1. Nie wyda się, że nie mam OC

To chyba najbardziej niedorzeczne przekonanie niektórych właścicieli aut. Opłacenie OC jest obowiązkiem każdego posiadacza pojazdu. Za jego niedopełnienie grozi kara finansowa. A mimo tego niektórzy skłonni są zaryzykować, bo opłata za OC wydaje im się zbyt wysoka. No cóż – kara od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego za brak ważnego ubezpieczenia będzie znacznie wyższa. A oszustwo i tak się wyda. Przede wszystkim w każdej chwili na drodze możemy zostać skontrolowani przez policję. Nie ma wtedy opcji, żeby jak dawniej wytłumaczyć się, że zostawiliśmy dokumenty w domu, dostać 50 zł mandatu i mieć spokój. Po zmianie przepisów funkcjonariusz błyskawicznie sprawdzi w systemie CEPiK wszystkie informacje dotyczące naszego ubezpieczenia. Większość kar zresztą nakładana jest po prostu on line –  UFG zestawia bazę polis z bazą właścicieli pojazdu –  po prostu dostaniesz polecony z nakazem zapłaty.

Słono może kosztować nawet 3 dni zwłoki –  nie ryzykuj!

2. Nie stracę zniżek, jeśli nikt się nie dowie o stłuczce

To oczywiste, że każdemu z nas zależy na jak najniższych opłatach za składkę OC. Jednym z warunków, które należy spełnić, by otrzymać zniżki, jest właśnie bezszkodowa jazda. Jednak każdemu z nas może się przydarzyć jakaś drobny incydent drogowy. Niektórzy włączają wtedy myślenie życzeniowe: może nikt się nie dowie, może nie stracę zniżek. Niestety, w momencie, gdy zawieramy umowę ubezpieczenia, ubezpieczyciel dokładnie prześwietla naszą historię ubezpieczenia. Raczej nic nie da się ukryć.

3. Nie moje auto, nie stracę zniżek

Niestety. Jeśli wjedziemy w tył auta jadącego przed nami samochodem kolegi, nie możemy się cieszyć, że będzie na niego. Nie działa tu argument – nie moje auto, więc nie moja szkoda. Kiedy próbę zatuszowania winy odkryje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, nie ukryjemy się przed konsekwencjami. Składki pójdą w górę, a nastrój w dół.

4. Nie używam auta, nie płacę OC

Tak rozumują niektórzy z nas. Przecież skoro nie będę przez zimę jeździł samochodem, to po co go ubezpieczać? To oczywisty mit. Każdy zarejestrowany pojazd musi mieć opłacone OC, bez względu na to, czy robi po 500 km dziennie, czy stoi miesiąc na parkingu. Wyjątkiem od tej reguły są jedynie pojazdy zabytkowe. Zasada jest prosta: nie zapłacisz OC, zapłacisz karę.

Uważasz, że się nie wyda, bo w końcu Twoje Polo w garażu pod kocykiem, a sąsiad  to szwagier i nie doniesie? Patrz punkt pierwszy.

5. AC jest tylko dla bogatych

To oczywiście kolejny mit. Autocasco jest dobrowolnym ubezpieczeniem, dlatego wielu kierowcom wydaje się, że nie ma sensu go płacić. Przecież nikt nie ukradnie mojego auta sprzed bloku, nic mi się nie przydarzy na drodze, a gradu też nie będzie. Kolejne błędne przekonanie dotyczy faktu, że tylko bogaci kierowcy jeżdżący drogimi furami mogą sobie pozwolić na zakup AC. Tymczasem każdego kierowcę stać na odpowiednio przemyślaną polisę. Warto wydać kilkaset złotych na rok, by zyskać korzyści w razie szkody lub wypadku. Wystarczy porównać oferty rożnych ubezpieczycieli w porównywarce Mfind.pl lub u agenta i wybrać najbardziej korzystne warunki za rozsądną cenę.

Ile kosztuje AC? Bywa, że do OC wystarczy dopłacić 200-300 zł. To mniej niż 1 zł dziennie – święty spokój bezcenny.

6. W PZU mają lepsze OC, bo to państwowa firma

Od dawna Polacy mają wdrukowane w świadomość skojarzenie – ubezpieczenie równa się PZU. Jednak już od wielu lat nie mamy na rynku monopolisty, a ostrą konkurencję w branży ubezpieczeń. Zaufanie jednak pozostało w genach i często uważamy, że oferta państwowej firmy będzie lepsza niż innych. Tymczasem oczywiście wiele z istniejących dziś na polskim rynku towarzystw ubezpieczeniowych oferuje swoim klientom bardzo korzystne warunki ubezpieczenia i szeroki zakres ochrony. Do tego dochodzą też gwarancja wypłaty odszkodowania oraz wysokość składki dopasowana do konkretnej grupy właścicieli samochodów. Wystarczy tylko porównać oferty poszczególnych TU.

Pamiętajmy także, że OC ma wszędzie taki sam zakres- określa go ustawa –  Towarzystwa nie mogą go modyfikować. 

7. Kupuję auto, więc od teraz jeżdżę na OC poprzedniego właściciela

Oczywiście, ale tylko przez krótki czas. Ubezpieczenie poprzedniego właściciela jest ważne jedynie do momentu, do którego zostało przez niego wykupione. Kiedy się skończy, nie przedłuża się automatycznie, jak niektórym z nas się wydaje. Zadowolony z siebie nowy właściciel może się ocknąć z niezapłaconą polisą i karą od UFG.

Nie wierzmy we wszystko, co mówią nam inni. Zdecydowanie warto w razie wątpliwości poszukać informacji w wiarygodnych źródłach. Tylko w ten sposób unikniemy ubezpieczeniowych pułapek.