mfind.pl

Od czasu masakry w szkole podstawowej dziewięć stanów USA wystąpiło z propozycją ustawy, która miałaby wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie OC dla posiadaczy broni palnej.

Regulacja ma służyć dwóm podstawowym celom: zmniejszyć odsetek aktów agresji z użyciem broni i zapewnić odpowiednią rekompensatę dla ofiar. Idea wydaje się szlachetna, ale specjaliści nie widzą szansy, żeby ustawa spełniła oczekiwania wnioskodawców. Przede wszystkim dlatego, że 97% wypadków śmiertelnych spowodowanych użyciem broni palnej jest wynikiem zabójstwa lub samobójstwa – aktów, które nie mogą zostać objęte ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej. To samo ma się do przypadków zaniedbania lub nieodpowiedniego przechowywania broni przez właściciela. W skrócie – większość potencjalnych zdarzeń, które miałyby podlegać odszkodowaniu, to podręcznikowe klauzule wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela. Ponadto brak historii funkcjonowania OC dla posiadaczy broni, zrodziłby problem w ustaleniu warunków, na jakich miałaby działać polisa. Współczynnik ryzyka dla właścicieli koltów, pistoletów i karabinów wynosi 3% w skali zagrożenia, na jakie wystawieni są kierowcy, dlatego ubezpieczycielom trudno byłoby wzorować się na polisie OC auta.

I ostatni, ostateczny argument – duży odsetek osób używających broni palnej to kryminaliści. Szansa, że ci, którzy nie obawiają się kary za zabójstwo, przestraszą się kary grzywny za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC, są znikome. Kogo ma chronić projektowana ustawa i ile jest w niej sensu, a ile pobożnego życzenia?

Źródło: http://www.ibamag.com/

Foto: by Francois Polito, via Wikimedia Commons