Są rzeczy na niebie i ziemi, o których się filozofom nie śniło. Są takie fakty, w które ciężko uwierzyć. Są prawdziwe historie, których słuchasz jak najlepszych bajek. I są nawet takie bajki, które bajkami nie są. Przygotowaliśmy dla Was 10 ciekawostek ze świata motoryzacji, o których prawdopodobnie nie macie pojęcia!

Ustawa o czerwonej fladze

„Człowiek z czerwoną chorągiewką” to tytuł książki dla dzieci opowiadającej o początkach motoryzacji. Bohaterem historii jest mały chłopiec, którego ojciec pracuje właśnie na stanowisku człowieka z chorągiewką. Czerwoną. A czym się zajmuje ów tata? Biegnie przed jadącym pojazdem, aby ostrzegać przechodniów. Ale uwaga – ta bajka, to nie bajka. To historia z życia wzięta. Ustawa o czerwonej fladze to potoczna nazwa zarządzenia Locomotives on Highways Act z 1865 roku. Ustawa wprowadziła w Wielkiej Brytanii zakaz poruszania się omnibusów parowych bez osoby biegnącej około 55 metrów przed pojazdem. Jaka była rola owego obywatela? Miał on ostrzegać innych użytkowników dróg przed zbliżającym się omnibusem. Na znak niebezpieczeństwa musiał on trzymać w ręku czerwoną flagę, a nocą – latarnię. Jednocześnie zarządzenie ograniczało dopuszczalną prędkość do 2 mil na godzinę, czyli około 3 km/h i w mieście i 4 mil (czyli 6 km/h) poza miastem. Dla porównania – maksymalna prędkość, jaką mogły osiągnąć omnibusy wynosiła 25 km/h.

Pierwszy na świecie wyścig samochodowy

Mówiąc o historii motoryzacji, nie sposób nie wspomnieć o pierwszej rywalizacji w tej branży, a mianowicie pierwszym na świecie wyścigu samochodowym. Ten odbył się 22 lipca 1894 roku na trasie Paryż-Rouen. Jego pomysłodawcą był Pierre Giffard, redaktor naczelny francuskiego dziennika „Le Petit Journal”. Do wyścigu zostały zarejestrowane 102 pojazdy, z czego po wstępnych eliminacjach do rajdu stanęło 21 aut napędzanych silnikami parowymi, elektrycznymi i spalinowymi. Trasa wyścigu liczyła sobie 126 km, a zawodnicy ruszali w 30-sekundowych odstępach. Co najciekawsze – wygranym wcale nie został zawodnik, który pierwszy przejechał linię mety. Ostateczny wynik uzależniony był też od komfortu i bezpieczeństwa jazdy.

Porzucone samochody w Dubaju

Zjednoczone Emiraty Arabskie uważane są za jeden z najbogatszych krajów świata. Pieniądze, dobrobyt i bogaci szejkowie w luksusowych autach – ot, taki standardowy obrazek. Co się dzieje, kiedy ludzie mają jednak za dużo pieniędzy? Na przykład inwestują we wspomniane wyżej auta z najwyższej półki. A co w sytuacji, kiedy z czasem status społeczny nieco się obniży i owy właściciel cacka na czterech kółkach wpada w długi? Ponieważ prawo w tym kraju jest wyjątkowo surowe – idzie do więzienia. Na długo. Mieszkańcy Emiratów opracowali jednak do perfekcji sposób na uniknięcie odsiadki. Jaki? Ucieczka – tak po prostu. Ale nie, nie samochodem. Wcześniej luksusowej limuzyny muszą się pozbyć. W jaki sposób? Porzucają ją na parkingu albo zostawiają samopas na środku ulicy. Często z kluczykami w stacyjce.

Pickup z miejscem na trzodę chlewną

„Czy zbudowalibyście samochód, którym mogłabym w niedzielę pojechać do kościoła i nie zmoknąć, a w poniedziałek zabrać z mężem świnie na targ?” – list o takiej treści w 1933 roku przyszedł do firmy Ford Australia. Realizacją prośby żony pewnego farmera zajął się Lew Bandt, który na wydłużonym podwoziu założył przód i kabinę opływowego Forda coupe – tak na niedzielę… a za nią zamontował skrzynię ładunkową – dla świni, na poniedziałek. W ten oto sposób powstał pierwszy typowy australijski pickup. Co ciekawe, kiedy ruszyła jego seryjna produkcja, niemal równocześnie pojawił się podobny model Holdena. Pozostając w temacie trzody…

„Pink Pig”, czyli „Różowa Świnka”

Nie ma na swoim koncie wyjątkowych dokonań sportowych, a jednak zna go cały świat. Porsche 917/20. Nie? Nic nam to nie mówi? To może inaczej… „Pink Pig” – coś się rozjaśniło? „Różowa Świnka” nigdy niczego nie wygrała. Startowała 3 razy, a czasem nawet nie dojechała do mety. Mimo wszystko, jest jednym z najbardziej znanych aut wyścigowych lat 70. ubiegłego wieku. Co w nim takiego niezwykłego? Nadwozie auta zostało pomalowano na różowo i podzielone jak tusza wieprzowa. Za dzieło odpowiedzialny jest projektant Anatole Lapine. Wszystko dokładnie opisał. Jest ryjek, łopatka, a nad przednimi kołami szyja. Nad szybą widnieje móżdżek. Zaznaczone podgardle, a powyżej schab. Po obu stronach bolidu wyraźnie opisana szynka, a za nią golonka. Jest też ogonek. Świński.

Rolls-Royce był śmieciarką

Dawno, dawno temu. Za górami, za lasami… A konkretniej blisko 100 lat temu w Londynie… miała miejsce sytuacja, która naznaczyła poniekąd markę uważaną dziś za kwintesencję luksusu. Do salonu sprzedaży Rolls Royce przyszedł indyjski książę, Maharaja Jai Singh. Prawdopodobnie jednak wygląd księcia nie odzwierciedlał jego stanu majątkowego i został on niemiło potraktowany. Postanowił się zemścić. Kupił więc 10 samochodów i wszystkie je wysłał do Indii. W jakim celu? By zbierały śmieci.

Auto z największym przebiegiem na świecie

Volvo P1800 to  jeden z najbardziej kultowych modeli szwedzkiego producenta. Auto kojarzone jest przede wszystkim z dwóch rzeczy – filmu „Święty”, w którym karierę zrobiło w 1962 roku i… wpisu do Księgi rekordów Guinnessa w 2014 roku.  W niej zaistniało jako samochód z największym przebiegiem na świecie. Auto należało do Irvina Gordona, który przejechał nim 3 039 122 mil, czyli 4 890 992 km. Wynik ten został uznany na oficjalny rekord świata w odległości przejechanej jednym samochodem przez tego samego kierowcę. Właściciel Volvo zmarł w 2018 roku. Wówczas, po 52 latach użytkowania pojazdu, na jego liczniku widniała wartość 3,2 mln mil, czyli 5,15 mln km.

Największa i najcięższa ciężarówka

Pieszczotliwie nazywana „Maleństwem” bez ładunku waży 203 tony. Na pakę bierze 365 ton, a w rubryce DMC w dowodzie rejestracyjnym widnieje liczba 592. Waga samego silnika to jedynie ponad 10 ton. Przy tym wszystkim wrażenie robi jej długość… Przy swoich rozmiarach, mierzy zaledwie 14,5 metra. Wysokość za to sięga ponad 7 metrów. Mowa o ciężarówce Liebherr T282B. I to właśnie ten okaz uznawany jest za prawdopodobnie za największą ciężarówkę.

Najdroższe ubezpieczenie OC w Europie

Narzekamy na ceny OC. Biadolimy, że obowiązkowe ubezpieczenie komunikacyjne jest drogie. Owszem, do najtańszych nie należy, ale czy oby na pewno pod względem cen OC, Polska jest w tak fatalnym położeniu? Zdecydowanie nie. Średnia cena OC w Polsce już od dłuższego czasu oscyluje w granicach 1000 złotych. Tymczasem w Europie jest kilka krajów, w których ubezpieczenie to będzie o wiele wiele droższe. Dla przykładu – w Wielkiej Brytanii za OC płaci się średnio około 900-1000 funtów, czyli nawet do 1200 euro.  Wielką Brytanię przebija chyba tylko Norwegia, gdzie za polisę komunikacyjną trzeba zapłacić nawet 1500 euro rocznie. W porównaniu do krajów europejskich, Polacy płacą tak naprawdę najmniej…

Najdłuższy korek świata

Każdy kierowca narzeka na korki. Według każdego zmotoryzowanego, największy korek, to ten, w którym aktualnie stoi. Więcej niż pewnie jest, że kierowca, który tak biadoli, nie stał w korku Sao Paulo – największej metropolii Brazylii i całej Ameryki Południowej. Korek, jaki jest, każdy widzi. Ale czy w tym było coś niezwykłego? A i owszem. Nie było bowiem widać jego końca. Zator liczył sobie 344 kilometry długości i został uznany za najdłuższy znany korek na świecie, czego potwierdzeniem był wpis do Księgi rekordów Guinnessa.