Kierowcy traktują drogówkę jako zło, (nie) konieczne. Trzeba jednak spojrzeć na pracę drogówki odrobinę inaczej. To nie tylko czajenie się za każdym krzakiem i dybanie na rowerzystów pod wpływem i pana Stefana w Golfie, który w drodze do kościoła przekroczył prędkość o 5 km. Powiedzmy to sobie uczciwie: na polskich drogach nie brak wielbicieli wciskania gazu do dechy, nawet w sytuacji, gdy stwarza to realne zagrożenie dla innych użytkowników drogi. Wyprzedzanie na trzeciego a nawet czwartego, jazda na zderzaku, przekraczanie dozwolonej prędkości nie o 5 ale o 50 czy 80 km –  to codzienność na polskich drogach.  Jak tłumaczą się zatrzymani? Jakie powody zmusiły ich do nadmiernej prędkości? Oto najczęstsze oraz całkiem zaskakujące odpowiedzi.

Czynniki niezależne

To nie do wiary, jakie rzeczy opowiadają ludzie w stresie, by usprawiedliwić swoje rajdy po polskich drogach. Policjant wyciąga lizak, noga przyciska hamulec i do mózgu kierowcy wysyła się impuls wiarygodnej wymówki. Za to, że jechaliśmy za szybko, winimy dobrą albo złą pogodę, innych na drodze lub czynniki niezależne. I tylko my kierujący jesteśmy niewinni i w ogóle nie rozumiemy, co się stało.

Zacznijmy od czynników niezależnych. Oczywiście banalnie brzmią wszelkie tłumaczenia dotyczące przekroczonej prędkości, bo pociąg ucieknie i samolot odleci. Wielu zatrzymanych piratów drogowych tłumaczy policjantom, że spieszy się do pracy. Nauczyciele do szkół, urzędnicy do biur, lekarze do pilnej operacji. Nie ma wyjątków. Pewien ksiądz spod Kielc zatrzymany za znaczne przekroczenie prędkości wyjaśnił, że właśnie spieszy się na pogrzeb. Też przecież są to obowiązki służbowe.

Choroby duszy i ciała

Tłumaczenie pewnego młodego mężczyzny, że jechał szybko, bo chciał odreagować, że kobieta go zdenerwowała, brzmi rzeczywiście jak psychoterapia. Znacznie częściej jednak policjanci słuchają o objawach fizycznych. Kierowca ma właśnie silną alergię, oczywiście zapomniał leków i spieszy się przyjąć kolejną dawkę.

Tylko współczuć, że Polacy mają chore rodziny. Kierowca pędzi, bo w domu dziecko lub stara matka czeka na lekarstwa. W czołówce tłumaczeń znajdują się także te, że spieszymy się do lekarza czy do szpitala. A to rodzi żona, a to chory ktoś z rodziny.

I wreszcie hit. Kochająca kobieta w aucie potrafi na zawołanie poważnie cierpieć, by ratować przed mandatem. Tak stało się w przypadku kierowcy z Łodzi. Zwijająca się z bólu pasażerka cudownie ozdrowiała dopiero na propozycję wezwania karetki. I po co to wszystko? Przecież funkcjonariusze nie wypisują recept, tylko zupełnie inne blankiety.

Fizjologia

Zawsze trzeba słuchać potrzeb naszego organizmu. Słuchają go też kierowcy, a zatrzymani na poboczu zrzucają winę za nadmierną prędkość właśnie na jego słabości. Całkiem często policjanci, pytając o powody przekroczenia przepisów, muszą wysłuchać opowieści, że kierowca jest zmęczony i chce już wrócić do domu. Wstał o 4 rano, teraz jest już wieczór i gna na złamanie karku, żeby już odpocząć. Ewentualnie spieszy się, ponieważ jest już tak głodny, że zaraz wbije zęby w tapicerkę. Albo przeciwnie. Tak bardzo spieszy mu się do WC, że jedzie 140 km w obszarze zabudowanym.

Męskie fascynacje

Nie tylko mężczyźni jeżdżą szybciej niż pozwalają na to przepisy. Jednak te tłumaczenia to zdecydowanie męska domena. Samochód to zabawka dla dużych chłopców. Nowe auto jest powodem do dumy i radości. Jednak trzeba je porządnie wypróbować na drodze. Jak się prowadzi? Ile ma na zegarze? Stąd wymówki dotyczące faktu, że kierowca dopiero odebrał auto z salonu i po prostu musiał sprawdzić samochód. A poza tym jeszcze nie potrafi go wyczuć i absolutnie nie miał wrażenia tak dużej prędkości. I chciał pokazać nową furę kumplom.

Racjonalne powody

Te też dotyczą samochodu. O auto trzeba dbać i zatrzymujący policjanci, najczęściej przecież mężczyźni, powinni to zrozumieć. Nic dziwnego, że podczas kontroli można usłyszeć całkiem logiczne tłumaczenia typu, że kierowca ma właśnie nową część w aucie i musiał ją wypróbować. Jak inaczej sprawdzi działanie nowego rozrządu?

Pewien kierowca spod Rybnika wyjaśniał racjonalnie, że musi wyczyścić filtr DPF, a jak zrobić to inaczej? To nie było łamanie przepisu, tylko serwisowanie auta. Nie można się też nie zgodzić z kierowcą, który twierdził, że szybsza jazda jest znacznie bardziej ekonomiczna. Przecież jadąc za starą ciężarówką, spali się o wiele więcej paliwa.

Hity najgłupszych wymówek

Pośród tych standardowych opowieści zdarzają się jednak prawdziwe perełki i smaczki.

Prawie niewiarygodnie brzmi tłumaczenie pewnego kierowcy, który zatrzymany za prędkość tłumaczył, że nie ma pojęcia, że tak szybko jechał. Daleko widzi bardzo dobrze, ale z bliska w ogóle i nie widział licznika.

Policjantów rozbawił też pewien młody mężczyzna zatrzymany za przekroczenie 150 km w terenie zabudowanym. Stwierdził, że jechał tak szybko, bo właśnie wyjechał z myjni i nie chciał, by krople chloru zaschły mu na masce.

Jednak najlepiej wypadł kierowca, który po pokazaniu lizaka za prędkość, zatrzymał się dopiero kilkaset metrów dalej. Policjanci podjechali sprawdzić, co się stało, otwarli drzwi busa i kierowca dosłownie wypadł na pobocze z samochodu.

Jedź bezpieczenie, zapłacisz mniej za OC!

Co prawda dostępu do bazy mandatów towarzystwa ubezpieczeniowe nie posiadają, ale ryzykowna, szybka jazda to większe ryzyko wypadku. Kierowcy mający wiele szkód, mogą za OC zapłacić nawet kilka tysięcy złotych, a to boli bardziej niż duży mandat. Warto być odpowiedzialnym kierowcą i nie szarżować. Chodzi w końcu nie tylko o pieniądze, ale także o zdrowie i życie nasze, pasażerów i innych użytkowników drogi.