Kiedyś było całkowicie inaczej, ale technologia wciąż idzie do przodu i czasem naprawdę zaskakuje. Okazuje się, że nasz samochód wie całkiem sporo o naszych zachowaniach za kółkiem, a sporą zasługę za ten stan rzeczy przypisać możemy tak zwanej czarnej skrzynce. Choć czarna skrzynka zazwyczaj kojarzy nam się z lotnictwem, odgrywa ona niemałą rolę także w samochodzie. Zapewne nie każdy z nas wie, że prawdopodobnie ma ją także w swoim własnym aucie. Zadaniem samochodowej czarnej skrzynki jest rejestracja określonych paramentów pojazdu. W jakim celu? Te mogą okazać się niezastąpione w momencie dochodzenia przyczyn ewentualnego wypadku.

Jakie dane można odczytać z współczesnego samochodu?

Współcześnie produkowane samochody zapisują ich całkiem sporo. Na początku trzeba wspomnieć przede wszystkim o systemie „pre-crash data”. Czym on jest? Umożliwia on zapisanie ostatnich 5 sekund przed kolizją. Co ważne – dane te są aktualizowane co pół sekundy i możemy z nich całkiem dużo wywnioskować. W samochodowym komputerze zapisywane są między innymi prędkość, położenie pedału gazu i hamulca, czy biegu, na którym było auto.  Niekiedy odnotowany zostanie także kąt skrętu kierownicy, stan zapięcia pasów czy aktywność ABS i ESP. Jest to jednak zaledwie część danych, jakie może w pamięci zapisać nasz samochód. Oprócz powyższych danych przedwypadkowych, możliwe jest także odczytanie danych powypadkowych, czyli tych z momentu zderzenia. Te informacje z kolei pokazują, jakie zabezpieczenia zostały uruchomione w momencie kolizji. To jednak nie wszystko – najbardziej znacząca wydaje się tak zwana „delta V”, oznaczająca zmianę prędkości w czasie. A konkretniej? Dzięki niej możemy zbadać czy przed kolizją kierowca podejmował próbę hamowania, czy może uderzył w przeszkodę bez podjęcia jakiegokolwiek działania.

Samochodowa czarna skrzynka: czemu ma służyć?

Czarna skrzynka zaczęła być masowo montowana w samochodach mniej więcej od 2015 roku. Aktualnie, niemalże każde nowe auto oferowane na motoryzacyjnych rynkach Europy ma już wbudowaną czarną skrzynkę. Nawet jeśli nie jest ona na wyposażeniu naszego samochodu, warto zastanowić się nad jej montażem. W jakim celu? Może ona odegrać znaczącą rolę chociażby w przypadku starania się o odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej. Czarna skrzynka pomoże rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące przebiegu zdarzenia oraz pozwoli ustalić, który z uczestników kolizji jest za nią odpowiedzialny. Może więc przynieść ona sporo pożytku…

Jakie dane rejestruje czarna skrzynka?

Skrzynka montowana jest zazwyczaj pod maską samochodu, więc w żaden sposób nie zaburzy ona estetyki naszego auta. Ma ona formę małego urządzenia GPS, które zapisuje dane zawsze wtedy, gdy samochód jest uruchomiony. Działa na zasadzie nadpisywania wcześniejszych informacji, informacjami nowymi. Tak dzieje się aż do momentu ewentualnego wypadku. Co jednak najistotniejsze, samochodowa czarna skrzynka, nazywana potocznie systemem EDR, utrwala dane z kilku sekund sprzed wypadku, momentu wypadku, a także chwili po zdarzeniu. Efektem tego może być nagranie, które pozwoli uzyskać pełny obraz tego, co wydarzyło się na drodze. Istnieje jednak pewne ryzyko – czarna skrzynka nie spełni swojej roli w momencie, gdy podczas zdarzenia dojdzie na przykład do awarii instalacji elektrycznej, bowiem urządzenie, aby zapisywało dane musi być podłączone do zasilania.

Brak czarnej skrzynki – brak danych?

Czarne skrzynki nie są jednak obowiązkowe. Nie są także niezbędne do tego, aby dowiedzieć się jakich zachowań za kierownicą dopuścił się kierowca. Prawdą jest, że nadal nie wszyscy producenci decydują się na tego typu urządzenia pod maskami ich pojazdów, ale namiastka czarnych skrzynek znajduje się już w większości aut. O czym mowa? Mowa oczywiście o komputerach pokładowych czy zamontowanych w aucie sterownikach. To co, zaskoczyć może większość z nas – samochody zaczęły zapisywać tak zwane dane przedwypadkowe od czasu, kiedy pojawiły się elektroniczne sterowniki poduszek powietrznych. Ich pojawienie się możemy spokojnie datować na połowę lat 90. I to właśnie od tego momentu, mamy spore szanse na odkrycie tego, co działo się z autem bezpośrednio przed momentem kolizji. Metodę odczytywania danych z tych sterowników już od lat z powodzeniem wykorzystują między innymi rzeczoznawcy ubezpieczeniowi w Stanach Zjednoczonych czy chociażby Niemczech. Czemu ona służy? Podobnie jak czarna skrzynka, pozwala ona zweryfikować, czy do zderzenia rzeczywiście doszło w takich okolicznościach, o jakich mówią jej uczestnicy. Na gruncie polskim metoda ta jest jednak wykorzystywana w zupełnie innym celu. Jakim? Pozwala zweryfikować stan auta wystawionego na sprzedaż.

Historyczne początki czarnej skrzynki

Początki czarnych skrzynek na rynku światowym sięgają już 1994 roku. Wówczas były one montowane w autach amerykańskich marek, takich jak Cadillac, Buick, Pontiac oraz Chevrolet. Już wtedy, przynosiły one niemałe ułatwienie firmom ubezpieczeniowym, które za ich pomocą mogły rozpoznać przyczynę wypadku i wskazać winnego. Od 2014 roku każde nowe auto sprzedawane w Ameryce musi posiadać rejestrator danych, czyli tak zwaną czarną skrzynką. Na gruncie polskim czarne skrzynki nie odbijają się jeszcze szerokim echem. Ich możliwości nie są także wykorzystywane przez towarzystwa ubezpieczeniowe, ale kwestią czasu jest, kiedy tak się stanie…