Kalkulator OC i AC - szybki i dokładny
do 76 ofert ubezpieczenia

Porównaj i oszczędź nawet 517 zł na OC
5 minut wypełniania formularza
pełne, wiarygodne porównanie nawet 76 ofert
możliwość zakupu online każdej oferty

  • Proama
  • Link4
  • Liberty
  • PZU
  • Gothaer
  • AXA
  • Aviva
  • Benefia

OC na samochód czy na kierowcę? Czy Brytyjczycy mają lepiej? [ANALIZA]

OC na samochód czy na kierowcę?
mfind.pl

Ubezpieczenia komunikacyjne w Wielkiej Brytanii

Na Wyspach Brytyjskich kierowca ma możliwość wyboru jednego z trzech rodzajów ubezpieczeń, które różnią się zakresem:

  • Third party – niezbędne minimum wymagane prawnie, które jest odpowiednikiem polskiego OC. To ubezpieczenie chroni tylko osoby trzecie, które mogą zostać poszkodowane przez posiadacza polisy, oraz ich mienie. Tak jak w przypadku polskiego OC, ochroną ubezpieczeniową nie jest objęty samochód posiadacza oraz szkody na nim powstałe.

  • Third party fire and theft – polisa podstawowa (third party) rozszerzona dodatkowo o ubezpieczenie na wypadek pożaru i kradzieży (fire ang. – ogień, theft – kradzież), jest ubezpieczeniem bardzo podobnym do połączenia polskiego OC z minicasco.

  • Comprehensive (rzadziej fully comprehensive) – odpowiednik polskiego pakietu OC+ AC, najbardziej rozszerzone i kompleksowe. Oprócz zdarzeń, od których chronią dwa poprzednie rodzaje, ubezpieczenie typu comprehensive chroni też samochód posiadacza od wyrządzonych szkód zarówno przez niego jak i osoby trzecie.

Sam zakup ubezpieczenia jest prostszy niż w Polsce. Większość firm ubezpieczeniowych w Wielkiej Brytanii prowadzi sprzedaż ubezpieczeń komunikacyjnych w systemie direct, co oznacza że ubezpieczenie można kupić dzwoniąc na infolinię zakładu ubezpieczeń albo przez stronę internetową z pominięciem kłopotliwej papierologii. Do rzadkości należą sytuację kupna ubezpieczenia za pośrednictwem agenta lub brokera ubezpieczeniowego.

Ze względu na około dwukrotnie większy rynek potencjalnych odbiorców obowiązkowego ubezpieczenia, w Wielkiej Brytanii oferta towarzystw ubezpieczeniowych jest znacznie większa. Przy zakupie polisy niemal konieczne jest skorzystanie z porównywarek ubezpieczeniowych, gdyż samodzielne porównanie nawet 20 ofert może być bardzo kłopotliwe ze względu na ogromną liczbę firm oferujących ubezpieczenia. Dla przykładu – jedna z największych brytyjskich porównywarek, portal confused.com posiada w bazie danych oferty z – uwaga – 139 towarzystw ubezpieczeniowych! Przy tak dużej możliwości wyboru ceny polis u różnych ubezpieczycieli mogą różnić się nawet dwukrotnie! Oczywiście brak oględzin samochodu i sprzedaż ubezpieczenia na odległość wymagają od ubezpieczonego sporej dawki uczciwości. Podanie nieprawdy w formularzu polisowym może mieć poważne konsekwencje w przypadku powstania szkody, gdyż wyspiarskie prawo w kwestii obowiązkowego ubezpieczenia komunikacyjnego jest o wiele bardziej restrykcyjne niż w Polsce.

Czytaj także: Wielka Brytania, Węgry, Estonia – tam porównywarki ubezpieczeń są najpopularniejsze. Przyczyny sukcesu agregatorów

Ubezpieczenie na kierowcę, czyli brytyjski model OC

Największą różnicą między polskim OC a brytyjskim ubezpieczeniem third party jest to, że w Wielkiej Brytanii ubezpieczenie wykupywane jest nie na pojazd, ale na kierowcę. W praktyce oznacza to, że jeśli posiadacz samochodu wykupił polisę tylko na siebie, to jedyną osobą, która zgodnie z prawem może się nim poruszać, jest on sam. W przypadku gdyby tym samym samochodem chciał jeździć właściciel i np. jego syn, polisa musiałaby zostać zawarta na dwóch kierowców. Im więcej kierowców, tym oczywiście wyższa będzie składka ubezpieczeniowa. Jeśli ktoś chce wykupić OC dla większej ilości pojazdów, to już jest to traktowane jako ubezpieczenie floty – w Wielkiej Brytanii flotą mogą być już 2 samochody osoby fizycznej.

Skoro o składce mowa – brytyjskie OC w porównaniu do polskiego jest bardzo drogie i może sięgać nawet połowy wartości samochodu w skali rocznej. Co jeszcze wpływa na wysokość składki ubezpieczeniowej? Przede wszystkim wiek kierowcy – najwięcej przyjdzie zapłacić osobom młodym do 25. roku życia. Wiek jest najważniejszym czynnikiem ustalania wysokości składki właśnie ze względu na imienny charakter ubezpieczenia. Co ważne, aby młodemu kierowcy zostały naliczane zniżki, musi on być wskazany w polisie jako główny kierowca (jeśli jest ich więcej niż jeden) przez 12 miesięcy.

W dalszej kolejności składkę kształtuje to co bezpośrednio związane z pojazdem – jego rynkowa wartość, rok produkcji, model, pojemność silnika i system zabezpieczeń antywłamaniowych. W przypadku wariantów third party fire & theft oraz comprehensive duże znaczenie przypisuje się też miejscu postoju pojazdu – ubezpieczenie będzie tańsze jeśli samochód będzie garażowany. Zdarza się, że na wysokość składki wpłynie też kod pocztowy, który ubezpieczony poda w formularzu polisowym. Jeśli okaże się, że ulica, osiedle czy dzielnica, na terenie której będzie stał samochód, jest w statystykach oznaczona jako narażona na kradzieże czy akty wandalizmu, szansa na podniesienie składki ubezpieczeniowej wzrośnie.

Podobnie jak w Polsce, zakład ubezpieczeniowy przy ustalaniu składki weźmie pod uwagę posiadane przez kierowcę zniżki z tytułu bezszkodowej jazdy, zwane w Wielkiej Brytanii „No Claim Bonus”. Składkę mogą kształtować też takie czynniki jak stan cywilny, wykonywany zawód oraz zadeklarowana przez ubezpieczonego liczba mil, które prawdopodobnie przejedzie danym samochodem w ciągu roku polisowego.

Wybierając ubezpieczenie komunikacyjne w Wielkiej Brytanii koniecznie należy porównać nie tylko ceny w ramach tego samego wariantu, ale i ceny w ramach różnych opcji (np. third party, czyli OC zestawić z comprehensive, czyli pakietem OC+AC). Może się bowiem okazać, że tańsze będzie ubezpieczenie kompleksowe w postaci comprehensive niż podstawowa polisa pokrywająca tylko koszty szkód wyrządzonych osobom trzecim.

Na Wyspach jest również możliwość wykupienia ubezpieczenia, dzięki któremu pojazdem poruszać będzie się mógł każdy posiadający prawo jazdy. Polisa typu ‘any driver’ (ang. – dowolny kierowca) jest jednak dużo droższa od ubezpieczenia na konkretnego kierowcę, ponadto aby móc poruszać się pojazdem z takim ubezpieczeniem trzeba mieć ukończone 25 lat. Dlatego jest to rozwiązanie rzadko praktykowane i przeznaczone głównie dla firm transportowych i zawodowych kierowców, np. kurierów.

Walka Brytyjczyków z nieubezpieczonymi pojazdami

Brytyjskie instytucje rządowe związane z sektorem ubezpieczeń oszacowały, że w 2011 roku po drogach Zjednoczonego Królestwa poruszało się blisko 1,4 miliona pojazdów bez ważnego OC. Z roku na rok odsetek ten rośnie o około 3%, więc w roku 2013 w przybliżeniu było to już 1,5 miliona aut. Tak duża liczba nieubezpieczonych pojazdów znacznie przyczyniła się do zawyżenia europejskiej średniej wypadków drogowych i związanych z nimi zgonów. Dla porównania – po polskich drogach jeździ obecnie około 250 tysięcy pojazdów bez ważnego OC. Odsetek pojazdów bez OC do samochodów ubezpieczonych jest w Polsce dużo niższy i stanowi nieco ponad 1%.

Czytaj także: 2016 rok: wyższe kary za brak OC i droższe ubezpieczenia. Gdzie znajdziesz tanie OC?

Dlatego od połowy 2011 roku Brytyjczycy zaostrzyli sankcje związane z brakiem ubezpieczenia obowiązkowego. Obecnie kara za brak ubezpieczenia może być nałożona w trakcie kontroli policyjnej, ale nie tylko. Brytyjska drogówka została wyposażona w wideorejestratory, dzięki którym można sprawdzić w specjalnie stworzonej do tego bazie, czy samochód, który minął radiowóz, ma aktualne OC. Sprawdzenie możliwe jest dzięki zarejestrowaniu numerów tablic rejestracyjnych (warto wiedzieć, że numery te są przypisane do pojazdu aż do jego utylizacji – przy zmianie właściciela nie nadaje się nowych numerów tak jak w Polsce). Karze może podlegać zarówno brak ubezpieczenia pojazdu w ogóle jak i kierowanie nim przez osobę, która nie jest wpisana na polisie jako dodatkowy kierowca.

Kolejnym znaczącym obostrzeniem jest traktowanie braku OC jako przestępstwa. W praktyce oznacza to, że pojazd kierowcy złapanego na braku ubezpieczenia zostaje odholowany na policyjny parking a sprawa zostaje skierowana do sądu, który orzeka wysokość mandatu oraz nakłada punkty karne. Grzywna może wynosić nawet do 1000 funtów. Z kolei samochód zostaje na parkingu do momentu okazania dokumentu potwierdzającego polisę ubezpieczeniową. Jeśli tak się nie stanie, samochód może zostać zezłomowany a kierowca może ponieść odpowiedzialność karną.

Jeśli zaś dojdzie do szkody na osobie lub mieniu, której sprawcą jest nieubezpieczony kierowca, to poszkodowany nie zostaje z niczym. Tak jak w Polsce rolę zakładu ubezpieczeń przejmuje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, tak w Wielkiej Brytanii funkcję tę pełni Motor Insurer’s Bureau. Według odpowiednika polskiego UFG szkodowość nieubezpieczonych kierowców podnosi koszty polisy przeciętnego Smitha około 350-500 funtów rocznie, co może stanowić nawet 10-15% całości składki. Koło się zatem zamyka – kierowcy unikają płacenia OC, bo koszty są wysokie, a koszty są wysokie, bo nieubezpieczeni powodują dużo kolizji i wypadków drogowych.

Klonowanie aut – jak się robi przekręty ubezpieczeniowe w Wielkiej Brytanii?

Od 2006 roku brytyjskie drogi główne, autostrady, centra miast, stacje benzynowe oraz policyjne wozy patrolowe wyposażone są w kamery z systemem ANPR (Automatic Number Plate Recognition), które odczytują numer rejestracyjny każdego pojazdu uczestniczącego w ruchu drogowym. Dzięki takiemu rozwiązaniu można śledzić dowolne auto w czasie rzeczywistym, co umożliwia m.in. złapanie złodzieja lub kierowcy, który nie posiada ważnego ubezpieczenia. Choć APNR jest cennym nabytkiem służącym do walki z przestępczością, jednocześnie stworzył idealną okazję dla oszustów.

Proceder „klonowania” auta jest dużym problemem w Wielkiej Brytanii i polega na skopiowaniu tablicy rejestracyjnej samochodu i dopasowaniu jej do pojazdu tego samego koloru i modelu co oryginał. Sklonowanym autem można bezkarnie jeździć bez ubezpieczenia i opłaconego podatku drogowego, dopóki jedynym narzędziem kontroli będzie kamera z systemem rozpoznawania numeru rejestracyjnego. Oszust może zostać zdemaskowany dopiero gdy natknie się na drogówkę lub fotoradar, albo jeśli prawowity właściciel zacznie podejrzewać, że jego auto zostało sklonowane. Na domiar złego, od października bieżącego roku otwarto elektroniczną bazę danych i zniesiono obowiązek umieszczania dowodu zapłaty podatku na przedniej szybie auta (tzw. tax disc). Rozwiązanie ma zmniejszyć koszty administracyjne i zaoszczędzić pieniądze podatnika, ale jednocześnie sprawi, że klonowanie aut stanie się jeszcze prostsze.

Brytyjskie „third party” i polskie OC na samochód – porównanie

Który system jest zatem bardziej wydajny i lepszy z punktu widzenia kierowcy? Po pierwsze, brytyjski model OC pozwala na lepsze dostosowanie składki do pojazdu i kierowcy, który będzie się nim poruszał. Dzięki ubezpieczeniu na kierowcę, najmłodsi i najmniej doświadczeni kierowcy już od początku swojej przygody za kółkiem mogą zbierać nie tylko doświadczenie, ale i systematycznie zwiększać okres bezszkodowej jazdy, co w przyszłości wpłynie na zniżki w składkach. W przypadku polskiego OC i ubezpieczenia pojazdu, a nie konkretnego kierowcy, składka jest mniej skorelowana z użytkownikami pojazdu. Aby uniknąć wysokich opłat za polisę, często rejestruje się samochód na babcię albo w miejscowości, gdzie składki są niższe. Zatem z ekonomicznego punktu widzenia dla kierowcy lepszy jest model polskiego OC, jednak w skali makro większemu bezpieczeństwu sprzyja obowiązkowe ubezpieczenie na Wyspach, gdzie młody kierowca ma realną szansę na wypracowanie zniżek i w przyszłości nie będzie musiał uciekać się do ubezpieczania samochodu na babcię, by nie płacić zbyt wysokiej składki.

Po drugie, surowe sankcje w Wielkiej Brytanii zdają się bardziej sprzyjać przestrzeganiu obowiązujących przepisów. Odpowiedzialność karna, wysoka grzywna i groźba zezłomowania samochodu z pewnością są bardziej dotkliwe niż opłacenie kary w wysokości dwukrotności minimalnego wynagrodzenia w przypadku braku OC samochodu osobowego w Polsce. Prawo wprowadzone na Wyspach w połowie 2011 roku jest dość świeże i na efekty jego funkcjonowania zapewne trzeba będzie poczekać jeszcze kilka lat, jednak poważne konsekwencje braku ubezpieczenia komunikacyjnego powinny stopniowo poprawiać bilans nieubezpieczonych kierowców. W Polsce zaś niektórzy kierowcy wychodzą z założenia, że stosunkowo niska kara powoduje, że OC po prostu nie opłaca się kupować.

Po trzecie, głównym mankamentem polis komunikacyjnych w Wielkiej Brytanii jest ich główne założenie – ubezpieczenie na kierowcę a nie na pojazd. Co młodemu kierowcy po możliwości naliczania zniżek od początku przygody z samochodem, skoro nie ma czym jeździć, bo nie stać go na auto? Aby mógł zdobywać doświadczenie, musi jeździć, a żeby móc jeździć, musi być zarejestrowany jako kierowca lub dodatkowy kierowca. W innym wypadku prawo jazdy staje się niczym innym jak tylko dodatkowym dokumentem w portfelu, z którego nie bardzo można skorzystać.

OC na kierowcę rodzi również inne problemy – w przypadkach losowych Brytyjczycy mogą być zmuszeni do łamania prawa. Jeśli żona pana Smitha zacznie rodzić, a wezwanie taksówki będzie trwało za długo, to naturalnym pomysłem będzie pożyczenie samochodu od zaprzyjaźnionego sąsiada, który niestety nie może podwieźć do szpitala, bo akurat wypił piwo do meczu. Wtedy pan Smith oprócz stresu związanego z porodem, będzie musiał również uważać, aby nie skontrolował go patrol policji. Tutaj zdecydowanie przewaga na korzyść polskiego OC, które pozwala poruszać się ubezpieczonym pojazdem każdemu, kto posiada prawo jazdy.

Ciężko zatem jednoznacznie stwierdzić wyższość jednego systemu ubezpieczeń obowiązkowych nad drugim. Z pewnością wygodniejszy jest model polskiego OC bo pozwala pożyczyć samochód od kolegi lub sąsiada. Na Wyspach Brytyjskich wybrano inny model ubezpieczenia OC, ubezpieczenia kierowcy, a nie właściciela pojazdu, i jest to uwarunkowane historycznie. Trudno ocenić, który z modeli lepiej sprawdza się w praktyce. Najwyraźniej oba modele się sprawdzają, ponieważ funkcjonują obecnie i zapewniają ochronę ubezpieczeniową kierowcy i poszkodowanemu. Biorąc pod uwagę statystyki dotyczące braku ubezpieczenia OC, które zdecydowanie lepiej wypadają w Polsce niż w Wielkiej Brytanii, model polski można ocenić jako skuteczniejszy, lecz na to może mieć głównie wpływ cena ubezpieczenia OC, która w Wielkiej Brytanii jest zdecydowanie wyższa – analizuje Małgorzata Dziewięcka z Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Warto jednak zastanowić się czy niektóre rozwiązania z Wielkiej Brytanii nie powinny być przeniesione na polskie podwórko. Zaostrzenie sankcji w postaci podwyższenia kar za brak OC i odholowanie pojazdu do momentu jego opłacenia w długofalowej perspektywie mogłoby doprowadzić do poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach pod względem liczby nieubezpieczonych pojazdów.

Autorka rozdziału Klonowanie aut – jak się robi przekręty ubezpieczeniowe w Wielkiej Brytanii?: Ewa Niepytalska

Podsumowanie

  • W Wielkiej Brytanii ubezpieczenie komunikacyjne jest na kierowcę, nie na pojazd.
  • Ubezpieczenie kierowcy na Wyspach jest sprzedawane głównie przez Internet.
  • Brak OC w Wielkiej Brytanii traktowany jest jak przestępstwo.
  • Zaostrzenie przepisów związanych z brakiem OC są związane z bardzo dużą liczbą nieubezpieczonych kierowców.
  • W Wielkiej Brytanii jazda bez ważnego OC prowadzi do odpowiedzialności karnej, w Polsce do stosunkowo niewysokiej grzywny.

Politolog w ubezpieczeniach. Aktualnie student SGH i pracownik jednego z towarzystw ubezpieczeniowych. W wolnych chwilach dźwigam ciężarki, czytam kryminały i podnoszę umiejętności kulinarne, najczęściej słuchając przy tym polskiego hip-hopu.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "OC na samochód czy na kierowcę? Czy Brytyjczycy mają lepiej? [ANALIZA]"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Grzesiek
Gość

piszesz bzdury po piwie, może jechać, a nawet trzech w GB dopuszczalny stan to 0.8″

Łukasz Leus
Ekspert

Hej,
Masz rację co do dopuszczalnego stanu 🙂 Jednak „piwo” to tutaj akurat forma przenośni, a generalnie chodzi o to, że nie mógł już prowadzić 🙂

Pozdrawiam,
Łukasz

Patryk
Gość

Jak w tym artykule jest napisane, że w UK ceny ubezpieczeń są wysokie bo nieubezpieczeni powodują dużo wypadków to Anglicy przez to muszą płacić dużo za oc tych skurw… Jak by były w UK oc na samochód tak jak jest u nas to by mniejsze ubezpieczenia były w Anglii ale co zrobisz głupi naród i tyle… u nas są bardzo tanie, bo wszyscy się jakby składają na mniejszą rate 🙂

Piotrek
Gość

Czyli jak brytyjskie ubezpieczenie nie jest tylko na kierowcę, lecz na kierowcę i samochód? zawsze myślałem że na kierowcę oznacza że osoba która posiada takie ubezpieczenie może prowadzić jakikolwiek samochód (oczywiście zgodne z posiadanymi uprawnieniami). Wtedy byłoby prościej – w przytoczonym przykładzie nie miałoby znaczenia czy i jakie ubezpieczenie posiada sąsiad, tak długo jak ja mam swoje ubezpieczenie kierowcy…ale cóż – to byłoby zbyt piękne (i logiczne)…

wpDiscuz