mfind.pl

Rosjanie chcą kupować nasze towary, a przedsiębiorcy z obydwu krajów mają wieloletnie doświadczenie w kontaktach ze sobą. Skoro więc Rosjanie lubią polskie jabłka a my mamy ich za dużo, to co stoi na przeszkodzie w wolnym handlu? By nie wymieniać nazwisk, napiszę tylko: „ryzyko polityczne”.

Co zagraża polskim jabłkom w eksporcie?

Potocznie mówimy: „Polska wysyła do Rosji jabłka” – tymczasem to nie rządy obu państw umawiają się, ile jabłek zostanie wysłanych za ile rubli, ale prywatni przedsiębiorcy zawierają ze sobą umowy. Polak wysyła, Rosjanin płaci. Tę harmonię mogą zburzyć dwa rodzaje zagrożeń:

Ryzyko handlowe – kiedy Polak wyśle, a Rosjanin nie zapłaci. Oczywiście ryzyko handlowe dotyczy wszystkich umów eksportowych a „Polak” i „Rosjanin” to eksporter i importer. To ryzyko materializuje się wtedy, gdy zostanie stwierdzona niewypłacalność importera, importer odstąpi od umowy lub gdy wystąpi przewlekła zwłoka w płatności. Dla eksportera jabłek oznacza to jedno: nie ma ani owoców, ani pieniędzy.

Ryzyko niehandlowe – kiedy jakiś czynnik zewnętrzny sprawi, że wymiana nie dojdzie do skutku lub zapłata będzie niemożliwa. Ryzyka niehandlowe mogą być różne:

–        ryzyko kursowe (związane z wahaniami kursów walut)

–        ryzyko katastrofalne (np. pożar, który strawi cały majątek odbiorcy)

–        ryzyko polityczne

Ryzyko polityczne może być wywołane: wojną, terroryzmem, zamieszkami, wywłaszczeniem, nacjonalizacją, ogłoszeniem powszechnego moratorium płatniczego przez rząd państwa dłużnika, wprowadzeniem ograniczeń importowych przez władze kraju (czyli embarga), czy uniemożliwieniem transferu płatności z powodu wydarzeń politycznych.

Niedawno wprowadzone rosyjskie embargo na polskie warzywa i owoce jest więc przykładem ryzyka politycznego.

Na czym polega ubezpieczenie w eksporcie?

Generalnie ubezpieczenie kredytu eksportowego działa tak: polski eksporter jabłek ubezpiecza się na wypadek, gdyby rosyjski odbiorca mu nie zapłacił. Gdy odbiorca spóźnia się z uregulowaniem faktury, ubezpieczony eksporter zgłasza do swojego zakładu ubezpieczeń „szkodę”, a właściwie zagrożenie stratą. Ubezpieczyciel wypłaca swojemu klientowi odszkodowanie, a sam windykuje nierzetelnego importera.

Obecnie w Polsce kredyty eksportowe ubezpieczają przede wszystkim cztery firmy ubezpieczeniowe, których nazwy niewiele mówią przeciętnemu posiadaczowi OC i autocasco. Są to: KUKE, Euler Hermes, Coface i Atradius.

Ile kosztuje ubezpieczenie kredytu eksportowego?

Koszt ubezpieczenia ustalany jest za każdym razem indywidualnie. Zależy on przede wszystkim od dwóch czynników: wartości kontraktu i branży, w jakiej działa firma.

Przed zawarciem umowy ubezpieczyciel sprawdzi wiarygodność zagranicznego kontrahenta, korzystając z danych wywiadowni gospodarczych. Dzięki temu polski eksporter jabłek, który dopiero wkracza na obcy rynek nie musi sam sprawdzać wiarygodności handlowej swojego partnera.

Czy można ubezpieczyć się od ryzyka politycznego?

Wszędzie, gdzie pojawia się ryzyko, czyli sfera niepewności, prędzej czy później zapuści swoje macki branża ubezpieczeniowa. Ale czy na wojnę też? Czy jakikolwiek zakład ubezpieczeń udzieli ochrony od ryzyka politycznego? Odpowiedź brzmi: nie każdy, a ten, który udzieli, zrobi to drogo i niechętnie. Chyba, że… zostanie specjalnie w tym celu założony.

Podstawą ubezpieczeń jest szacowanie ryzyka metodami matematycznymi, a jak tu oszacować ryzyko nałożenia przez Rosję embarga akurat na polskie jabłka? W typowych sytuacjach zakłady ubezpieczeń korzystają ze statystyk – kradzieży samochodów, średniej długości życia, powodzi i podtopień itp. Dla ryzyka politycznego nie można opracować żadnych statystyk, dlatego ubezpieczyciele nie chcą obejmować go ochroną.

Gdyby nikt nie ubezpieczał ryzyka politycznego, polski eksport do takich państw jak Rosja, Ukraina czy Białoruś byłby znacznie mniejszy. Dlatego powstała Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, czyli KUKE. Jest to spółka, której akcjonariuszami są Skarb Państwa oraz Bank Gospodarstwa Krajowego. Oferuje gwarantowane przez Skarb Państwa ubezpieczenia na rynki i rodzaje ryzyka, których nie ubezpieczają firmy prywatne.

KUKE przygotowała nawet specjalną ofertę dla tych, którzy mają odwagę wysyłać towary za wschodnią granicę – to ubezpieczenie Polisa na Wschód. Obejmuje ono zarówno ryzyko handlowe, jak i niehandlowe. Polisa na Wschód pozwala zabezpieczyć sprzedaż do 59 krajów wysokiego ryzyka politycznego, w tym oczywiście do Rosji.

W 2013 roku KUKE ubezpieczała 2,2% całego polskiego eksportu. W pierwszych pięciu miesiącach 2014 roku w KUKE ubezpieczonych było 4,76% polskich towarów wysyłanych do Rosji. Zapytaliśmy panią Agnieszkę Marcinkowską, rzecznika prasowego KUKE, z czego wynika tak mały z pozoru udział firmy w ubezpieczeniu eksportu: – Znaczna część handlu międzynarodowego nie może być ubezpieczana przez instytucje takie jak KUKE. Jest ku temu kilka powodów. Po pierwsze wciąż spora część dostaw realizowana jest na przedpłaty lub za gotówkę. Po drugie, duża część wymiany międzynarodowej realizowana jest pomiędzy podmiotami zależnymi. Po trzecie, firmy rutynowo korzystają z zabezpieczeń oferowanych przez banki je obsługujące. W przypadku części transakcji brak zabezpieczania wynika z przekonania eksportera, iż ma do czynienia z silnym i wypłacalnym podmiotem.