mfind.pl

Mogłoby się wydawać, że kłamcę zdradza brak opracowania szczegółów zmyślonej historii. Być może dlatego opowieści oszustów ubezpieczeniowych, które odbiera VFM Services są tak rozbudowane i barwne. Niestety polisobiorcy nie zdają sobie sprawy, że ich roszczenia rozpatrywane są przez doświadczonych fachowców, którzy niejedno w branży już widzieli i niejedną bajkę przeczytali. Kolorowy opis wydarzeń zamiast podstawą do wypłaty odszkodowania może okazać się gwoździem do trumny.

Właścicielka bardzo cennego Rolexa twierdziła, że jej zegarek zniknął w niewyjaśniony sposób z sypialnianej komody. Zaskakująco, z mieszkania nie zniknęło nic innego, a sprytny złodziej oprócz samego Rolexa zabrał także certyfikat autentyczności, opakowanie i paragon. Kiedy opowieść właścicielki cennej ozdoby została zakwestionowana, okazało się, że złodziej w odruchu nagłych wyrzutów sumienia odesłał łup pocztą i wszystko wróciło do normy.

Inna zachłanna posiadaczka złotego zegarka wartego 900$, rzekomo zostawiła go w kieszeni suszących się w ogrodzie spodni, żeby później odkryć, że został ukradziony przez stado przebiegłych mew, które już wcześniej nawiedzały jej posesję z niecnymi zamiarami.

Historii o niezwykłych kradzieżach nie brakuje, źródłem komizmu może być też sam zaginiony przedmiot. Prawda jest czasem zabawniejsza niż najlepszy żart, co udowodnił ubezpieczony, który zgłosił kradzież torby ze znaczącą ilością gotówki. Oprócz pieniędzy, ku zdziwieniu policji i VFM Services wśród zaginionych przedmiotów znajdował się także wielki, nadmuchiwany kostium w kształcie penisa.

Chociaż chciałoby się na koniec napisać „i wszyscy żyli długo i szczęśliwie”, oszustwa ubezpieczeniowe to nie bajka, a pozornie niepoważny temat zasługuje na poważny morał. Oportunista, któremu wydaje się, że fałszywe roszczenie ubezpieczeniowe jest małym, nieszkodliwym kłamstwem, nie zasługuje na uśmiech rozbawienia, a na miano oszusta i stosowną karę.

Źródło: http://www.postonline.co.uk/