Mniej niż zero – czy słusznie? Jak jest z tą jazdą na rezerwie?

Nadchodzi taki moment, że tradycyjny zegar, a w nowych autach komputer, pokazują nam brak paliwa. Jednak wtedy kierowcy wykorzystują sytuację, że na świecącej się rezerwie lub przy komunikacie „zasięg 0” nadal można przejechać pewien odcinek. Wiele modeli samochodów potrafi jeszcze sporo z siebie dać – przejadą średnio 50 – 60 km. Brak paliwa w baku u części z nas to kwestia przypadku. Zabrakło czasu, by zatankować albo jedziemy w trasę, na której nie ma stacji. Tymczasem niektórzy kierowcy po prostu lubią, kiedy ich auto „pije” do dna. Niestety wygoda rzadkiego tankowania nie idzie w parze z innymi zaletami. A to dlatego, że jazda na głębokiej rezerwie, zwłaszcza zimą, jest bardzo ryzykowna dla naszego auta.

Jazda na rezerwie. Co może pójść źle?

Idealnym rozwiązaniem dla każdego posiadacza auta, któremu zależy na dobrej formie pojazdu, jest dbanie, by w baku było nie mniej niż jedna czwarta paliwa. Przede wszystkim zima okazuje się pod tym względem wymagająca. Jeśli nie przestrzegamy tej prostej zasady, auto nie tylko może się po prostu zatrzymać w trasie. Przy notorycznej jeździe na rezerwie możemy zepsuć silnik lub poszczególne elementy samochodu. Dlatego absolutnie nie warto narażać swojego auta na problemy. Oto najważniejsze powody.

Jakie części wymienić po zakupie używanego samochodu?

Jazda na rezerwie. Po pierwsze – pompa paliwowa

Pompa paliwowa w samochodach jest smarowana i chłodzona paliwem. Czyli do jej sprawnej pracy potrzebny jest odpowiedni poziom paliwa. Jeśli ten warunek nie zostanie spełniony, mogą się pojawić problemy. Przede wszystkim na łukach lub podczas hamowania pompa niepotrzebnie zasysa powietrze i na moment traci smarowanie. Nie znaczy to, że od razu samochód odmówi współpracy, ale z czasem może dojść do zatarcia pompy, czyli awarii silnika. Najbardziej narażeni są na takie nieprzyjemności właściciele aut na gaz, którzy tankują tylko tyle benzyny, by zapalić samochód. A problemy ze smarowaniem pompy są znacznie groźniejsze zimą, bo zimnego silnika nie da się zapalić na gazie.

Jazda na rezerwie. Po drugie – woda w zbiorniku paliwa

Jeśli w baku nie ma paliwa, to wcale nie oznacza, że jest on pusty. Znajduje się w nim przecież powietrze. Ale nie dość, że na nim nie pojedziemy, to jeszcze może ono szkodzić, bo zawiera parę wodną. Przy zmianach temperatury para wodna potrafi się skroplić na ściankach pustego baku i nagle pojawia się w paliwie woda. W zimie stanowi to poważny problem, ponieważ woda zamarznie. Nawet odrobina lodu jest bardzo niebezpieczna, bo blokuje układ paliwowy. Poza tym woda w metalowym zbiorniku sprawia, że bezlitośnie dobiera się do niego rdza. A to prowadzi do kolejnej katastrofy. Drobinki rdzy w układzie paliwa potrafią zablokować filtr paliwa, wtryskiwacze lub dysze gaźnika – w zależności od modelu.

Jazda na rezerwie. Po trzecie – wzrost temperatury

Samochody często jeżdżące na rezerwie są narażone na jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Istnieje bowiem taka zależność, że im mniej paliwa w baku, tym bardziej się ono nagrzewa w procesie spalania. Część podgrzanego temperaturą silnika i pompy paliwa wraca z powrotem do baku i im mniej mamy zatankowane, tym szybciej reszta się nagrzewa. Wtedy mogą pojawić się problemy z pracą silnika. Niekiedy trudno nawet zdiagnozować, o co chodzi, bo najprostsze wytłumaczenie nie przychodzi do głowy.

Jazda na rezerwie. Oporne diesle

Zwłaszcza diesle są bardzo wrażliwe na jazdę na oparach. Nowoczesne modele na ewentualność pracy przy prawie pustym baku mają specjalny sterownik, który reaguje na podgrzanie oleju i zmienia parametry wtrysku. Jeśli jednak zapowietrzymy układ wtryskowy w starszym modelu, bardzo trudno odpalić diesla po takiej awarii. Nie uda się tego zrobić bez narzędzi i pomocy specjalisty. Ostatnio pojawiają się już takie modele, w których elektronika zmusza kierowcę do uzupełnienia paliwa, by chronić układ wtryskowy przed awarią. Jednak nie każdego z nas pilnuje samochodowy komputer. Dlatego sami powinniśmy zadbać o optymalne dla naszego auta uzupełnianie paliwa.