mfind.pl

W 2011 roku Google w Wielkiej Brytanii wykupiło porównywarkę Beat That Quote, a rok później ruszyło z usługą Google Compare. Zgromadzona przez nowonarodzony agregator baza firm ubezpieczeniowych pozwoliła z powodzeniem konkurować z brytyjską „wielką czwórką”.

Obecnie Google próbuje podbić amerykański rynek porównywarek ubezpieczeniowych usługą Google Compare Auto Insurance Services Inc., dzięki której można otrzymać zestawienie ofert kilku ubezpieczycieli i kupić polisę komunikacyjną. William R. Berkley (W.R.Berkley Corporation to jedna z największych ubezpieczeniowych firm holdingowych w USA) stanął w Teksasie pod koniec stycznia przed audytorium pełnym niezależnych agentów ubezpieczeniowych i rozpoczął swoją prelekcję od słów: “Jestem tu po to, żeby wam powiedzieć, że macie przerąbane”.  Specjaliści postrzegają bowiem porównywarkę Google jako zagrożenie dla agentów i brokerów w całym kraju. Dotychczas grali oni pierwsze skrzypce w sprzedaży ubezpieczeń w USA, ale ich pozycja najczęściej wybieranych pośredników może się nie utrzymać wobec nowego, bardziej wyrośniętego kolegi z dużym doświadczeniem na internetowym podwórku. Berkley dodaje jednak na pocieszenie, że zmiany są ekscytujące i stanowią nowe wyzwanie. Agenci i brokerzy mogą podjąć rękawicę lub pozostać w tyle.

Podczas gdy świat ubezpieczeń dyskutuje nad konsekwencjami uruchomienia Google Compare w USA, inne porównywarki zacierają ręce. Dobry wujek odświeży zainteresowanie kupnem ubezpieczenia online, a przed istniejącymi na rynku porównywarkami otworzą się nowe możliwości współpracy z największą na świecie wyszukiwarką (partnerem porównywarki Google zostało już CompareNow.com).

Jak zauważa portal Insurance Journal, porównywarka Google może osiągnąć przewagę nad innymi sprzedawcami ubezpieczeń nie tylko poprzez możliwość wykorzystania aplikacji i usług pochodzących z tej samej rodziny (np. Gmail), ale również dzięki inwestycjom w przełomowe technologie, które zmienią oblicze motoryzacji, a w konsekwencji – ubezpieczeń komunikacyjnych. Google pracuje bowiem nad autonomicznym autem, co oznacza, że żadna trasa w USA nie ukryła się przed jego czujnym okiem. Google zna każdy zakręt i każde najmniejsze zagrożenie związane z ruchem drogowym w każdym zakątku kraju, a w związku z tym potrafi przewidywać zdarzenia, które wpłyną na stawki ubezpieczeń komunikacyjnych. Nieobca jest mu również technologia śledząca wszystkie poczynania kierowcy i jego auta.

Choć Google posiada wszelkie możliwe narzędzia, żeby wywrzeć znaczący wpływ na branżę ubezpieczeń komunikacyjnych w USA, będzie musiał także zmagać się z tymi samymi wyzwaniami, z jakimi musieli poradzić sobie istniejący na rynku sprzedawcy polis online. Google wie, jak przyciągnąć użytkowników poszukujących korzystnej oferty ubezpieczenia w sieci. Tylko czy wszechwiedza wujka Google nie zniechęci do nowej usługi potencjalnych klientów…?