Własny samochód – co tu dużo mówić – bardzo ułatwia życie. Kiedy potrzebujesz np. odebrać znajomych z dworca czy lotniska, przywieźć do domu zakupy czy – tak po prostu – wybrać się na wycieczkę za miasto, po prostu wsiadasz, uruchamiasz silnik i jedziesz. Samochód to jednak także koszty paliwa, przeglądów czy napraw. W dużym mieście – takim jak Warszawa – możesz bez większych problemów przemieszczać się komunikacją miejską lub wypożyczyć rower. Czy zatem warto mieć samochód w mieście? Sprawdziliśmy to.

Czy warto mieć samochód w mieście: Dwoje bohaterów

To, czy mieszkając w dużym mieście warto mieć samochód pokażemy na przykładzie dwojga bohaterów: Marka i Ani.

Marek na co dzień jeździ 10-letnim Nissanem Tiida, napędzanym 110-konnym silnikiem benzynowym. Miesięcznie przejeżdża ok. 700 – 800 km. Od czasu do czasu korzysta też z komunikacji miejskiej i – sporadycznie – z taksówek.

Ania z kolei przemieszcza się po mieście komunikacją miejską. W razie potrzeby (np. jeśli musi przewieźć cięższy przedmiot) korzysta z samochodów na minuty. Poza tym – dopóki pogoda na to pozwala –korzysta z roweru miejskiego, a od czasu do czasu jeździ taksówkami lub Uberem.

Samochód czy rower i komunikacja miejska?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie porównamy koszty, jakie nasi bohaterowie ponoszą by móc przemieszczać się po mieście. Pod uwagę – u Marka – weźmiemy pod uwagę przede wszystkim koszty paliwa, przeglądów, ubezpieczenia, wymiany opon. W przypadku Ani porównamy cenę biletów komunikacji miejskiej, wypożyczenia roweru miejskiego czy przejazdów taksówkami.

Ile kosztuje samochód w mieście?

Ubezpieczenie – Marek za tegoroczne ubezpieczenie zapłacił 1 386,18 zł. Trzeba dodać, że Marek korzysta już z maksymalnych dostępnych zniżek za OC i AC.

Przeglądy i naprawy – dotychczas samochód, którym jeździ Marek praktycznie nie wymagał napraw. Wizyty w serwisie sprowadzały się do wykonania corocznego przeglądu z wymianą oleju i filtrów oraz zużywających się elementów (np. wycieraczek szyb). Samochód przechodził też co roku – z wynikiem pozytywnym – przegląd na stacji diagnostycznej. W tym roku jednak Marek musiał wymienić dowód rejestracyjny (w poprzednim nie było już miejsca na nowe pieczątki). Jego samochód zaczęły też trapić usterki – układu wydechowego, klimatyzacji i hamulców. Wszystko to spowodowało, że wydatki związane z użytkowaniem samochodu w tym roku były wyższe niż wcześniej.

Wymiana opon – wymiana opon wiosną i jesienią kosztuje Marka 100 zł (w tym roku zapłacił za nią 50 zł). Szczęśliwie nie musi płacić za przechowywanie opon (ok. 100 zł rocznie). Przechowuje je w garażu swojego znajomego. W tym roku Marek kupił nowy komplet opon – zdecydował się jednak na opony wielosezonowe.

Paliwo – samochód Marka pali w mieście w granicach 8 l/100 km. Marek zostawia miesięcznie na stacji paliw (przy dwóch tankowaniach) w miesiącu ok. 500 zł.

Do podanych powyżej kosztów trzeba doliczyć jeszcze myjnię (Marek korzysta z myjni samoobsługowych i za pojedyncze mycie płaci 10 zł), opłaty za parkowanie (sporadycznie) czy za np. płyn do spryskiwaczy.

Inne koszty

Marek – jak napisaliśmy powyżej – korzysta też od czasu do czasu – z komunikacji miejskiej. Nie kasuje jednak biletów jednorazowych, tylko kupuje bilety miesięczne (jego cena to 98 zł miesięcznie – Marek płaci podatki w Warszawie i dlatego płaci za bilet mniej o 12 zł). W tym roku za bilety Marek zapłacił 1 078 zł. Taksówki kosztowały Marka 150 zł.

Marek – podsumowanie kosztów

Ubezpieczenie OC/AC

1 386,18 zł

Przegląd w serwisie

1 023,75 zł

Kontrola techniczna

100,00 zł

Wymiana dowodu rejestracyjnego

73,50 zł

Naprawa wydechu

669,60 zł

Naprawa klimatyzacji

1 092,75 zł

Naprawa hamulców

735,63 zł

Wymiana opon na wiosnę

50,00 zł

Kupno opon całorocznych

798,00 zł

Paliwo

5 000,00 zł

Bilet miesięczny

1 078,00 zł

Taksówki

150,00 zł

RAZEM

12 157,41 zł

 

A może bez samochodu?

Komunikacja miejska – Ania, w przeciwieństwie do Marka, na co dzień jeździ po Warszawie komunikacją miejską. Za bilet kwartalny płaci 250 zł (podobnie jak Marek płaci podatki w Warszawie i dlatego bilet kosztuje ją o 30 zł mniej).

Rower miejski – w tym roku mieliśmy wyjątkowo ciepłą wiosnę i lato. Korzystna aura utrzymywała się też do początku listopada. Ania korzystała z tego i często jeździła do pracy i z pracy rowerem miejskim. Rejestrując się w systemie zapłaciła opłatę inicjalną w wysokości 10 zł. Dojazd z pracy do domu zajmuje jej mniej więcej 25-30 minut. Od maja do września Ania 9 razy wyjeżdżała na dłuższe wycieczki – trwające od 3 do 6 godzin.

Samochód na minuty – Ania ma prawo jazdy i sporadycznie (zwłaszcza kiedy musi przewieźć coś cięższego) korzysta z samochodów na minuty. Ania korzysta z jednej z działających w Warszawie wypożyczalni, oferującej samochody z napędem hybrydowym. Aniu wypożycza samochód zwykle 4-5 razy w miesiącu –  średnio wydając na jeden przejazd około 15 zł. Taka kwota pozwala na przejechanie około 8 km w czasie około 20 minut.  – Kiedy mam do przewiezienia większe zakupy, albo dojazd komunikacją w jakieś miejsce jest szczególnie niewygodny, a pogoda kiepska, korzystam z aut na minuty- mówi Ania. Wychodzi taniej niż taksówką, a niejednokrotnie jest to rozwiązanie bardziej komfortowe.

Taksówki i Uber – z tych sposobów przemieszczania się po mieście Ania korzysta bardzo rzadko (np. wracając nocą ze spotkania ze znajomymi). W tym roku za taksówki i Ubera zapłaciła 200 zł.

Ania – podsumowanie kosztów

Bilet kwartalny – koszt roczny

1 000,00 zł

Rower miejski (przejazdy do pracy i z pracy), wycieczki ze znajomymi 1)

98,00 zł

Samochód na minuty 2)

1000 zł

Taksówki i Uber

200,00 zł

RAZEM

2298 zł

1) Wypożyczenie roweru miejskiego na czas: od 21 do 60 minut – 1 zł; druga godzina – 3 zł; trzecia godzina – 5 zł; czwarta i każda następna godzina – 7 zł

2) 1 km jazdy – 0,65 zł; 1 minuta jazdy – 0,50 zł. Za postój płacimy 10 groszy za minutę. Podana w wyliczeniu kwota 1000 zł wystarczyła na przejechanie około 600 km .

 

Auto w mieście: czy na pewno dobra opcja?

Koszty, jakie poniosła Ania na przemieszczanie się po mieście są o ponad dziesięć tysięcy niższe od kwoty, którą kosztowała Marka jazda samochodem. Oczywiście, gdybyśmy nie wzięli pod uwagę tego, ile Marek zapłacił za naprawy swojego auta, różnica byłaby mniejsza. Podobnie byłoby gdybyśmy założyli, że Marek jeździ samochodem hybrydowym. W takim przypadku na pewno płaciłby mniej za paliwo. Chcieliśmy jednak pokazać jak najbliższy rzeczywistości model „miejskiego kierowcy”, który jeździ autem nie pierwszej młodości i, w związku z tym, musi niestety liczyć się z ewentualnymi kosztami napraw.

Ania z kolei przedstawia sobą „nowocześniejszy model” mieszkańca dużego miasta. Model bliższy np. mieszkańcom wielkich miast w Europie Zachodniej czy USA (np. permanentnie zakorkowanego Nowego Jorku), którzy wolą używać komunikacji miejskiej czy taksówek.

Czy warto mieć samochód w mieście? Patrząc na to, ile aut przejeżdża codziennie ulicami Warszawy trzeba odpowiedzieć na to pytanie twierdząco. Jeździmy samochodami po mieście, stoimy w korkach i – być może – czasami zazdrośnie patrzymy na pasażerów autobusu mijającego nas bus pasem, ale uważamy, że dokonaliśmy optymalnego wyboru. Jeśli jednak podliczylibyśmy koszty użytkowania auta mogłoby się okazać, że samochód w mieście wcale nie jest tak dobrą opcją.

Kiedy auto jest obowiązkową opcją?

Trzeba jednak zauważyć, że posiadanie auta to nie tylko koszty, ale także wygoda. Agnieszka, która ma trójkę dzieci w wieku szkolnym, nie wyobraża sobie codziennej logistyki bez auta, nawet jeśli kosztuje to znacznie więcej niż przemieszczanie się komunikacją miejską.

– Na paliwo wydaję nawet 800 zł miesięcznie, czyli blisko 10 tys. rocznie, płacę także 600 zł raty kredytu na auto –  mówi Agnieszka. Roczne koszty użytkowania samochodu to w moim wypadku około 20 tys. rocznie  – ale bez auta nie byłabym w stanie codziennie funkcjonować. Odwożę dzieci do szkoły na 8 rano – potem sama jadę do pracy. Chociaż do szkoły nie mamy daleko  ( 2 km), to codzienny spacer z małymi dziećmi zabierałby minimum 30 minut, a to oznacza, że z domu musielibyśmy wychodzić chwilę po 7 rano. Dojazd do pracy komunikacją miejską w moim wypadku to 40 minut w autobusie, który według rozkładu jeździ co 20 minut. Dojazd autem zajmuje mi maksymalnie 15 – 20 minut. Jeśli ten czas pomnożyć razy dwa – bo popołudniu wracam do szkoły po dzieci, to oszczędzam w ten sposób minimum godzinę dziennie. Dwa razy w tygodniu odwożę też dzieci na zajęcia dodatkowe –  na tańce i basen. Robię wtedy około 20 km więcej w ciągu jednego dnia. Dojazd komunikacją nie wchodziłby w grę, chociażby ze względu na czas potrzebny na przeprowadzenie takiej operacji. Auta używam także aby zrobić zakupy, czy wyjechać w weekend do rodziców, którzy mieszkają 100 km od nas. W rodzinie z małymi dziećmi trudno wyobrazić sobie życie bez samochodu, a koszty trzeba po prostu wkalkulować w codzienne życie. 

Dla kogo samochód, dla kogo komunikacja miejsca i nowoczesne formy przemieszczania się ( car sharing, taksówki)

Podsumowując: funkcjonowanie bez auta w dużym mieście jest możliwe, ale szczególnie wtedy, kiedy nie mamy dzieci, nie przemieszczamy się na duże odległości. Wiele zależy także od skomunikowania dzielnicy, w której mieszkamy, miejsca pracy itp. Przy odrobinie wysiłku można przemieszczać się komunikacją miejską i łączyć ją z korzystaniem z taksówek, car sharingu. Są to opcje szczególnie chętnie wybierane przez osoby młode, dynamiczne i poszukujące przede wszystkim rozwiązań elastycznych.

Posiadanie auta  wydaje się być opcją szczególnie korzystną dla rodzin, które gotowe są zapłacić za wygodę posiadania własnego samochodu. W ich wypadku nawet okazjonalne korzystanie z car sharingu, taksówek , wspierane komunikacją miejską, może nie wystarczyć, albo być nieopłacalne.

 

Jakie jest Twoje zdanie? W jakiej sytuacji byłbyś gotowy zrezygnować z posiadania własnego auta?