Kobiet z prawem jazdy jest coraz więcej

Według danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, na koniec 2014 roku prawo jazdy w Polsce posiadało ok. 19,5 mln osób. Zdecydowana większość z nich to mężczyźni, ale odsetek kobiet legitymujących się „prawkiem” wzrósł już do 39%. Łącznie około 8 mln Polek ma uprawnienia do prowadzenia pojazdów. To ogromny wzrost. Jeszcze w 2001 roku takim dokumentem mogło pochwalić się zaledwie 902 tys. pań w naszym kraju.

Skąd tak duże zainteresowanie prawem jazdy ze strony płci pięknej? – W naszym kraju zaczęło pojawiać się coraz więcej samochodów, zaczęły one tanieć i stały się ogólnodostępne. Rodziny zyskały możliwość posiadania często kilku pojazdów. Naturalne jest, że kobiety zaczęły stawać się coraz liczniejszymi uczestniczkami ruchu drogowego. Podobne zjawiska można było zaobserwować już kilkadziesiąt lat temu na zachodzie – tłumaczy dr Sylwia Milewska, psycholog transportu.

Ile kobiet posiadało prawo jazdy w danym roku*Przyrost
2001902 150
20021 609 254707 104
20032 233 638624 384
20043 092 421858 783
20053 870 251777 830
20064 856 635986 384
20075 144 550287 915
20085 677 857533 307
20096 209 610531 753
20106 621 767412 157
20116 915 856294 089
20127 256 021340 165
20137 220 162-35 859
20147 695 096474 934
20157 887 371192 275
* Dane CEPiK

Ale wzrost liczby Polek „za kółkiem” wynika także ze wzrostu ich niezależności. – Obecnie kobiety realizują się zawodowo i prywatnie w obszarach, które przez wiele lat były zarezerwowane dla mężczyzn, a jazda samochodem jest tego naturalną konsekwencją. Ponadto współczesna kobieta traktuje samochód jako swoje narzędzie, dzięki któremu realizuje zadania stawiane jej przez życie. Nie zapominajmy, że obecnie żyjemy we wszechobecnym pędzie. Jak więc wpisać się w te szybkie, dynamiczne czasy, nie będąc użytkownikiem samochodu? – dodaje dr Milewska.

Kobiety “za kółkiem” a liczba wypadków

Z policyjnych statystyk wynika, że w 2001 roku kobiety spowodowały 15% wypadków drogowych. Tymczasem 17 lat później odsetek ten wzrósł do niemal 23%. Pamiętajmy jednak, że przez te lata liczba kobiet posiadających uprawnienia do kierowania samochodem zwiększyła się ponad ośmiokrotnie.

Okazuje się, że kobiety stanowią prawie 40% spośród wszystkich kierujących, a jednocześnie odpowiadają za mniej niż co czwarty wypadek.

Ponadto, zaledwie 4% spowodowanych przez nie zdarzeń drogowych kończy się śmiercią osób poszkodowanych. Dla porównania, w wypadkach, których sprawcami byli mężczyźni, ginie prawie co dziesiąta ofiara.

Czy zatem kobiety prowadzą bezpiecznie? Ze statystyk policyjnych jednoznacznie wynika, że tak. Jednak statystyki są obarczone błędnym założeniem, że każdy kierowca pokonuje tyle samo kilometrów. Dlatego też Instytut Transportu Drogowego zestawił liczbę wypadków z pokonanym dystansem. Z zestawienia tego wynika, że kobiety powodują średnio jeden wypadek na 6,7 mln przejechanych kilometrów, a mężczyźni jeden na 4,7 mln kilometrów.

Co ciekawe, pomimo tak przychylnych dla kobiet statystyk wypadkowości, nie postrzegają one siebie jako dobrych kierowców. – Jak wynika z badań Fundacji VINCI Autoroutes, Polacy, jako kierowcy, nie mają o sobie najlepszego zdania. Jeśli zaś podzielimy te wyniki ze względu na płeć to okazuje się, że kobiety postrzegają siebie odrobinę gorzej niż mężczyźni. Jednak jeszcze kilka lat temu różnice pod tym względem były znacznie większe – tłumaczy dr Andrzej Markowski, psycholog transportu.

Kobiety jeżdżą bezpiecznie, ponieważ…

Zdaniem  dra Markowskiego wyniki statystyk wypadków mają swoje odzwierciedlenie w tym, że kobiety nie mają takich skłonności do ryzyka jak mężczyźni. – Panie z reguły zachowują większy margines bezpieczeństwa niż panowie na drodze i nie powodują zachowań agresywnych. Po części wynika to z samego podejścia do kierowania pojazdem. Dla mężczyzn jest to sposób na podkreślenie swojej społecznej pozycji, kolejna okazja do “dominacji” nad innymi – wyjaśnia.

Z kolei dr Milewska dodaje, że inny, bezpieczniejszy styl prowadzenia pojazdów wynika z naturalnych różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami. Częściej rywalizującymi w zachowaniach są mężczyźni i zazwyczaj wykazują na drodze więcej zachowań niebezpiecznych niż kobiety – mówi. Dla większości kobiet prowadzenie pojazdu stanowi jedynie zwykłą, codzienną czynność. Mają one inne oczekiwania względem prowadzenia samochodu i tym samym nie przejawiają skłonności do łamania przepisów drogowych.

Bez wątpienia mocną stroną kierujących pań jest niższy poziom agresji drogowej, a także większe poszanowanie dla norm i przepisów. Ale co jest ich piętą achillesową? Orientacja w terenie? A może manewry parkingowe? Nie. Dr Markowski wskazuje, że jest to przede wszystkim radzenie sobie z trudem presji czasowej. W takich sytuacjach większość kobiet zachowuje się wręcz nieprzewidywalnie. Ponadto rzadziej podejmują one decyzje np. o wyprzedzaniu wolniej poruszających się pojazdów, co z perspektywy mężczyzn bywa irytujące.

Kobiety za kierownicą – nie zawsze prowadzą zgodnie z przepisami

Wiemy już, że statystycznie większość Pań przestrzega przepisów ruchu drogowego. Ale od tej reguły zdarzają się też wyjątki. Zdaniem dr Milewskiej, sytuacje, w których to kobiety łamią przepisy ruchu drogowego zapadają nam w pamięci dlatego, że nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. – Są to swoiste odstępstwa od szeroko rozumianej normy. Dlatego tak bardzo rzucają nam się w oczy – dodaje.

Niektóre z pań świadomie jeżdżą agresywnie bez poszanowania dla wszelkich zakazów, nakazów czy ograniczeń prędkości. Odgrywają one na drodze typowo “męskie” role. Co ciekawe, w swojej drogowej agresji potrafią zaskoczyć nieprzewidywalnością niejednego mężczyznę – tłumaczy dr Markowski. Jak sobie poradzić w takiej sytuacji? – Gdy jesteśmy pasażerami w samochodzie kobiety, która gna na złamanie karku, najlepiej stosować racjonalne argumenty, np. przypomnieć o możliwości wpadnięcia w poślizg, dłuższej drodze hamowania czy wysokim mandacie, który grozi za przekroczenie prędkości. Wtedy na pewno zwolni – wyjaśnia dr Markowski.

CZYTAJ TAKŻE

Kto jeździ lepiej? Kobiety i mężczyźni za kierownicą [RAPORT]

Najtańsze OC

Zwrot składki OC

Uwagę oczywiście warto zwracać nie tylko szarżującym paniom. Tu wspomnimy tylko, że na mężczyzn podziałają mniej racjonalne argumenty. Jeśli nie znamy kierowcy, z którym jedziemy, powiedzmy mu np., że taka szybka jazda nas przeraża, i poprośmy, żeby zwolnił dla naszego lepszego samopoczucia. Gdy znamy kierowcę, nie zrzędźmy – przypomnijmy mu, że jest tak dobry, że naprawdę nie musi wyprzedzać na trzeciego!

Statystyczny samochód kobiety - mfind

Czy kobiety są nagradzane niższymi stawkami OC za bezpieczną jazdę?

Wydawałoby się to logiczne – mniej szkodowa grupa kierowców powinna płacić mniej. Ubezpieczyciele biorą przecież pod uwagę szkodowość, to jeden z ważniejszych parametrów wyliczania składek. Nie w tym wypadku!

Zgodnie z wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, od końca 2012 r. ubezpieczyciele nie uwzględniają płci przy wyliczeniach składek. W Polsce trzymają się tej zasady bardzo konsekwentnie i rzeczywiście nie ma różnic przy tych samych parametrach, jeśli chodzi o płeć.

Jednak np. w Wielkiej Brytanii już po wyroku Trybunału, media donosiły o dalszych praktykach dyskryminujących mężczyzn – bo porównanie ich z kobietami na drodze wypadało zawsze na ich niekorzyść. Okazało się, że ubezpieczyciele dawali wyższe stawki tym, którzy wpisywali zawody uznane za bardziej męskie. W sfeminizowanych profesjach stawki były wyraźnie niższe. Różnice zacierały się z wiekiem, jednak była to swoista furtka dla ubezpieczycieli, by utrwalać stereotypy związane z płcią i na ich podstawie kształtować ceny.

Ceny OC według zawodu i zajęcia - infografika

Czy podobnie jest u nas? W marcu br. sprawdziliśmy na podstawie 350 tysięcy kalkulacji, jak kształtują się stawki OC w zależności od zawodów. Rzeczywiście osoby, które wpisują zawody sfeminizowane do formularza – nauczyciel, gospodyni domowa, pracownik administracji publicznej, płacą średnio za OC najmniej. Z kolei np. informatycy płacą ok. 200 zł więcej. Czy to furtka do dyskryminacji ze względu na płeć?

Ubezpieczyciele kierują się oczywiście pewnymi stereotypami, ale też bacznie obserwują zachowania poszczególnych grup kierowców. Nie uwzględniają płci w swoich wyliczeniach. Uwzględniają cały szereg innych parametrów, w tym zawód, miejsce zamieszkania, wiek, doświadczenie jako kierowca, które pozwalają im dość precyzyjnie określić ryzyko w danych grupach. Informatycy to z reguły młodzi, dobrze zarabiający mężczyźni, którzy mają być może większą skłonność do brawury, ale głównym czynnikiem, który tu wpływa na składkę jest wiek kierowcy. Z kolei gospodynie domowe jeżdżą spokojniej, nie muszą się spieszyć, mają też już jakieś doświadczenie jako kierowcy. To głównie kobiety po 26 roku życia, ale właśnie wiek jest tu istotnym czynnikiem i charakter wykonywanej pracy, a nie płeć – tłumaczy Urszula Borowiecka, ekspertka ubezpieczeniowa z mfind.pl.

Czy gdy mężczyzna wpisze w pole zawód bardziej sfeminizowaną profesję, to zapłaci tak samo mniej jak kobiety? – Cóż, tak. Zawód tutaj będzie miał znaczenie – dodaje.

Ale i kobiety i mężczyźni zapłacą mniej, gdy żyją w związkach, mają dzieci, mieszkają w mniejszych miejscowościach, a przede wszystkim, gdy poszukają tańszej polisy OC – bo ta jest wszędzie taka sama, nie warto więc przepłacać. A Ty ile zapłacisz? Sprawdź, porównaj ceny i kup tańszą polisę.