mfind.pl

Ubezpieczenia społecznościowe – powrót do korzeni?

Ubezpieczenia istniały na świecie odkąd potrafimy sięgnąć pamięcią. Wraz z rozwojem gospodarki i powstawaniem wielkich korporacji gdzieś zatraciła się idea dbania o wspólne interesy, a wielkimi firmami ubezpieczeniowymi zaczęła rządzić przede wszystkim chęć zysku. Z tęsknoty za tworzeniem społeczności opartych na równości i zaufaniu zrodziły się ubezpieczenia peer-to-peer. Tego typu platformy internetowe występują nie tylko w Europie Zachodniej, ale również w USA, Australii, Nowej Zelandii czy Hongkongu.

Obecny system, w którym trzeba zapłacić korporacji ubezpieczeniowej za przejęcie ryzyka, rodzi wiele problemów – zbyt wysokie składki, oszustwa, brak możliwości zebrania pełnych informacji o ubezpieczonym, wątpliwe moralnie działania firmy. Żeby ograniczyć negatywne zjawiska do minimum, powstają inicjatywy, które stawiają sobie za cel powrót do korzeni – do czasów, kiedy śródziemnomorscy kupcy dzielili między sobą ryzyko utraty statku na morzu. Częściowo zanurzone w tradycji socjalistycznej innowacyjne start-upy polegają na dzieleniu kosztów i ryzyka między członkami określonej grupy i aktywnie działają w mediach społecznościowych.

Im mniej szkód tym niższa składka

Ubezpieczenia społecznościowe takie jak brytyjskie Guevara (nazwa, która celowo przywołuje imię rozpoznawalnego na świecie argentyńskiego marksisty), niemieckie Friendsurance i francuskie InsPeer proponują nowy model ubezpieczeń.

Nowatorska inicjatywa pozwala grupie przyjaciół na stworzenie wspólnej puli ubezpieczeniowej. Takie podejście do ubezpieczeń ma zwiększyć poczucie kontroli, zaufania i przejrzystości zasad. Pieniądze na odszkodowania pochodzą ze wspólnie utworzonej puli, dlatego im mniej roszczeń, tym mniej ucierpią finanse grupy. Każda oszczędność jest zwracana członkowi społeczności w gotówce lub przechodzi na poczet następnej składki. Ten model zwiększa poczucie odpowiedzialności jednostki – jeśli Twoje ryzykowne zachowanie może wpłynąć na wysokość składki, którą będą musieli zapłacić twoi przyjaciele, starasz się go uniknąć za wszelką cenę.

Friendsurance, które działa już od 2010 roku, zdradza, że 80% jego bezszkodowych klientów otrzymało zwrot warty tyle co jedna trzecia płaconych przez nich składek.

Dzielenie się kosztami w obrębie społeczności ogarnia pomału różne sektory gospodarki, między innymi transport (w Polsce mamy Bla Bla Car), a do ubezpieczeń takie rozwiązania dopiero teraz docierają, co wydaje się dziwne, zważywszy że od zawsze chodziło w nich o umiejętność zarządzania ryzykiem.

Ubezpieczenia wzajemne – w poszukiwaniu wspólnoty

W Polsce istnieją dwa rodzaje działalności ubezpieczeniowej – spółki akcyjne oraz towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. Te pierwsze opierają się na dobrze znanym modelu: nastawiona na zysk korporacja sprzedaje ubezpieczenia klientom.

Towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych są mniej popularne (można tu wymienić takie firmy jak Concordia, TUW TUZ czy TUW Pocztowe). Działają inaczej niż spółki akcyjne: każdy klient TUW-u staje się automatycznie członkiem towarzystwa. Teoretycznie każdy klient może więc dbać o wspólne interesy społeczności i decydować o losach towarzystwa. Podstawowym celem ubezpieczeń wzajemnych jest nie chęć zysku, ale zaspokojenie podstawowych potrzeb związanych z ochroną ubezpieczeniową. To właśnie ubezpieczenia wzajemne są w Polsce najbliższe idei ubezpieczeń społecznościowych. Polskie TUW-y działają jednak prawie zupełnie offline, natomiast w ubezpieczeniach peer-to-peer aktywnie wykorzystywany jest internet.

Być może wraz ze rozumieniem zasady wzajemności i upowszechnieniem internetowych platform społecznościowych innowacyjne ubezpieczenia peer-to-peer pojawią się także w Polsce. Formalnie mogłyby przybrać formę towarzystw ubezpieczeń wzajemnych.

Źródło: CNBC