Poszkodowany, sparaliżowany mężczyzna, został potrącony przez SUV-a, kiedy przejeżdżał na drugą stronę ulicy w drodze do sklepu z pączkami. Po wniesieniu roszczenia dowiedział się, że jeśli doszło do wypadku drogowego, a on nie posiada ubezpieczenia pojazdu, nie może mu zostać wypłacone odszkodowanie. Skuter elektryczny dla starszych i niepełnosprawnych to środek transportu, który posiada więcej niż dwa koła i jest napędzany siłą inną niż siła mięśni. To znaczy, że kwalifikuje się do tej samej kategorii co auto. Nie byłoby w tym argumencie może nic dziwnego, gdyby nie to, że został stworzony na potrzebę odmowy wypłaty świadczenia i ma działać na korzyść ubezpieczyciela. Steven Gursten – prawnik reprezentujący interesy poszkodowanych w zdarzeniach komunikacyjnych – obawia się, że taka decyzja może odbić się na 300 000 starszych i niepełnosprawnych w kraju poruszających się na skuterach i wózkach inwalidzkich. Jeśli towarzystwu uda się podtrzymać argument i dojdzie do stworzenia precedensu, można spodziewać się coraz więcej sytuacji, w których wniosek o odszkodowanie będzie odrzucony na podobnej, absurdalnej podstawie.

Wiadomo nie od dziś, że Wujek Sam i mieszkańcy Nowego Świata to czołowi drapieżcy w świecie pieniądza, ale szukanie oszczędności na tym, co sami nazywają czule „granny scooter” (skuter babci) wydaje się nawet bardziej absurdalne niż pozywanie do sądu za to, że kawa była gorąca.

Źródło: http://www.businessweek.com/