Doskonale zdajemy sobie sprawę z zagrożenia jakie niesie pijany kierowca. Wiemy, że prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu jest zabronione. Znamy powiedzenie: „Piłeś? Nie jedź?”. A jak często zastanawiamy się nad niebezpieczeństwem, z jakim wiąże się prowadzenie auta w stanie zmęczenia? Zdecydowanie za rzadko. Zwykle, po nieprzespanej nocy nie zadajemy sobie wcale pytania czy powinniśmy w ogóle wsiadać za kółko. A pytanie takie zadać sobie powinniśmy. Dowiódł tego eksperyment przeprowadzony przez firmę Tacholab przy współudziale Infolab. Współorganizatorem była Grupa Cargo, a patronat objął Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Katowicach.

15-krotnie większe ryzyko spowodowania wypadku

Przyjęło się, że dorosła osoba powinna przesypiać od 7 do 9 godzin na dobę. W praktyce wygląda to jednak nieco inaczej. Często zarywamy noce, a o poranku jesteśmy nieprzytomni. Po wypiciu mocnej kawy, zmęczenie przechodzi jak ręką odjął, a my przekonani o swojej pełnej dyspozycji wsiadamy za kółko. Podobnie wygląda sytuacja po ciężkim dniu, kiedy późnym wieczorem przychodzi nam kierować samochodem. Choć pozornie zmęczenia możemy nie odczuwać, negatywnie wpływa ono na naszą zdolność prowadzenia pojazdu.

Według ekspertów, nawet skrócenie snu do 6 godzin może znacząco wydłużyć czas reakcji. Jeśli dorosła osoba w ciągu doby przespała mniej niż 4 godziny, ryzyko spowodowania przez nią wypadku wzrasta aż 15-krotnie! Z kolei liczne badania wykazały, że w przypadku 9,5 proc. kolizji drogowych jednym z czynników był właśnie senny i zmęczony kierowca. Jeśli to niezbyt przemawia do naszej wyobraźni, być może bardziej przemówi fakt, że ryzyko spowodowania wypadku przez osobę, która przespała mniej niż wspomniane 4 godziny jest porównywalne z tym u osoby z 1,2 promila alkoholu we krwi.

Zmęczeni kierowcy stanowią 53 proc. użytkowników dróg

Osoby, które wsiadają za kółko po spożyciu alkoholu są bardziej narażone na spowodowanie wypadku i uczestniczenie w zdarzeniach drogowych, niż osoby trzeźwe – to nie podlega żadnej wątpliwości. Dodatkowe pytania nasuwają się natomiast w przypadku kierowcy zmęczonego. Na wstępie zauważmy, że ten także stanowi niemałe zagrożenie na drodze, ale porównanie go do kierowcy pijanego jest nieco na wyrost. Przyjęło się, że osoba dorosła powinna przesypiać średnio od 7 do 9 godzin na dobę. W praktyce wygląda to często inaczej, a my nawet kiedy wstajemy nieprzytomni liczymy, że filiżanka mocnej kawy postawi nas na nogi. I choć pozornie zmęczenia możemy nie odczuwać, w rzeczywistości negatywnie wpływa ono na naszą zdolność prowadzenia pojazdu. A jak powszechne jest to zjawisko? Czy często decydujemy się wsiąść za kółko po przepracowanym dniu i nieprzespanej nocy? Niestety bardzo często.

    Z badania „Europejski barometr bezpiecznej jazdy”, które przeprowadziła francuska fundacja Vinci Autoroutes wynika, że 53 proc. Polaków siada za kółko mimo poczucia zmęczenia, a aż 89 proc. przyznaje, że w dniu podróży śpi mniej niż zwykle. Co więcej – aż 79 proc. polskich kierowców rozpoczyna podróż nocą, co nie pozostaje bez wpływu na nasze bezpieczeństwo za kółkiem.

Przechodząc zatem do sedna… Celem wspomnianego wyżej eksperymentu było zweryfikowanie tezy mówiącej o tym, że aktywność zmęczonego kierowcy można porównać do aktywności kierowcy będącego pod wpływem alkoholu. W eksperymencie udział wzięły trzy osoby – kierowca amator, którego zadaniem było prowadzenie samochodu osobowego oraz doświadczony kierowca zawodowo prowadzący pojazd ciężarowy. Trzecim ochotnikiem została osoba, która co prawda nie miała prowadzić samochodu, ale której zadaniem było zmęczenie się i bycie aktywnym przez cały okres badania. Przedsięwzięcie polegało na zmęczeniu wszystkich trzech badanych przez okres 24 godzin. W tym czasie mieli oni prowadzić pojazd i pracować, a także poddać się badaniom psychologa i testom oceniającym ich czas reakcji. Przed rozpoczęciem eksperymentu wszyscy zostali zbadani pod kątem trzeźwości. Następnie, całość przedsięwzięcia została podzielona na dwa etapy.

Pijany kierowca a kierowca zmęczony – pierwszy etap eksperymentu

W pierwszym etapie trwającym dobę, uczestnicy eksperymentu zostali poddani aktywności, której celem było ich maksymalne zmęczenie. Najpierw, przez około 12 godzin, prowadzili oni pojazdy po drogach publicznych, a przez następne 6 godzin pokonywali zamknięty tor oraz uczestniczyli w dodatkowych szkoleniach obejmujących między innymi płytę poślizgową. Podczas ostatnich 6 godzin eksperymentu, uczestnicy zostali poddani intensywnej pracy umysłowej. Po każdym cyklu aktywności, byli poddawani badaniom sprawdzającym ich skupienie lub rozkojarzenie. Po tym nadszedł czas na etap drugi…

Zmęczenie a alkohol na drodze – drugi etap eksperymentu

Tutaj testom poddana została sprawność kierowców i ich czas reakcji, a za pomocą symulatora zbadano także jazdę pod wpływem alkoholu. Każdy z uczestników podchodził do zadania mając 0,5 promila alkoholu we krwi, a w kolejnej fazie 1 promil. Wyniki tej części eksperymentu mogą zaskakiwać najbardziej. Co się okazało?

Dowiedziono, że utożsamianie kierowcy pijanego z kierowcą zmęczonym jest zbyt dużym uproszczeniem. Dlaczego? Reakcje obu osób znacząco się różnią, zarówno pod względem zachowania na drodze, jak i postrzegania rzeczywistości.

    Okazało się, że u osoby pod silnym wpływem zmęczenia pojawia się lęk przed szybką jazdą. Zmęczeni kierowcy unikają też gwałtownych manewrów na drodze.

Nie bez znaczenia okazał się także okołodobowy rytm badanych kierowców. Dwóch z nich, po dwunastej godzinie testu, podczas prób na symulatorze doprowadziło do kolizji, której przyczyną był zbyt wolny czas reakcji.

    Podczas kolejnych testów wyraźnie widoczna była nadmierna pewność siebie i brawura kierowców pod wpływem. Ci, mając  promil alkoholu w organizmie, mieli nie tylko problem z samym prowadzeniem samochodu ciężarowego, ale także nie zwracali uwagi na sposób jazdy. To jednak nie wszystko – nie przejęli się oni nawet spowodowaną kolizją!

W przeciwieństwie do osoby prowadzącej samochód pod wpływem silnego zmęczenia, nie wykazali oni lęku przed działaniem na granicy ryzyka.

Pijany kierowca szarżuje na drodze, zmęczony boi się ryzyka

Z przeprowadzonego eksperymentu możemy wyciągnąć kilka wniosków. Przede wszystkim trzeba zauważyć, że zarówno w przypadku kierowcy będącego pod wpływem alkoholu, ale także tego, który prowadził auto w stanie zmęczenia, dało się zauważyć znaczne wydłużenie czasu reakcji. Naczelną różnicą pomiędzy wspomnianymi typami kierowców były odmienne zachowania – w przypadku kierowców zmęczonych widoczny był lęk przed szarżowaniem na drodze i jazda w taki sposób, by uniknąć zagrożenia, natomiast ci drudzy charakteryzowali się brawurą i nie zwracali uwagi na zagrożenia na drodze.

Dobowy cykl kierowcy

Z przeprowadzonych badań wysuwa się jeszcze jeden ciekawy wniosek. Nie tylko zmęczenie ma wpływ na ewentualność zaśnięcia za kierownicą. Nie bez znaczenia jest także nasz biologiczny zegar. A co to oznacza w praktyce? Każdy człowiek ma swój własny rytm dobowy i okresy, w których jest bardziej lub mniej efektywny. Jednak pod względem zdolności do prowadzenia pojazdów, u większości osób wygląda to podobnie. Okazało się, że największe prawdopodobieństwo zaśnięcia za kierownicą jest w nocy, między północą a godziną 6 rano, ale co ciekawe – także po południu, między godziną 13 a 17. Niestety wydaje się, że Polacy nie biorą sobie do serca takich danych, a potwierdzeniem tego są wyniki wspomnianych wyżej badań. Z wszystkich krajów europejskich, to Polacy rozpoczynają dłuższe podróże właśnie w nocy.

Mikrosen, czyli niekontrolowana reakcja na zmęczenie

Przeciętnie trwa od 1 do 30 sekund i jest płytki – brzmi niewinnie, ale skutki może mieć tragiczne. Mikrosen to przypadłość, której sprzyja nie tylko zmęczenie organizmu, ale przede wszystkim wykonywanie monotonnych czynności rozciągniętych w czasie. Do nich możemy zaliczyć właśnie prowadzenie samochodu. Jeśli jesteśmy niewyspani, a droga przed nami jest pozornie prosta i niewymagająca nadmiernego skupienia, tym łatwiej możemy zasnąć.

Według światowych badań, kierowca może zapaść w mikrosen średnio na 3 sekundy, ale przy prędkości 110 km/h może w tym czasie nieświadomie przejechać nawet 100 metrów.

Najbardziej niebezpieczny jest jednak fakt, że taka osoba może być nawet tego nieświadoma.

Zmęczony kierowca: sposoby na pozbycie się senności

Lepiej zapobiegać niż leczyć – zasada ta sprawdza się w każdej dziedzinie życia.  Zapobiegając musimy nieustannie monitować swoją zdolność do prowadzenia samochodu. Jeśli czujemy, że nadchodzi moment krytyczny, powinniśmy się zatrzymać i odpocząć. Zaczerpnąć świeżego powietrza, wypić napój z kofeiną, czy jeśli to tylko możliwe – zdrzemnąć się. Pamiętajmy jednak, że wszystko to daje krótkotrwały efekt. Brytyjska organizacja Transport Research Laboratory przeprowadziła badania dotyczące tego, w jaki sposób zmęczony kierowca radzi sobie z sennością za kierownicą i czy jego sposoby rzeczywiście działają.

Znacząca większość odpowiedziała, że w celu otrzeźwienia umysłu otwiera okna. Czy jest to jednak skuteczne? Nie bardzo. Taki sposób przynosi jedynie chwilowe – a konkretniej 1-minutowe rozbudzenie. 57 proc. kierowców odpowiedziało, że w celu rozbudzenia się wysiada z auta i wykonuje proste ćwiczenia fizyczne. To z kolei okazuje się być bardziej skuteczne, ponieważ przywraca naszą zdolność do kierowania na średnio 29 minuty. O cztery minuty dłużej „przytrzyma” nas wypicie kawy.

Gdyby jednak do napoju kofeinowego dołożyć małą drzemkę, spokojnie możemy wsiąść z powrotem za kółko i w pełnej dyspozycji przejechać kolejne 60 minut.

A w jaki sposób możemy rozpoznać, że nasza szybkość reakcji i zdolność do kierowania nie jest taka, jak być powinna? Jeśli mamy problem z utrzymaniem otwartych oczu, nie możemy się skupić na drodze, często ziewamy, mrugamy, czy pocieramy oczy – to zły znak. Od chwili pojawienia się takich sygnałów, już bardzo krótka droga do niekontrolowanych manewrów, zjechania ze swojego pasa ruchu, czy zapadnięcia we wspomniany wyżej mikrosen.