Kierowca płakał, jak jechał – tak w skrócie możemy podsumować stan polskich dróg. Wszystko nieco żartobliwie, z przymrużeniem oka. Trzeba nam jednak wiedzieć, że są na świecie takie drogi, na których musimy mieć oczy szeroko otwarte. Najlepiej byłoby mieć je dookoła głowy. Mowa o najbardziej niebezpiecznych drogach świata. Jedne – choć piękne – piekielnie niebezpieczne. Inne, wyróżniające się – delikatnie mówiąc – osobliwą urodą, ale… niosące porównywalne zagrożenie.

Yungas Road, czyli „Droga Śmierci” – Boliwia

W wielu rankingach wygrywa na najniebezpieczniejszą drogę na świecie, więc idąc za ciosem… Swój początek ma w 1930 roku. Została zbudowana przez paragwajskich więźniów. Ma za sobą liczne modernizacje, z których ostatnia miała miejsce w 2006 roku. Przez wiele lat była to jedyna droga łącząca północną Boliwię ze stolicą. Liczy sobie około 80 kilometrów i wiedzie przez wysokie Andy ze stolicy Boliwii do Doliny Yungas na skraju Amazonii. Na niektórych odcinkach ma tylko 3 metry szerokości, co uniemożliwia wyminięcie się pojazdów. Wówczas, większe auta muszą cofać do miejsca, w którym możliwe będzie swobodne ominięcie się. W bonusie oferuje ostre zakręty, brak asfaltu i jakichkolwiek barierek zabezpieczających. Yungas Road znana jest przede wszystkim jako „Droga Śmierci”. Jej nazwa nie wzięła się znikąd – swoją genezę ma w 1999 roku, kiedy to miał miejsce wypadek samochodowy, w którym zginęło 8 izraelskich podróżników. Każdego roku ginie tam od 200 do 300 osób. Mimo to trasa przyciąga rzesze turystów spragnionych mocnych wrażeń, jest elementem większości wycieczek oferowanych przez miejscowe biura podróży, a tym, którzy potrzebują zastrzyku adrenaliny – oferuje się wycieczki rowerowe.

Autostrada „Lena” z Moskwy do Jakucka – Rosja

Kolejna droga (choć to chyba za dużo powiedziane) uznana za jedną z najbardziej niebezpiecznych na świecie, to powszechnie znana błotna autostrada do Jakucka – oficjalnie autostrada „Lena”, droga A360 lub M56. Co ją wyróżnia? Przede wszystkim brak asfaltu. Jest to grząski teren, który w okresie letnim pokrywa płynne błoto, w którym topią się pojazdy (przy czym stwierdzenie „topią” wcale nie jest wyolbrzymieniem). Kiedy już dojdzie do podtopienia, tworzące się tam korki sięgają nawet kilkuset pojazdów. To z kolei oznacza, że przymusowy postój w zatorze może trwać nawet tydzień. Co innego jednak zimą! Mogłoby się wydawać, że w okresie mrozów, kierowcy mają nieco ułatwione zadanie. Nic bardziej mylnego! Teren, na którym zimą (trwającą 10 miesięcy!) temperatura dochodzi do minus 40 stopni Celsjusza, przypomina ogromną zaspę, a nie coś, co mogłoby mieć cokolwiek wspólnego z przejezdną drogą. Ciekawostką jest jednak rozstawienie znaków ograniczających prędkość. Na błotnej autostradzie nie pojedziemy więcej niż 70 km/h. Nie pojedziemy teoretycznie, to znaczy – w świetle prawa, bo w praktyce rozwinięcie takich prędkości jest tam mało prawdopodobne. Jeśli wrażeń nam za mało – droga ta uznawana jest za bardzo niebezpieczną jeszcze z jednego powodu. Jakiego? Syberyjscy piraci uskuteczniają tam grabieże samochodów i porwania ludzi.

Trakt Kołymski – Rosja

Pozostając jeszcze na chwilę u naszych rosyjskich sąsiadów… Trakt Kołymski, czyli droga federalna R504 to najbardziej przerażająca droga w Rosji. Łączy Niżny Bestiach w Jakucji z Magadanem nad Morzem Ochockim. Jej nieoficjalna nazwa brzmi „Droga Kości”. Skąd takie nazewnictwo? Swój początek znajduje w dramatycznej historii budowy drogi. Została ona usypana z rozbitych kamieni, za co odpowiedzialni byli więźniowie łagrów. Szacuje się, że podczas jej powstawania zginęło kilka tysięcy osób (w tym Polacy!), które pochowane zostały przy drodze. Sama trasa ma ponad 2 tysiące kilometrów długości, ale co najważniejsze – latem, rozmywana przez potoki, pokryta błotem i urozmaicona dziurami, jest praktycznie nieprzejezdna. Pokonać można ją wyłącznie zimą, kiedy grunt jest zamarznięty. To wiąże się jednak z ogromnym niebezpieczeństwem.

Trollstigen, czyli „Droga Trolli” – Norwegia

„Droga Trolli”, częściej znana pod nazwą „Drabina Trolli” działa na turystów jak magnes. Nic dziwnego! Uznawana jest za jedną z największych atrakcji turystycznych Norwegii  i jedną z najpiękniejszych tras widokowych na świecie. Na tym jednak jej „naj” się nie kończy! Jednocześnie uznana jest za jedną z najbardziej niebezpiecznych dróg. „Droga Trolli”, przy której ustawiono jedyny na świecie znak „Uwaga Trolle”, położona jest na południe od  Åndalsnes. Składa się z  serpentyn pnących się na wysokość ponad 800 metrów, z których większość zakręca się pod kątem 180 stopni. Droga jest wąska. Bardzo wąska. Zdarzały się sytuacje, kiedy kierowcy autobusów utykali na wąskich zakrętach. Warto wiedzieć, że wstęp na słynną „Drogę Trolli” mają jedynie pojazdy liczące sobie nie więcej niż 12 metrów długości. Trollstigen, w okresie od końca września do połowy maja, jest całkowicie nieprzejezdna. W przypadku złych warunków atmosferycznych, jej otwarcie opóźnia się o miesiąc. Jeśli jednak trafimy z terminem i chcemy podziwiać jedne z najpiękniejszych krajobrazów, a przy tym wszystkim poczuć odrobinę adrenaliny –  powinniśmy zaplanować postój w połowie trasy, przy bajecznym wodospadzie Stigfossen spadającym ze 180 metrów. Na samym szczycie – obowiązkowy punkt widokowy.

Zoji La – Indie

Zoji La znajduje się w najbardziej wysuniętym na północ stanie w Indiach. Na pierwszy rzut oka wygląda jak ściana skalna. W rzeczywistości skrywa w sobie fragment drogi krajowej D1, która prowadzi z Srinagar w Kaszmirze do miasta Leh w Ladakh. Odcinek liczący sobie 9 kilometrów wiedzie po stromym zboczu niezabezpieczonym żadnymi barierkami. Tak więc po jednej stronie mamy skalistą ścianę, a po drugiej przepaść. Dodatkowe „atrakcje” zapewniają odpadające co jakiś czas fragmenty skał, które zalegają na drodze. Typowym obrazem wprost z Zoji La jest widok swobodnie spacerujących po przełęczy zwierząt gospodarskich. Wśród nich, przypomnijmy – po bardzo wąskiej drodze – muszą przejechać samochody.

Najbardziej niebezpieczne drogi w Polsce

A jak wygląda sytuacja w Polsce? Choć na rodzimym podwórku raczej nie znajdziemy dróg, którymi podróż zmrozi nam krew w żyłach, warto pochylić się na chwilę nad tymi, które w opinii Policji są najbardziej niebezpieczne. Gdzie dochodzi do największej liczby zdarzeń? Jakie drogi naznaczone są największą wypadkowością? Z raportu Policji podsumowującego 2018 rok na polskich drogach wynika, że najbardziej niebezpiecznie jest na autostradzie A4, na której doszło do 175 wypadków oraz na drodze krajowej o numerze 7, prowadzącej z Gdańska przez Warszawę i Kielce, do Krakowa i w stronę Zakopanego – tam, w 2018 roku doszło aż do 374 zdarzeń drogowych. Porównywalnie niebezpieczna okazała się także krajowa 91, nazywana przez kierowców „Starą Jedynką” – tam odnotowano 373 wypadki.

Podsumowanie sytuacji na polskich drogach jest najlepszą okazją do wspomnienia także o obowiązku każdego kierowcy, czyli posiadaniu ubezpieczenia OC. Liczba wypadków daje do myślenia. Każe sądzić, że na polskich drogach wcale nie jest bezpiecznie. Polisa OC chroni nas przed finansowymi skutkami takich zdarzeń. Pamiętajmy, że brak ubezpieczenia OC sprawi, że za skutki wypadków będziemy musieli zapłacić z własnej kieszeni, a koszty te mogą ich w miliony złotych.