O problemie nazwanym po angielsku „gender data gap”, czyli braku danych dotyczących płci, pisze między innymi dziennikarka „The Guardian” Caroline Criado-Perez. Udowodniła ona, że większość badań –  w medycynie, motoryzacji, architekturze i wszelkich innych obszarach dotyczy mężczyzn rasy kaukaskiej, w wieku 25-30 lat. Oznacza to, że nie biorą one pod uwagę czynników specyficznych dla kobiet. Jako przykład podaje się np. fakt iż testy pasów bezpieczeństwa przeprowadzane są na męskich manekinach, które co oczywiste –  nie posiadają piersi –  a więc pasy działają inaczej –  czy przykład kamizelek kuloodpornych, które projektowane są wyłącznie dla mężczyzn –  co sprawia, że u kobiet są one źle dopasowane i mogą nie spełniać swojej roli.

Kobiety bardziej narażone na skutki wypadków 

Jak wykazują badania, kobiety są dużo bardziej narażone na obrażenia w wyniku wypadku drogowego niż mężczyźni − prawdopodobieństwo poważnego uszczerbku na zdrowiu jest w ich przypadku niemal 50% wyższe niż w przypadku mężczyzn. Ryzyko śmierci wzrasta o 17% (dane wg „The Washington Post”). Dlaczego? Kobiety z natury są lżejsze, mają mniejsze, drobniejsze kości o niższej gęstości niż kości mężczyzn. Stąd w takich samych okolicznościach – np. przy tej samej sile uderzeniowej − ryzyko dotkliwych urazów jest dla nich dużo większe.

Podobnie sytuacja przedstawia się w sferze chorób zawodowych – kobieta ma z reguły niższą masę ciała, a co za tym idzie – mniejszą (o ok. 30%) masę mięśniową niż mężczyzna. To przekłada się na jej mniejszą odporność na przewlekłe choroby związane z wykonywanym zawodem. Do chorób zawodowych, na które o wiele częściej cierpią kobiety niż mężczyźni, zaliczyć można wg. Centralnego Instytutu Ochrony Pracy m.in.:

− przewlekłe choroby obwodowego układu nerwowego

− przewlekłe choroby narządu głosu

− choroby skóry

− zespół cieśni nadgarstka

− przewlekłe zapalenie ścięgna

− ostre uogólnione reakcje alergiczne

Płeć manekina

Od kilku lat, wybierając samochód, odruchowo sięgamy po wyniki testów bezpieczeństwa dla danej marki. Są one powszechne, aktualizowane na bieżąco i ogólnodostępne. Może więc zdziwić fakt, że dopiero w 2003 r. National Highway Traffic Safety Administration (NHTSA) − agencja rządu amerykańskiego oraz część Departamentu Transportu − zaczęła używać manekinów do testów zderzeniowych podczas symulacji wypadków w celu określenia bezpieczeństwa pojazdów.

Od lat wzrasta liczba kobiet za kierownicą. Dzisiaj w Polsce mamy już ponad 8 mln pań prowadzących samochód. Kobiety statystycznie powodują mniej wypadków drogowych, jednak zarówno z pozycji kierowcy, jak i pasażera są dużo bardziej narażone na ich skutki. chociażby dlatego testy zderzeniowe, żeby były wiarygodne i dawały pełen obraz sytuacji, powinny uwzględniać obie płcie kierowcy i pasażera. Czy tak jest?

Testy Euro NHTSA – dane tylko dla panów?

W grudniu 2018 roku Astrid Linder, szwedzka badaczka z ponad 20-letnim doświadczeniem w badaniach dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym, wysunęła śmiałą tezę, że samochody są dużo bardziej niebezpieczne dla kobiet kierowców niż dla mężczyzn. Swoją teorię oparła na fakcie, iż manekiny stosowane do testów zderzeniowych wciąż reprezentują przeciętnego mężczyznę. Linder wraz ze swoim zespołem opracowała prototyp pod nazwą EvaRID – pierwszego i jak dotąd jedynego na świecie wirtualnego manekina płci żeńskiej, który ma się przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa kobiet w ruchu drogowym.

W testach bezpieczeństwa NHTSA w dwóch z trzech przypadków zderzenia (czołowe i czołowe zakładkowe) za kierownicą siedzi męski manekin, nie ma więc danych dotyczących sytuacji, gdy kierowcą byłaby kobieta. Żeński manekin pojawia się za kółkiem jedynie w przypadku zderzenia bocznego. I choć od 16 lat firmy dążą do zrównoważenia społecznego crasch-testów, męskie manekiny nadal stanowią większość, dlatego istnieje znacznie mniej danych na temat konsekwencji wypadków drogowych dla zdrowia i życia kobiet. Jeśli badania ignorują, pomijają kobiety, jednocześnie traktując priorytetowo mężczyzn, nie można mówić o ich wiarygodności dla ogółu społeczeństwa.

Rodzi się pytanie: czy skoro połowę populacji stanowią kobiety, żeńskie manekiny nie powinny stanowić połowy wszystkich fantomów biorących udział w testach zderzeniowych? Wszak kobieta ma takie samo prawo wiedzieć, czy jest bezpieczna, kierując autem danej marki, jak mężczyzna.

Jak to jest z tym równouprawnieniem?

Jak wynika z raportu Banku Światowego, tylko w 6 krajach świata – ze 187 badanych – można mówić o pełnym równouprawnieniu kobiet i mężczyzn. Są to: Belgia, Dania, Szwecja, Francja, Łotwa i Luksemburg.

Jeszcze dziesięć lat temu norm sklasyfikowanych w 35 kategoriach nie spełniało żadne państwo na świecie. Kobiety, zgodnie z owym raportem, mogą korzystać średnio z ¾ praw przysługujących mężczyznom. Dane te z jednej strony są zatrważające, z drugiej jednak pewna dynamika zmian przynosi nadzieję na poprawę sytuacji, a na pewno pokazuje, że tematowi równouprawnienia poświęca się coraz więcej uwagi.