na parking strzeżony, natomiast 1415 aut zostało usuniętych przez właścicieli lub użytkowników. W pozostałych przypadkach, właściciele doprowadzili swoje pojazdy do stanu zgodnego ze stanem wymaganym przy użytkowaniu. Ciekawostką jest skala tego zjawiska w rozróżnieniu na poszczególnie dzielnice Warszawy. Okazało się, że najwięcej samochodów usunięto z Mokotowa (369) i z Targówka (349). Nie lepiej było też na warszawskiej Pradze Południe, z której usunięto w sumie 284. Najmniej aut usunięto z Wilanowa (33), Rembertowa (28) i Wesołej (22). Tutaj warto jednak zaznaczyć, że przykładowo z Wilanowa odholowano najwięcej aut na parking depozytowy, a z kolei w przypadku Pragi Południe największy odsetek pojazdów został usunięty przez właściciela.

Porzucone auta a ubezpieczenie OC

Na koniec zostawiliśmy kwestię najbardziej kontrowersyjną, a więc porzucone samochody kontra ubezpieczenie OC. To, w przypadku posiadaczy pojazdów mechanicznych jest obowiązkowe – to wiemy wszyscy! A jak to wygląda ze starymi, zniszczonymi autami? Czy owe ubezpieczenie także obowiązuje? Owszem! W skrajnych przypadkach może się jednak zdarzyć, że wysokość składki OC przewyższy nawet wartość samego samochodu. Tutaj słychać już głosy negujące przepisy mówiące o obowiązku ubezpieczenia. Szukając więc sposobu na oszczędność i obejście przepisów… Jakieś propozycje? W tej kwestii rady kierowców są nie do przecenienia. Niezgodne z prawem, ale szybkie i proste rozwiązanie problemu – porzucenie auta. I nie, nie są to wcale odosobnione przypadki. Zanim jednak przyjdzie komukolwiek do głowy taki pomysł, być może warto porównać ceny OC w różnych towarzystwach? Zajmie nam to kilka minut, a może okazać się, że tak drastyczne kroki okażą się zbędne.