Nietypowe zachowania za kierownicą zdarzają się częściej niż przypuszczamy. O niektórych być może pomyśleliśmy kiedyś sami. Jeśli jednak oparliśmy się pokusie, to trzeba nam wiedzieć, że ktoś na świecie na pewno myśli zamienił w czyny. A zatem, co robimy podczas jazdy oprócz prowadzenia samochodu?

Co kierowcy robią za kółkiem?

Na początek przyziemnie, tak po ludzku. Pisanie SMS-ów, malowanie się czy golenie – to chleb powszedni pod kątem zachowań kierowców. Nie będziemy więc strzelać i typować w ciemno, a podeprzemy się ostatnimi dostępnymi wynikami badań, które w 2017 roku przeprowadzone zostały przez AA-Populus Driver Pool i LeasePlan. Zatem do dzieła…

Wyniki badań nie pozostawiają złudzeń – ośmiu na dziesięciu badanych kierowców przyznało, że prowadzili samochód pomimo odczuwania bardzo dużego zmęczenia. Prawie trzy czwarte kierowców korzysta z telefonu komórkowego podczas jazdy. I nie mowa tutaj o rozmawianiu przez komórkę za pomocą zestawu głośnomówiącego, a raczej pisaniu wiadomości tekstowych (20 proc.), czy przeglądaniu mediów społecznościowych (9 proc. ankietowanych). Nieco niżej w rankingu znaleźli się kierowcy, którzy podczas jazdy samochodem jedzą lub piją, a także panie poprawiające swoją urodę. Mężczyźni nie pozostają jednak w tyle i 2 proc. ankietowanych przyznało, że podczas prowadzenia auta zdarzyło im się golić.

Przejdźmy jednak do przypadków równie życiowych, ale nieco bardziej nieprawdopodobnych. Zaczynamy od miejsca 5., zapewniając jednocześnie, że warto zaczekać do podium.

Miejsce 5. Ucieczka przed ssakiem z Afryki

Znakomita część kierowców tłumaczy jazdę niezgodnie z przepisami, przekraczanie dozwolonej prędkości…  No właśnie, czym? Ano na przykład ucieczką przed dzikimi zwierzętami. Choć reakcja na stado dzików na drodze powinna być raczej odwrotna, to właśnie ratując się ucieczką, wciskamy gaz do dechy. O ile stado krów pasących się przy drodze czy sarna torująca przejazd dziwić nas nie powinna, martwić powinniśmy zacząć się w momencie, kiedy na polskiej drodze spotkamy… antylopę.

Nie, to nie jest kadr z filmu, a scena wzięta z życia pewnego mieszkańca Warszawy, który pochodzi z Tanzanii. Przyzwyczajony do tamtejszych realiów, udał się w podróż po Polsce samochodem pożyczonym od koleżanki. Kraju jednak nie zwiedził, bo wycieczkę zakończył już kilkadziesiąt kilometrów dalej. W rowie. Jak zeznali świadkowie zdarzenia, mężczyzna stracił panowanie nad kierownicą, zjechał do rowu i uderzył w drzewo. Po wszystkim otrząsnął się, z auta zabrał niedopitą butelkę wódki i pewnym krokiem ruszył przed siebie. Daleko nie zaszedł, bo został zatrzymany przez policję, której usilnie tłumaczył, że przyczyną nieszczęśliwego wypadku wcale nie był wypity alkohol, a ssak z Afryki, który wtargnął na jezdnię. Obecności zwierzęcia nie udało się potwierdzić, ale faktem pozostaje to, że mężczyzna miał 2 promile alkoholu we krwi, ale za to nie miał prawa jazdy. Bilans wyszedł prawie na zero.

Miejsce 4. Makijaż w samochodzie

Tego nie mogło zabraknąć w naszym zestawieniu. Malowanie się podczas jazdy zaczynamy powoli traktować jak normę. Ot taki zwyczajny obrazek, kiedy pani za kółkiem wyjmuje kosmetyczkę, odchyla lusterko, otwiera usta i tuszuje rzęsy. Z reguły już nie dziwi, czasem jeszcze zaskakuje. O krok dalej idą panie, które stojąc na czerwonym świetle zaczynają nakładać kolejne warstwy lakieru do paznokci. Pół biedy, jeśli są to paznokcie u rąk… Na ten urodziwy problem uwagę zwrócili strażnicy z Rzymu, którzy jakiś czas temu zainicjowali akcję „Ręce na kierownicy”. Do kobiet prowadzących samochody apelowali: – Zostawcie szminkę w domu. Grozili wymierzaniem surowych kar kobietom, które malują się za kierownicą podczas postoju na światłach, czy nawet podczas jazdy. Co najciekawsze, według dostępnych danych, to właśnie makijaż za kółkiem wskazują najczęściej kobiety jako jedną z przyczyn wypadków. Jednocześnie, zaledwie 2 proc. z nich przyznaje się do podkreślania swojej urody podczas jazdy.

Miejsce 3. Filmowanie chmur

Kolejne miejsce i brązowy medal przypada naszemu rodakowi. To, że podczas jazdy robimy sobie zdjęcia, też już raczej nie dziwi. Kręcenie filmów? Również… o ile są to kadry ujęte wideorejestratorem. Dziwić może natomiast taka sytuacja: mężczyzna nie do końca kontroluje tor jazdy i porusza się zygzakiem. Zwalnia, przyspiesza. Zwalnia, przyspiesza. Swoim zachowaniem zwraca uwagę mundurowych. Na wezwanie, elegancko zjeżdża na pobocze – choć to już nie jest łatwe – i przystępuje do działania. Dlaczego czuć od niego alkohol? Pewnie zjadł cukierka z likierem albo użył płynu do płukania ust. Dlaczego jechał zygzakiem? I tutaj uwaga: „nagrywał telefonem przemieszczające się chmury”… A że te umykały mu co rusz, i on musiał umykać z pasa na pas.

Miejsce 2. Striptiz na autostradzie

Kolejne miejsce przypada młodej parze z USA, która na wiadukcie nad autostradą w stanie New Jersey zorganizowała sobie striptiz. Aby nie popaść w monotonię postanowiliśmy odwrócić role i zastanowić się jak na wyczyny zakochanej pary mogli reagować kierowcy. A co mieli oni wspólnego z całym przedstawieniem? Całkiem sporo. Zakochani, aby rozbieranej zabawie dodać nieco pikanterii zdecydowali, że za każdy trafiony kamieniem samochód, będą zrzucać kolejny element garderoby. Okazało się jednak, że kobieta miała zdecydowanie lepszą celność i w momencie aresztowania była w samej bieliźnie.  Pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że kierowcy w tym czasie byli akurat skupieni na drodze, a nie wcielali właśnie w życie punktu kolejnego…

Miejsce 1. Seks za kółkiem

Nie studząc nastroju i jednocześnie przyznając zaszczytne miejsce 1. – jeśli tego nie robimy, to na pewno o tym myślimy. Otóż, seks za kółkiem zdarza się często i to nie tylko w filmach. Może być ekscytujący, ale też niebezpieczny. Co jednak najciekawsze – czy jest niedozwolony? Na świecie – nie do końca. Głośnym echem odbiła się sprawa prowadzona w 2003 roku przed niemieckim sądem. Wtedy na ławie oskarżonych stanął 23-letni mężczyzna, który oddając się erotycznym uniesieniom podczas jazdy uderzył w znak drogowy, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Oskarżony przed sądem bronił się, że seks podczas jazdy nie jest zakazany. Sprawę poniekąd wygrał, ponieważ sędzia przyznał, że żadne prawo nie zabrania miłosnych igraszek za kółkiem. Być może ustawodawcy nie docenili ludzkiej natury i dlatego takich zachowań nikt nie ujął w kodeksie. 23-latek odpowiedział jedynie za ucieczkę z miejsca zdarzenia i zniszczenie znaku.

Doceniając jednak kreatywność ludzi obstawiamy, że za pewien czas nasz ranking może wyglądać nieco inaczej.

TOP 5 nietypowych ubezpieczeń. Subiektywny przegląd niecodziennych polis