mfind.pl

Sprawca nie zauważył zdarzenia? I tak ma zapłacić!

Ojciec pani Urszuli* kilka tygodni temu podczas cofania uszkodził obcy samochód. O tym, że w ogóle takie zdarzenie miało miejsce, dowiedział się dopiero od policji, która pokazała mu nagranie z monitoringu. W trakcie tego feralnego manewru zupełnie nie poczuł uderzenia – musiał tylko nieznacznie otrzeć się o drugie auto, ponieważ na jego Oplu nie widać żadnych uszkodzeń. Ponieważ jednak na zarejestrowanym obrazie z kamer widać było całe zdarzenie z góry, kierowca przyznał się do winy.

„Tato zapłacił mandat, dostał punkty karne, a dzisiaj dodatkowo dostał wezwanie do zapłaty z firmy ubezpieczeniowej, prawie 1500 zł. Czy w tej sytuacji możemy coś zrobić, aby nie płacić?  Czy mamy prawo odwołać się od tej decyzji?” – pyta pani Urszula.

W identycznej sytuacji znalazła się pani Eliza*, która podczas manewrowania służbowym autem otarła nowiutkie BMW, ale w ogóle tego nie zauważyła i odjechała. Świadek zdarzenia jednak zanotował numer rejestracyjny jej auta. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie właścicielce BMW, a potem zażądał od pani Elizy zwrotu pieniędzy. Kobieta miała pecha, bo naprawa drobnego uszkodzenia w nowym, wartościowym samochodzie, kosztowała kilka tysięcy złotych. „Gdybym czuła to przytarcie, nie odjechałabym, nie uszkodziłam żadnego samochodu z premedytacją” – usprawiedliwia się pani Eliza. Na jej służbowym aucie również nie ma żadnych śladów stłuczki.

*Imiona zostały zmienione

Jak działa regres ubezpieczeniowy?

Zgodnie z prawem ubezpieczycielowi przysługuje prawo do tzw. regresu, czyli żądania zwrotu wypłaconego odszkodowania od każdego kierowcy, który wyrządził szkodę i bez zatrzymywania się odjechał z miejsca zdarzenia. Jest o tym mowa w  art. 43 pkt 4 Ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK:

Zakładowi ubezpieczeń […] przysługuje prawo dochodzenia od kierującego pojazdem mechanicznym zwrotu wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych odszkodowania, jeżeli kierujący […] zbiegł z miejsca zdarzenia.

Jeśli więc zbiegniesz po uszkodzeniu czyjegoś auta, Twoja polisa OC zadziała tak jak powinna, czyli poszkodowany dostanie odszkodowanie z Twojego ubezpieczenia. Potem jednak ubezpieczyciel zażąda od Ciebie, abyś oddał mu te pieniądze co do grosza. Czym innym jest jednak oddalenie się z miejsca zdarzenia, a czym innym zbiegnięcie. Tylko to ostatnie zagrożone jest roszczeniem zwrotnym. Ubezpieczyciel powinien udowodnić, że celowo oddaliłeś się, aby nie ponieść konsekwencji stłuczki.

W przypadku ewidentnej ucieczki, na przykład gdy sprawca potrącił pieszego i zwiał, żeby uniknąć odpowiedzialności, ten przepis wydaje się całkiem uzasadniony – gdyby taki kierowca nie musiał oddawać odszkodowania, nie odczułby skutków swojego nagannego postępku. Ustawa jednak nie przewiduje wyjątku dla osoby, które delikatnie zarysowała inne auto na parkingu. Ucieczka z miejsca zdarzenia jest ucieczką – niezależnie od rozmiaru uszkodzeń.

Należy zaznaczyć, że regres do kierowcy jest prawem ubezpieczyciela, a nie jego obowiązkiem. Dlatego sprawcy często piszą odwołania od roszczeń regresowych z nadzieją na to, że ubezpieczyciel odstąpi od swoich żądań.

Kiedy ubezpieczyciel odstąpi od regresu?

Odwoływać się zawsze można, jednak niełatwo będzie przekonać firmę ubezpieczeniową do odstąpienia od żądania zapłaty.

Ubezpieczyciele przyznają, że często otrzymują odwołania od regresu. „W korespondencji najczęściej spotykamy się z argumentacją braku odczucia uderzenia w inny pojazd” – wskazuje Justyna Lewicka, Główny Specjalista Działu Regresów ERGO Hestii.

Michał Gajewski, ekspert ds. Likwidacji Szkód UNIQA dodaje, że dominują przypadki, w których sprawca został ukarany mandatem karnym i pomimo tego odwołuje się od zasadności regresu. „Jeśli sprawca przyjmuje mandat, tym samym uznaje swoją winę za powstałe zdarzenie i uszkodzenia na drugim pojeździe” – wskazuje Michał Gajewski, nie pozostawiając wątpliwości, że kierowca, który przyjął mandat, będzie miał ogromne problemy ze zwolnieniem od regresu.

„Każde tego typu odwołanie jest rozpatrywane w trybie indywidualnym, ponieważ każda sprawa jest inna i niewskazane jest stosowanie jakichkolwiek szablonów. W trakcie ponownej analizy skupiamy się przede wszystkim na przedstawionych przez Klienta okolicznościach zdarzenia, które są konfrontowane z okolicznościami podanymi przez poszkodowanych a także z innym zgromadzonym materiałem (monitoring, zeznania świadków, dokumentacja z Policji). Dość istotnym elementem analizy jest zakres wyrządzonej szkody. W przypadku dość znacznego uszkodzenia wielu elementów pojazdu, raczej mało prawdopodobne jest, aby sprawca nie zauważył wyrządzonej szkody. Niejednokrotnie przeprowadzamy oględziny pojazdu sprawcy, aby rozwiać wszelkie wątpliwości” – tak proces rozpatrywania odwołań opisuje Marek Baran, rzecznik prasowy Link4.

Justyna Lewicka z ERGO Hestii również zapewnia, że to towarzystwo rozpatruje odwołania indywidualnie: „Niejednokrotnie w celu weryfikacji stanowiska osoby, która wyrządziła szkodę, zasięgamy opinii rzeczoznawców oraz dokonujemy wglądu w dokumentację procesową sprawy, o ile taka istnieje. Uwzględniając całokształt wszystkich okoliczności decydujemy o odstąpieniu, bądź dalszym dochodzeniu roszczenia. W przypadku uzasadnionych wątpliwości, rozstrzygamy odwołanie na korzyść dłużnika”.

Ubezpieczyciele przyznają jednak, że pomimo wnikliwej analizy każdego odwołania, rzadko odstępują od regresu. „Takie przypadki dotyczą wyłącznie sytuacji nie budzących wątpliwości, w których w toku weryfikacji okoliczności powstania szkody pozyskano dodatkowo dowody na korzyść zobowiązanego do zapłaty, np. nagranie z monitoringu. Odstąpienie od regresu następuje także w sytuacji, w której zapadnie wyrok, zgodnie z którym sąd karny uniewinni wskazanego sprawcę” – mówi Michał Gajewski z UNIQA.

Podsumowując, im więcej dowodów przedstawisz na swoją obronę, tym większe szanse, że ubezpieczyciel przychyli się do Twojego odwołania. Jednak nie zdarza się to często.

Czytaj także: Jeździsz bez prawa jazdy? Co z Twoim ubezpieczeniem OC i AC?