mfind.pl

MoneyTalksNews stworzyło listę dziesięciu rodzajów polis, które można kupić w USA, a które są najczęściej wyrzucaniem oszczędności w błoto. Założycielka portalu – Stacy Johnson – uzasadnia swój wybór niewielką wartością oferowanych ubezpieczeń, a także mnogością zawartych w nich wyłączeń i kruczków.

  1. Ubezpieczenie od kradzieży tożsamości – w przypadku tego rodzaju polisy istnieje mnóstwo wyłączeń odpowiedzialności. Jednym z najczęściej występujących rodzajów przywłaszczenia czyjejś tożsamości jest kradzież karty płatniczej. Jeśli nie zgłosisz jej zaginięcia w odpowiednim czasie, Twój wkład własny w odszkodowanie urośnie. Istnieje wiele sposobów zapobiegania tego typu sytuacjom lub monitorowania wydatków wędrujących na konto właściciela karty. Może warto skupić się na działaniach prewencyjnych?
  2. Ubezpieczenie kredytu na wypadek śmierci – autorka listy krytykuje tę usługę jako częsty i najczęściej niekorzystny dodatek do kredytu.
  3. Ubezpieczenie turystyczne – oczywiście tylko takie, które ubezpiecza od wszystkiego i od niczego. Polisa turystyczna musi być dostosowana do ryzyka, jakie niesie ze sobą zaplanowana wycieczka. Trzeba też uważać czy wystarczającej ochrony nie zapewnia przy okazji na przykład AC.
  4. Ubezpieczenie dentystyczne – większość podstawowych usług dentystycznych, zwłaszcza dla dzieci, objęta jest standardowym ubezpieczeniem zdrowotnym. Polisa dentystyczna ma niską wartość i nie zawsze pokrywa koszty leczenia.
  5. Ubezpieczenie na życie dla dzieci – dorośli inwestują w taką ochronę, żeby na wypadek śmierci zapewnić stabilność finansową swojej rodzinie. Ubezpieczanie na życie dzieci zamiast przezornością, wydaje się być tylko złą wróżbą.
  6. Permanentne ubezpieczenie na życie – bardzo drogie i niekoniecznie adekwatne do potrzeb polisobiorcy.
  7. AC starego auta – można się kłócić, ale Stacy Johnson uważa, że koszt poniesiony w związku z opłacaniem składek jest większy niż pieniądze uzyskane w procesie odszkodowania.
  8. Ubezpieczenie na wypadek udziału w katastrofie lotniczej – dzięki niemu wypłacana jest ryczałtowa kwota na leczenie lub na wypadek śmierci. Lepiej ubezpieczyć się po prostu na życie.
  9. Ubezpieczenie od śmiertelnej choroby – ubezpieczyciel i ubezpieczany mogą mieć bardzo różne definicje określenia „śmiertelna choroba”. Ponadto wartość polisy maleje wraz z wiekiem.
  10. Ubezpieczenie wypożyczonego samochodu – zupełnie niepotrzebne, jeśli płacisz składkę na rzecz własnego auta.

Mimo że lista wpisuje się głównie w realia Stanów Zjednoczonych, niektóre spostrzeżenia można z powodzeniem przenieść także na polskie podwórko. Grunt to nie dać się naciągnąć i znać swoje opcje. Co nie zmienia faktu, że Akademia mfind jest przekonana o konieczności inwestowania w ubezpieczenia. Warto u nas czytać, które polisy mają sens i które nie uszczuplają portfela.

Źródło: http://www.moneytalksnews.com/

Foto: by TaxCredits.net